Nieruchomości

Wykupione lokale bez ksiąg wieczystych, gdy spółdzielnia nie ma prawa do gruntu

W PRL budowano domy nie przejmując się własnością gruntów
Fotorzepa, MW Michał Walczak
Jeśli spółdzielnia nie ma prawa do gruntu, to posiadacze wykupionych lokali nie mają prawa do księgi.
Nie można zakładać ksiąg wieczystych dla lokali własnościowych w blokach stojących na terenie, do którego spółdzielnia nie ma tytułu. Tak wynika z uchwały Sądu Najwyższego (sygnatura akt: III CZP 104/12).
Na niejawnym posiedzeniu siedmiu sędziów orzekło, że własnościowe prawo do lokalu w bloku położonym na gruncie, którego spółdzielnia nie jest właścicielem ani użytkownikiem wieczystym, stanowi ekspektatywę tego prawa. Niedopuszczalne jest więc założenie księgi wieczystej w celu jej ujawnienia. – Uchwała ma znaczenie dla spółdzielni mieszkaniowych w dużych miastach, przede wszystkim w stolicy, gdzie całe osiedla stoją na terenach o nieuregulowanym stanie prawnym – uważa Grzegorz Abramek, wiceprezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych w Warszawie.
To spadek po PRL, kiedy budowano domy, nie przejmując się własnością gruntów. Tak np. stołeczna spółdzielnia Ruda ma osiem takich bloków. Mieszka w nich ponad tysiąc rodzin. – Uchwała wywoła spore zamieszanie w spółdzielniach – przyznaje adwokat Rafał Dębowski. – Do tej pory wydziały wieczystoksięgowe sądów powszechnych na ogół zakładały księgi wieczyste dla lokali własnościowych w takich budynkach i tylko nieliczne odmawiały. Obrót nimi kwitł, nikt się nie przejmował, że mieszczą się w budynku stojącym na gruncie o nieuregulowanym stanie prawnym. Teraz może się to zmienić. Co prawda uchwała nie ma mocy wiążącej, ale sądy zwykle stosują się do takich rozstrzygnięć –wyjaśnia mec. Dębowski. Grzegorz Abramek zastanawia się, kto teraz kupi mieszkanie, dla którego nie można założyć księgi, by obciążyć hipotekę. Uważa, że taki lokal może znaleźć nabywcę, ale za pół ceny. Spółdzielnie pytają, co z księgami, które już zostały założone. – Czy sąd je zamknie, a ludzie stracą hipotekę, czyli zabezpieczenie kredytu, i będą musieli go spłacić? – zastanawia się Dariusz Śmierzyński, prezes Rudy. Prof. Krzysztof Pietrzykowski, jeden z sędziów podejmujących uchwałę, uspokaja, że tych ksiąg sądy nie będą zamykać. – Były one zakładane zgodnym z obowiązującym w tamtej chwili prawem, w tym z uchwałami SN dopuszczającymi taką praktykę. Prawo nawet nie przewiduje tego typu procedur. Nie powinny jednak zakładać nowych – wyjaśnia. Zdaniem prof. Pietrzykowskiego, dzięki uchwale, jeśli spółdzielnia uporządkuje stan prawny gruntów, ekspektatywa przekształci się z mocy prawa w prawo własnościowe. – Już od dawna staramy się uregulować stan prawny tych gruntów, ale władze Warszawy nie chcą – mówi prezes Śmierzyński. Spółdzielnia wystąpiła nawet o zasiedzenie. W I instancji wygrała, ale miasto się odwołało. Orzeczenie w II instancji jeszcze nie zapadło. Sprawa ciągnie się od pięciu lat. Nasi rozmówcy zgodnie twierdzą, że uchwała to efekt bałaganu w przepisach dotyczących spółdzielni. Zdaniem prof. Pietrzykowskiego pilnie trzeba je zmienić. Posłowie już drugą kadencję pracują nad projektem, który mógłby rozwiązać ten problem. Nie wiadomo jednak, kiedy zostanie przyjęty. Także prof. Jacek Gołaczyński, wiceminister sprawiedliwości, zapowiedział, że przyjrzy się kwestii ksiąg wieczystych.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL