Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Społeczeństwo

Niemowlę do domu dziecka

Fotorzepa, Danuta Matloch
Sšd w Lubinie lekkš rękš odebrał matce pięciomiesięcznš córkę. Aby jš zobaczyć kobieta musi jechać 60 kilometrów.
Działania sšdu to kolejny bulwersujšcy przykład ingerencji w rodzinę. Od stycznia Małgosia, córka pani Kornelii Zdańskiej, na mocy decyzji sšdu przebywa w oddalonym o 60 km od jej mieszkania Domu Małego Dziecka w Jaworze. Sęk w tym, że dowody w sprawie sš doœć błahe. Dowodzš tego nie tylko ustalenia „Rz", ale także orzeczenie sšdu II instancji z 30 kwietnia. Sšd Okręgowy w Legnicy zarzucił bowiem sšdowi rejonowemu łamanie procedur i brak dogłębnej analizy. Uchylił postanowienie i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Mimo tego córka pani Kornelii wcišż przebywa w domu dziecka. – Sšd zamiast chronić więzi rodzicielskie, co jest absolutnym priorytetem w prawie rodzinnym, zastosował zasadę nieufnoœci wobec rodziny – mówi mec. Olgierd Pankiewicz, który podjšł się obrony interesów matki i Małgosi w sšdzie.
Kornelia Zdańska wychowuje samotnie dwie córki – Małgorzatę i trzyletniš Anetę. W grudniu pojechała z nimi do szpitala w Lubinie. Spędziła tam trzy noce na krzeœle obok łóżka młodszej córki, zajmujšc się też starszš. Była drażliwa, przez co naraziła się personelowi szpitala. Lekarze z Legnicy wysyłajšc w styczniu dziecko do szpitala we Wrocławiu, przekazali o niej negatywnš opinię. Doszło tam do kolejnych tarć i lekarze zawiadomili sšd rodzinny, że matka zachowuje się „niepokojšco". Ten zadziałał bardzo szybko. Już 18 stycznia wydał postanowienie o umieszczeniu dziecka w pieczy zastępczej. Zastosował przy tym najdrastyczniejszy œrodek: wprost ze szpitala dziecko trafiło do domu małego dziecka oddalonego o 60 km od miejsca zamieszkania matki, która nie dysponuje samochodem, nie jest też osobš majętnš. Przez to kontakty z maleńkim dzieckiem sš utrudnione. Jakimi przesłankami kierował się sšd? Powołał się na „niepokój lekarza prowadzšcego małoletniš na temat stanu zdrowia psychicznego matki" oraz „zdanie lekarzy (bliżej nieokreœlonych – red.), iż uczestniczka postępowania w sposób niewłaœciwy i zagrażajšcy życiu dziecka opiekuje się małoletniš" i „że kontakt z matkš jest utrudniony, sprawia ona wrażenie, że nie rozumie zaleceń, nie przestrzega ich, popełnia błędy w karmieniu, nieprawidłowo trzyma i układa dziecko, uporczywie czyœci sprzęty znajdujšce się na sali, a także to, iż lekarze (bliżej nieokreœleni – red.) obawiajš się wydać dziecko matce po zakończeniu leczenia". – Trudno wymagać od matki zajmujšcej się chorym maleństwem, która spędziła w szpitalu kilka nocy, by była kwitnšca – mówi Aleksandra Januszewska ze Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznika Praw Rodziców, która zna tę sprawę. Sšdowi wystarczył „niepokój" lekarzy o dziecko, by odebrać je matce na wiele miesięcy

A prawo do obrony?

Pełnomocnik matki w marcu złożył wnioski o zmianę postanowienia i przywrócenie matce opieki przynajmniej na czas trwania postępowania przed sšdem. Ten jest jednak nieugięty. Na poczštku kwietnia oddala wniosek, uznajšc, że „materiał dowodowy w dalszym cišgu nie daje podstaw do tego, by małoletnia Małgorzata Zdańska mogła zostać oddana pod opiekę matki". Sšd podaje w uzasadnieniu m.in., że „w kontaktach matki z dzieckiem pracownicy placówki nie zaobserwowali zabawy z dzieckiem, nawišzywania kontaktu głosem, mimikš, œmiechem". W zażaleniu adwokat zauważa m.in., że takie postępowanie narusza prawa procesowe, bo sšd nie rozważa wszystkich dowodów i nie uwzględnia wszystkich okolicznoœci sprawy. Przyjmuje też arbitralnie, że zachodzš okolicznoœci uzasadniajšce utrzymywanie w mocy umieszczenia dziecka w domu dziecka. Wskazuje ponadto, że dziecko przebywa tam przez trzy miesišce bez przeprowadzenia rozprawy. – To niedopuszczalne – mówi Pankiewicz. Adwokat wnosi o zmianę postanowienia i powrót dziecka do domu na czas prowadzonego postępowania. Domaga się przeprowadzenia dowodów, m.in. przesłuchania œwiadków. Nie przynosi to rezultatu. Wreszcie sprawa trafia do sšdu II instancji. W orzeczeniu wydanym 30 kwietnia sšd okręgowy uchyla dotychczasowe postanowienie i uwzględnia zażalenie. Zarzuca sšdowi rejonowemu „nieważnoœć postępowania", wskazuje, że dobro dziecka nie jest zagrożone, a matka „została pozbawiona możliwoœci obrony swych praw". Sšd akcentuje też, że Oœrodek Pomocy Społecznej w Polkowicach przekonywał, że matka może samodzielnie zajmować się dziećmi. Zwraca sprawę do rozpoznania sšdowi I instancji, ale nie wypuszcza dziecka. – W cišgu najbliższych dni sšd powinien wyznaczyć termin rozprawy. Mam nadzieję, że wtedy pozwoli wrócić Małgosi do domu – podkreœla Pankiewicz. Zwraca uwagę, że dopiero teraz sšd przeprowadzi właœciwš procedurę, mimo że powinno zostać to zrobione od poczštku. – Powinien badać, czy w ogóle sš podstawy, by ograniczać władzę rodzicielskš, a nie rozważać, czy dziecko oddać matce – mówi.

Skazani na klęskę

– Ta historia od samego poczštku jest dziwna – mówi Mariusz Skrobisz, asystent rodzinny OPS w Polkowicach zajmujšcy się paniš Korneliš. – W mojej ocenie matka może zajmować się dziećmi, zwłaszcza przy takiej jak obecnie współpracy z nami. Od poczštku jej pomagałem, by decyzja sšdu została zmieniona. Jest ona dla niej krzywdzšca – mówi Skrobisz. Relacjonuje, że starsza córka chodzi do przedszkola, a patrzšc na to, jak matka się niš zajmuje, nie widzi żadnego zagrożenia dla młodszego dziecka. Podobnie mówi Aleksandra Januszewska: – Z moich kontaktów z paniš Korneliš wynika, że w normalny sposób zajmuje się ona swojš starszš córkš. – To kolejny dowód, że sšdy działajš w stosunku do rodzin zbyt pochopnie, można wręcz powiedzieć opresyjnie – mówi Paweł Woliński, prezes Fundacji Mama i Tata. – Gdyby nie pomoc profesjonalnego adwokata, to osoba tego stanu majštkowego i z takim doœwiadczeniem życiowym nie miałaby szans na odzyskanie dziecka – podkreœla Skrobisz.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL