Społeczeństwo

Panny Wyklęte, panny rockowe

„Dziś też walczymy, by nami nie manipulowano czy nas nie ogłupiano”. 11 wokalistek śpiewa na płycie o dziewczynach z antykomunistycznego podziemia.
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
„Dziś też walczymy, by nami nie manipulowano czy nas nie ogłupiano”. 11 wokalistek śpiewa na płycie o dziewczynach z antykomunistycznego podziemia.
Rockmenki, raperki, piosenkarka folkowa napisały teksty do płyty „Panny Wyklęte” . To kontynuacja albumu „Morowe panny” wydanego w zeszłym roku przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Opowiada o losach i emocjach kobiet, które przeszły po wojnie do antykomunistycznego podziemia, trafiły do ubeckich więzień, a te, które z nich wyszły, musiały odnaleźć się w życiu. O dziewczynach takich jak 17-letnia Danuta Siedzikówna „Inka”, której poświęcono dwie przejmujące piosenki.

- Artystki napisały teksty, które świadczą, jak bardzo te historie stały się im bliskie – mówi Darek Malejonek, lider zespołu Maleo Reggae Rockers, autor muzyki.

Nie znaliśmy tematu

Na promującym album sobotnim koncercie w Warszawie wystąpiły m.in. Kasia Kowalska, Halina Mlynkowa, Marcelina, Mona, Mela Koteluk, Lilu, duet Dora i Fala, Kasia Malejonek, Ifi Ude. Każda z wokalistek ma swoje powody, dla których skorzystała z zaproszenia Malejonka do wzięcia udziału w nagraniu płyty. – To po prostu dla mnie zaszczyt – mówi Marcelina. – Pisząc tekst, wiele przeczytałam na temat historii. Chciałam przekazać takie wartości, jak honor, odwaga i serce, którymi kierowali się ludzie tamtych lat. One także teraz są ważne, bo dziś też walczymy, by nami nie manipulowano czy nas nie ogłupiano. A przyjaźń i miłość to wartości ponadczasowe.
Paulina Przybysz przyznaje, że na początku wyklęci byli dla nie całkowicie obcy. – Moje pokolenie nie zna tego tematu. Musiałam się wiele nauczyć, by go sobie przyswoić – mówi wokalistka. – Można wybaczyć nawet najgorsze, ale najpierw trzeba pokazać prawdę historyczną i ją poznać – dodaje jej mama Anna Przybysz, która także śpiewa na płycie.
– Wyobraziłam sobie dziewczynę, która przeżyła powstanie warszawskie i dla której po wojnie zaczął się czas wyklęcia – mówi Marika. Jej poruszająca „Modlitwa dziewczyńska” jest na singlu promującym płytę. – Śpiewam o dziewczynie, która prosi Boga o nowe serce, wolne od nienawiści – mówi.

Spisywać relacje póki czas

Płyta, która gotowa będzie pod koniec lipca, jest częścią kampanii Rok Żołnierzy Wyklętych zorganizowanej przez Fundację Niepodległości z Lublina wraz z IPN i Muzeum Powstania Warszawskiego. – To cały szereg imprez kulturalnych i spotkań z młodzieżą – mówi Przemysław Omieczyński, prezes Fundacji Niepodległości. Zaczęło się 1 marca w Dniu Żołnierzy Wyklętych, a zakończy 21 października – w 50. rocznicę śmierci ostatniego zbrojnego partyzanta w PRL Józefa Franczaka ps. Lalek. Kampania ma pokazać, że postawa podziemia antykomunistycznego nie poszła na marne i że ci, których jeszcze do niedawna nazywano bandytami, zasługują na pamięć i szacunek. Stąd pomysł na lekcje historii w szkołach i imprezy artystyczne takie jak sobotni koncert w Warszawie w Teatrze Syrena. Z doświadczeń Ośrodka „Karta” wynika, że jednym z najlepszych sposobów na dotarcie do młodych ludzi są spotkania ze świadkami historii. Jest to coraz trudniejsze ze względu na upływający czas. – Warto korzystać z tych możliwości, które jeszcze są, i spisywać relacje – mówi Zbigniew Gluza z „Karty”, która w ramach kampanii wydała właśnie publikację „Wyklęci”. Według Fundacji Niepodległości liczba osób, które przeszły przez powojenne zbrojne podziemie, wynosi od 120 do 180 tys. – Właściwie w każdej rodzinie jest ktoś, kto służył w tych jednostkach – zauważa Omieczyński. Wszystkie działania prowadzone w ramach kampanii są dokumentowane. – Nasze kamery są na konferencjach, koncertach, spotkaniach żołnierzy wyklętych z młodzieżą, promocjach książkowych i wszelkich akcjach, które towarzyszą kampanii – mówi Jarosław Wątor, szef Awangarda Media Group, która pracuje na zlecenie Fundacji Niepodległości. Kamery obserwują także reakcje odbiorców tych wydarzeń. Powstaje dokument pokazujący emocje i wzruszenia osób, które po zetknięciu z historią żołnierzy wyklętych odnajdują w tym własną tożsamość narodową. – Mamy nadzieję, że ostateczny dokument pokaże wszystkie odcienie tej kampanii i jej głęboki sens ukryty nie w szkolnej dydaktyce, ale w autentycznym poruszeniu środowisk, którym bliska staje się historyczna prawda – uważa Jarosław Wątor.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL