Przelotni kochankowie Almodóvara - recenzja

aktualizacja: 08.05.2013, 19:00
Guillermo Toledo jako jeden z pasażerów pechowego lotu
Guillermo Toledo jako jeden z pasażerów pechowego lotu
Foto: Gutek Film

"Przelotni kochankowie" to katalog znanych pomysłów Almodóvara, zwariowanych dowcipów i dawka homoerotyki – pisze Jacek Marczyński

W klimat filmu wprowadza już pierwsza scena, gdy na ekranie pojawiają się gwiazdy kiedyś odkryte przez hiszpańskiego reżysera: Antonio Banderas i Penélope Cruz. On jako lotniskowy mechanik, ona jako wózkowa transportująca walizki pasażerów spowodują w ciągu minuty zamieszanie, którego konsekwencje widz będzie oglądał przez następne półtorej godziny. Zobacz galerię zdjęć
Banderasa i Cruz już potem nie będzie, choć ich nazwiska promują „Przelotnych kochanków". Kto dał się na to nabrać, może czuć się zawiedziony, ale niech ma do siebie pretensje. U Pedro Almodóvara nigdy nie jest tak, jak być powinno.
A jednak oglądamy to, co zawsze, bo „Przelotni kochankowie" to modelowy katalog bohaterów, sytuacji i zachowań, jakie Almodóvar daje widzom od lat. Tylko u niego może pojawić się dziewica potrafiąca przewidzieć przyszłość, płatny morderca ze skrupułami, zagadkowa gwiazda filmów sado-maso czy finansowy oszust o miękkim sercu. Jest też częsty u tego reżysera wątek samobójczy i spora dawka narkotyków, po których ludzie stają się bardziej skłonni do zwierzeń. Pasażerowie pechowego samolotu oraz jego załoga odkrywają przed nami rodzinne tajemnice, nietypowe romanse oraz zdrady, a niemal każdy z bohaterów okazuje się kimś innym, niż wydawał się na początku. Supermacho to w rzeczywistości namiętny homo, a typowy gej to jedyny w tym gronie facet twardo stąpający po ziemi.
Nic tu wszakże nie dzieje się na poważnie. Almodóvar zapowiadał, że kręci zwariowaną komedię, i tak rzeczywiście uczynił. Jego fascynacje dawnym kinem, dostrzegalne w każdym obrazie, prowadzą tym razem do slapstickowych burlesek i Billy'ego Wildera, twórcy niezapomnianego „Pół żartem, pół serio". A przy okazji Almodóvar sprowadza do absurdu motywy zaczerpnięte z tasiemcowych seriali dla gospodyń domowych.
Historia zaczyna się świetnie: zwariowane sytuacje wciągają, dialogi są błyskotliwe, postaci intrygują. W połowie jednak filmu dowcip staje się przyciężkawy i czasem spada poniżej poziomu, jakiego można by się spodziewać od reżysera. Krytycy będą zatem wybrzydzać, że Almodóvar się powtarza, obniża loty i nie ma nic ciekawego do powiedzenia.
W porównaniu z „Volverem", a zwłaszcza ze „Złym wychowaniem", „Przelotni kochankowie" to rzeczywiście błahostka. Wolę ją jednak od ostatniego filmu, „Skóra, w której żyję". Jego powikłana intryga i pozorna głębia intelektualna okazała się w gruncie rzeczy kompletną pustką. Nawet jeśli Pedro Almodóvar znalazł się w artystycznym dołku, teraz należy mu się uznanie za to, że w tej sytuacji potrafi żartować z samego siebie.
W „Przelotnych kochankach" trzej stewardzi tańczą dla pasażerów w piosence „I'm So Excited" The Pointer Sisters. Ten kiczowaty numer wydaje się wzięty wprost z gejowskiego klubu.
Można się zastanawiać, czy reżyser tam właśnie gwałtownie szukał pomysłów do swego filmu, czy też jest to jego kolejna prowokacja. Zagorzali fani Almodóvara wybiorą tę drugą odpowiedź, inni widzowie – nie wiem.
KINA MURANÓW (Warzszawa)
"Przelotni kochankowie", środa (15.05), g. 19:00 - 5 podwójnych - kod: (esemes o treści ZW.02.Imię Nazwisko)
"Od czwartku do niedzieli", czwartek, (16.05.), g. 18.00 - 5 podwójnych - kod: (esemes o treści ZW.03.Imię Nazwisko)
Poranek rodzinny: Kot w Paryżu, sobota (11.05), g. 11:00 - 5 podwójnych - kod:  (esemes o treści ZW.04.Imię Nazwisko)
KINA ANTROPOS (Warszawa)
"Inny Świat", niedziela (12.05), g. 17.00 - 3 podwójne - kod: (esemes o treści ZW.05.Imię Nazwisko)
"Od czwartku do niedzieli", poniedziałek (13.05), g. 19.00 - 3 podwójne - kod: (esemes o treści ZW.06.Imię Nazwisko)
Wygrywa co drugi esemes nadesłany na dany kod w godz. 13-15 w dniu 9 maja, do momentu wyczerpania puli nagród (zaproszenia będzie można odebrać na miejscu w dniu spektaklu, informacja o wygranej znajdzie się w sms-ie zwrotnym).
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE