Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Nieruchomoœci

Deweloperzy nękani o pienišdze w zamian za nieblokowanie inwestycji

GroŸby odwołań dotyczš najczęœciej postępowań zwišzanych z wydaniem dwóch decyzji administracyjnych, które często musi uzyskać inwestor w trakcie załatwiania formalnoœci budowlanyc
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Kwitnie proceder wyłudzania pieniędzy od inwestorów w zamian za nieblokowanie prowadzonych przez nich inwestycji.
– Pienišdze albo odwołamy się i wstrzymamy budowę na długie lata. Z takim żšdaniem często spotykajš się inwestorzy – mówi Konrad Płochocki z Polskiego Zwišzku Firm Deweloperskich. Na rynku sš kancelarie, które specjalizujš się w tym procederze. – Zapłaciliœmy, bo nie chcieliœmy ryzykować wstrzymania inwestycji – mówi Radosław Bieliński z Dom Development. Chodzi o Osiedle Saska przy ul. Bora-Komorowskiego w Warszawie. – Inwestycja jest już w toku i sprzedaliœmy wiele mieszkań. Dlatego nie mogliœmy pozwolić sobie na opóŸnienia. Musielibyœmy zapłacić klientom wysokie kary pieniężne. Odbiłoby się to także na naszym wizerunku. Etap inwestycji, w stosunku do której wysuwane były roszczenia, był wart około 130 mln zł, a zapłaciliœmy 130 tys. zł. Nie jesteœmy wyjštkiem. To praktyka powszechna – dodaje Bieliński.

Prosty mechanizm

Praktyka jest następujšca: do właœcicieli mieszkań, domów lub działek sšsiadujšcych z inwestycjš przychodzi prawnik lub inna osoba i przedstawia ofertę. Chce zostać ich pełnomocnikiem w zamian za okreœlonš kwotę pieniędzy albo za okreœlony udział procentowy w kwocie uzyskanej w sšdzie. – Właœciciele nie majš nic do stracenia, a zarobić mogš, więc na ogół się godzš – twierdzi jeden z deweloperów, który chce zachować anonimowoœć. Z takim pełnomocnictwem zjawiajš się następnie u inwestora i wykładajš kawę na ławę: albo otrzymajš konkretne pienišdze, albo będš blokować inwestycję i odwoływać się od decyzji œrodowiskowej lub dotyczšcej warunków zabudowy. Zdaniem Polskiego Zwišzku Firm Deweloperskich stawiane zarzuty sš różne, często wyssane z palca. Przykład: że nieruchomoœć będzie zacieniona. Inny: że straci na wartoœci etc. Tymczasem każdy miesišc postoju kosztuje tysišce, a czasami miliony złotych. Kalkulacja jest więc prosta. Wielu inwestorów płaci, chociaż oczywiœcie nie wszyscy. – Pamiętam przypadek, kiedy właœciciele skarżyli się na zacienienie okien, a w sšdzie okazało się, że majš je z innej strony budynku, niż była prowadzona inwestycja, więc o zacienieniu nie może być mowy – twierdzi Konrad Płochocki. – Prawnicy, którzy do nas przychodzš, posługujš się za każdym razem tym samym wnioskiem – opowiada Radosław Bieliński. – Zarzuty sš bardzo podobne i nie zawsze pasujš do danej inwestycji. Na przykład przy inwestycji Saska w roszczeniu była mowa o przyłšczeniu instalacji gazowej, podczas gdy na tym osiedlu nie była taka planowana – mówi Bieliński. Dom Development nie zamierza jednak tak tej sprawy zostawić. – Będziemy walczyć na drodze sšdowej. Dwukrotnie złożyliœmy doniesienie do prokuratury, ale ta nie dopatrzyła się znamion przestępstwa i sprawy umorzyła – informuje Bieliński.

Gdy jest interes prawny

To nie przypadek, że groŸby odwołań dotyczš najczęœciej postępowań zwišzanych z wydaniem dwóch decyzji administracyjnych, które często musi uzyskać inwestor w trakcie załatwiania formalnoœci budowlanych. Chodzi o warunki zabudowy i decyzję œrodowiskowš. W tym wypadku strony postępowania ustala się na podstawie kodeksu postępowania administracyjnego, a ten dopuszcza do niego każdego, kto ma interes prawny, a więc bardzo szeroki kršg osób. Inaczej jest z pozwoleniami na budowę. Nie każdy może być stronš w postępowaniu o jego wydanie. Starosta (prezydent miasta na prawach powiatu) ustala obszar oddziaływania inwestycji i dopiero na tej podstawie wskazuje, kto może wzišć udział w postępowaniu. Co ciekawe, to ograniczenie do prawa budowlanego wprowadzono osiem lat temu, po głoœnych przypadkach blokowania inwestycji przez organizacje ekologiczne. Wtedy też chodziło o wyłudzanie pieniędzy. Zdaniem Konrada Płochockiego problem tkwi w prawie, które pozwala na takie praktyki . – Gdyby kancelaria musiała wpłacić kaucję za odwołanie, które by wstrzymywało inwestycję, to blokowania byłoby mniej. Oczywiœcie od tej zasady powinny istnieć wyjštki, gdyby uprawdopodobniło się, że inwestycja ma szkodliwy wpływ na sšsiednie nieruchomoœci albo brak odpowiednich œrodków pieniężnych na kaucję za odwołanie. Oprócz bowiem wyłudzeń zdarza się bowiem, że faktycznie inwestycja szkodzi sšsiadom. masz pytanie, wyœlij e-mail do autorki r.krupa@rp.pl

Rafał Dębowski, adwokat

Wiem, że inwestorzy otrzymywali tego rodzaju propozycje. Jest to oczywiœcie przestępstwo: groŸba karalna albo wyłudzenie zagrożone odpowiedzialnoœciš karnš. Każdego adwokata oraz radcę prawnego obowišzuje kodeks etyki zawodowej. Zabrania on narzucania się ze swoimi usługami. Nie może też proponować klientowi wyłšcznie procentu z kwoty uzyskanej na drodze sšdowej. Jeżeli prawnicy złamiš te zasady, będzie im grozić odpowiedzialnoœć dyscyplinarna. Z tego jednak, co wiem, to proceder ten jest popularny wœród kancelarii doradztwa prawnego. Ich zasady etyki nie obowišzujš, a pokusa jest wielka.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL