Prostytucja problemem w Niemczech

aktualizacja: 29.05.2013, 09:11
Foto: Fotorzepa, Kuba Krzysiak Kuba Krzysiak

W Niemczech pracuje co najmniej 200 tys. prostytutek. Jest to największy tego typu rynek usług w Europie. Wiele pracuje w domach publicznych z taryfą flat rate

REDAKCJA POLECA
02.02.2016
W Niemczech prezerwatywa obowiązkowa
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?
Oznacza to,że klienci za 80 100 euro korzystać mogą bez ograniczenia z usług wszystkich pracujących tam kobiet. Dla nich oznacza to przyjmowanie kilkudziesięciu klientów czasie doby.
Trzy czwarte z nich pochodzi z zagranicy. Większość z Rumunii i Bułgarii. Są najczęściej ofiarami siatek przestępczych handlujących żywym towarem. Gwałcone, poniżane, bite zmuszane są do spełniania wszystkich  życzeń klientów.
Wszystko to w majestacie prawa - konstatuje tygodnik "Der Spiegel" oceniając w aktualnym wydaniu  funkcjonowanie obowiązującej od 2001 roku nowatorskiej ustawy. Zgodnie z jej ideą prostytucja jest całkiem normalną działalnością gospodarczą do której państwo nie powinno się mieszać, z wyjątkiem poboru podatków. To czysta fikcja. Z tysięcy kobiet pracujących na słynnej Reeperhban w Hamburgu zaledwie 135 zarejestrowało działalność gospodarczą. Podobne wygląda to w innych miastach. W Berlinie działa co najmniej 500 domów publicznych.
Wiele z nich na takich zasadach jak King George w dzielnicy Schoeneberg. 99 euro wstępnego i wszystko bez dalszych opłat. Ekstra płaci się jedynie za seks analny, oralny bez zabezpieczeń oraz pocałunki "z języczkiem". W poniedziałki, środy i piątki dom publiczny oferuje "Ganbangparty" czyli jedna kobieta i wielu partnerów. Gdy podobny przybytek otwierano kilka lat temu w okolicach Stuttgartu lokalne media naliczyły 700 mężczyzn w kolejce do drzwi tego Pussy-Clubu. Powstają wszędzie i cieszą się dużym wzięciem.
Policja nie ma nic do tego co się tam dzieje. Zgodnie z prawem karalne jest "wyzyskiwanie" prostytutki. To jednak  niezwykle trudno udowodnić. Przed wejściem w życie obecnej ustawy skazano w 2000 roku 151 alfonsów za "wspieranie prostytucji" . Dwa lata temu już tylko 32. Przy tym branża się rozwija.
Prof. Axel Dreher z Heildelbergu porównał dostępne dane na temat prostytucji z wielu krajów i udowadnia, że tam gdzie prostytucja jest legalna, tam rozwija się szybko handel ludźmi.
Ale do Niemiec przyjeżdżają także dobrowolnie kobiety z zamiarem prostytuowania się. Dochodzi do tego, że oddają się nawet za 10 euro. Jak np. w Kolonii, gdzie miasto wpadło na specyficzny pomysł tworząc specjalne miejsca spotkań prostytutek i ich klientów. Przy Geestemuender Strasse powstały specjalne boksy na samochody gdzie w zaparkowanych autach klienci mogą przyjmować czekające w pobliżu kobiety. Do niedawna  obowiązywała  stawka 40 euro ale gdy z podobnego rozwiązania zrezygnował Dortmund, do Kolonii ściągnęło sporo prostytutek. Obniżyło to ceny usług.
Ocenia się że obroty całej branży przekraczają rocznie 10 mld. euro. Do kasy państwa trafia w formie podatków nieznaczny ułamek tej sumy. Do jednego miliona niemieckich mężczyzn korzysta dziennie z usług prostytutek. Bywają dni świąteczne gdy pracują one 24 godziny na dobę. Sporo zarabia nieźle ale zdecydowana większość kilkaset euro tygodniowo.
Raz po raz pojawiają się głosy o konieczności wprowadzenia podobnych przepisów jak w Szwecji gdzie karze się klientów prostytutek. Od 1999 roku ukarano tam, w większości wysoką grzywną, 3700 mężczyzn.  70 proc. obywateli Szwecji popiera takie rozwiązanie. W Niemczech jest zgoła inaczej. Z ostatnich badań wynika, że 78 proc. niemieckich mężczyzn opowiada się przeciwko zakazowi prostytucji w Niemczech. Co ciekawe, takiego zdania jest 76 proc. kobiet.

POLECAMY

KOMENTARZE