Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj

Sztuka

Życie jako spektakl rysowania

Monika Małkowska 23-02-2009, ostatnia aktualizacja 23-02-2009 18:00
Franciszek Starowieyski w Poznaniu w 2006 r.
Franciszek Starowieyski w Poznaniu w 2006 r.
źródło: Fotorzepa
autor: Bartosz Jankowski
Franciszek Starowieyski
Franciszek Starowieyski
źródło: Fotorzepa
autor: Marian Zubrzycki
Teatr Rysowania Franciszka Starowieyskiego:
Teatr Rysowania Franciszka Starowieyskiego: "Przeciw Beckettowi" Galeria Studio, 1995 r.
źródło: Fotorzepa
autor: Jacek Domiński
Redakcja poleca:

Zmarł mistrz polskiej szkoły plakatu. Wedle metryki Franciszek Starowieyski miał 79 lat. Wedle mitu, który stworzył na swój temat, przeżył jednak 379 zim

Datował swoje prace wstecznie, odejmując 300 lat. Twierdził, że wcielił się weń duch XVII-wiecznego przodka.

Franciszek Andrzej Bobola Biberstein-Starowieyski chorował od wielu lat, ale zgodnie ze swym pseudonimem – Jan Byk – publicznie zachowywał pozory byczego zdrowia.

Urodzony w 1930 r. w majątku Bratkówka na Podkarpaciu, po wybuchu wojny musiał wraz z rodziną opuścić rodzinne strony. Wspomnienia o najwcześniejszym okresie życia zawarł w biograficznej książce „Opowieści o końcu świata”. Ta gawęda spisana przez Krystynę Uniechowską na początku lat 90. została zadedykowana „dzieciom ziemiańskim ku pamięci”.

Wydany dekadę później „Przewodnik zacnego kolekcjonera według Franciszka Starowieyskiego” również urozmaicił rodzinnymi anegdotami. Nie przyjmował do wiadomości istnienia PRL. Od początku starał się żyć tak, jak przystało na szlachcica. I nie dać się komunie. Ekstrawagancje, z których słynął, miały dwojaki sens – były formą autoekspresji i sposobem na przeciwstawienie się „urawniłowce”.

Dopingowany przez widzów

Chciał zostać inżynierem-wynalazcą, ale w 1947 r. zdał do liceum plastycznego w Szczekocinach. Na egzaminie dostał temat „Człowiek i drzewo”. No to narysował wisielca dyndającego na gałęzi. Już wtedy uwielbiał makabryczne żarty. Studia zaczął od krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych (1949 – 1952), potem przeniósł się do warszawskiej ASP (dyplom 1955).

Genialny rysownik, znawca anatomii i kaligrafii, a także wybitny spec od dawnej broni i zegarów, kolekcjoner antyków.

W sztukach plastycznych zaczynał od ilustracji książkowych. Sławę zyskał dzięki plakatom, których zrealizował około 300. Poza tym malował, rysował, projektował scenografie teatralną i telewizyjną. Sam surowo oceniał własny dorobek. – Sztuką zajmowałem się do końca studiów – wspominał po latach. – Potem miałem „straconą” dekadę, poświęconą na galanterię. Do artystycznej formy wróciłem po 1972 roku.

Należał do płodnych i pracowitych twórców. Wystawiał często, miał ponad 200 indywidualnych wystaw. Poza tym w jego dorobku były role filmowe (pamiętny Jacques-Louis David w „Dantonie” Wajdy), telewizyjne i radiowe pogadanki o sztuce oraz belferka (od 1993 roku nauczał w stołecznej Europejskiej Akademii Sztuki).

– Zaangażowałem go, bo nikt mu nie dorównuje w rysowaniu – takiego zdania jest Antoni Fałat, rektor EAS. – Przed studentami dawał prawdziwe spektakle. Czasami speszył panienki mocnym słowem, ale i tak zachwycały się nim.

W 1980 roku Starowieyski – nieco z przypadku – wymyślił Teatr Rysowania. Spektakl, po którym nastąpiły kolejne, okazały się hitami. Przez następnych kilkanaście lat odbyło się ich ponad 20, w różnych miejscach Polski i świata. Kilkugodzinne akcje trwały przez trzy dni pod rząd. Podczas tych seansów artysta zapełniał rysunkami gigantyczne (3 x 6 m) płótna, obserwowany i nagabywany przez widownię.

...
Poprzednia
1 2 3 4
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 
Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Kaczyński zdradził, co powiedział Tuskowi

Szef PiS Jarosław Kaczyński po sejmowym expose premier Ewy Kopacz krótko rozmawiał z Donaldem Tuskiem. - Powiedziałem mu, żeby nie wierzył, że go nienawidzę i życzyłem mu powodzenia - dodał. >>
common