Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj

Terroryzm

Chemik zafascynowany Breivikiem

Jarosław Kałucki, Izabela Kacprzak, Marek Kozubal 21-11-2012, ostatnia aktualizacja 21-11-2012 02:29

Zbroić się jeździł m.in. do Belgii, bo polska policja odmówiła mu pozwolenia na broń już 15 lat temu.

Na portalu nk.pl inżynier Brunon K. wyznawał, że pirotechniką był zafascynowany od podstawówki. „Dla mnie to zawsze było hobby, a nie sposób na zarabianie pieniędzy. Oczywiście można by było robić bomby i sprzedawać terrorystom czy gangsterom, ale ja aż taki głupi nie jestem. Przynajmniej tak mi się wydaje ;-)" – pisał na nk.pl w 2008 r.

Według ABW na hobby się jednak nie kończyło, a K. przygotowywał zamach na budynek Sejmu. Miałoby do niego dojść podczas grudniowej debaty nad budżetem. – Był zafascynowany Andersem Breivikiem (latem 2011 r. zabił w dwóch zamachach w Norwegii 77 osób – red.), na forach w Internecie pisał coś, co moglibyśmy poskładać w manifest. Uważał, że może uniknąć błędów, takich jak Breivik oraz ludzie, którzy dokonali zamachu w Oklahoma City (w 1995 r. zginęło 168 osób – red.) – mówi „Rz" oficer ABW.

– Pod koniec 2011 roku uzyskaliśmy informacje, że mężczyzna prowadzi nieformalne wykłady dotyczące wykorzystywania materiałów wybuchowych – mówi płk Jan Bilkiewicz z ABW. Od tego momentu Agencja „monitorowała" K. Ustaliła, że jeździł za granicę, m.in. do Belgii. Zaopatrywał się tam w broń, amunicję i materiały wybuchowe. Miał też kamizelkę kuloodporną z wkładkami ceramicznymi i dwa hełmy kevlarowe.

Jak ustaliła „Rz", już w 1997 r.  K. starał się o pozwolenie na broń, ale policja mu odmówiła. Z jakich powodów, nie wiadomo. – Nigdy więcej się o takie pozwolenie już nie starał – mówi nadkomisarz Katarzyna Cisło z krakowskiej policji.

Według ABW K. werbował współpracowników. Jeden miał być kierowcą samochodu wypełnionego materiałami wybuchowymi, który sforsuje szlaban przy Sejmie. Ładunek miałby zostać zdetonowany zdalnie.

– K. sprawdzał, czy w okolicach Sejmu można używać radiowych urządzeń nadawczych – mówi nam jeden z funkcjonariuszy ABW. Zwiedzał też Sejm w czasie jednego z dni otwartych.

Udzielał się na forach internetowych, korzystając ze służbowego komputera. Zostawiał w Internecie swój uczelniany adres e-mail.

We wpisach instruował, jakich mieszanek wybuchowych używać. A pięć miesięcy temu napisał: „Czas najwyższy się organizować, bo od samego gadania jeszcze nic nie zrobiono. Wszystkich ludzi, dla których wartość słowa »wolność« znaczy coś więcej niż dla Polityków, zapraszam do kontaktu osobistego".

Jak mówi nam oficer ABW, mężczyzna zintensyfikował swoje działania w sierpniu tego roku po skazaniu przez norweski sąd Breivika. W czasie przeszukań, m.in. w jego domu i na uczelni, ABW znalazła filmy z nagranymi eksplozjami – do jednej z nich doszło w małopolskiej wsi Przeginia. Miał tam zdetonować 250 kg materiałów wybuchowych. Na Sejm szykował 4 tony.

Na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie K. niczym się nie wyróżniał, miał opinię przeciętnego naukowca i wykładowcy. Od dziewięciu lat był tam adiunktem na Wydziale Chemii i Fizyki (specjalizował się w chemii organicznej).

– Został przyjęty po konkursie. Wcześniej pracował jako chemik w instytucie w Łodzi – mówi „Rz" prof. Włodzimierz Sady, rektor uczelni.

Dr inż. K. wykładał chemię na trzech kierunkach dla pierwszego roku studentów.

– Nie miałem na niego ani jednej skargi, ani formalnej, ani anonimowej – dodaje rektor. Od 9 listopada, kiedy K. został aresztowany, jest zawieszony, nie pobiera pensji. – Jeśli nie wróci do pracy w ciągu trzech miesięcy, zostanie automatycznie zwolniony – zapowiada prof. Sady.

Zbigniew Ziobro: To się kupy nie trzyma

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Czarzasty: Rząd Ewy Kopacz jest chaosem

- To jest rząd ocalenia partyjnego – tak skład Rady Ministrów ocenił poseł SLD Włodzimierz Czarzasty. Zdaniem polityka szczególnie nietrafiony jest wybór Cezarego Grabrczyka na stanowisko szefa ministerstwa sprawiedliwości >>
common