Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Podlasie

Galeria im. Sleńdzińskich w Białymstoku zaprasza na wystawę „Mosty"

Helena Bohle-Szacka, autorka m.in. pierwszego w historii pokazu polskiej kolekcji mody w Berlinie Zachodnim.
Agencja Gazeta, Sergiusz Peczek
Wystawa „Mosty" w białostockiej Galerii im. Sleńdzińskich przybliża sylwetkę Heleny Bohle-Szackiej – artystki wielu talentów.

Graficzka, ilustratorka, dziennikarka, projektantka mody. Białostoczanka, która, chcšc nie chcšc, budowała most nad żelaznš kurtynš. Urodziła się w 1928 roku, wychowała w polskiej rodzinie o wielonarodowym rodowodzie (ojciec był potomkiem spolonizowanych Niemców, matka pochodziła z zasymilowanej rodziny żydowskiej). Bliscy nazywali jš Lilkš. W domu była jeszcze Irka – starsza siostra, zamordowana w czasie wojny za ukrywanie się poza murami białostockiego getta. Lilkę aresztowano w 1944 roku, trafiła do niemieckich obozów koncentracyjnych, póŸniej do pracy przymusowej, przetrwała „marsz œmierci".

Po powrocie rozpoczęła studia w łódzkiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (dziœ ASP). – Studia mnie zafascynowały, to był mój œwiat, coœ, za czym zawsze tęskniłam. No i Strzemiński, najwspanialsza postać, nadawał ton całej uczelni – wspominała jednego ze swoich mistrzów. Jego wpływy widać w pracach Heleny, którymi ożywiała peerelowskš szarzyznę. Projektowała logotypy, opakowania, reklamy, tworzyła rysunki żurnalowe. I właœnie żurnale jš wcišgnęły – współpracowała z działem mody „Dziennika Łódzkiego", miesięcznikami „Moda", „Modne krawiectwo" oraz „Uroda". Pracowała dla łódzkiego domu mody Telimena i warszawskiej Mody Polskiej. W 1965 roku została kierowniczkš artystycznš domu mody Leda, z którym osišgnęła międzynarodowe sukcesy w postaci pierwszego w historii pokazu polskiej kolekcji w Berlinie Zachodnim oraz złotego medalu na targach w Monachium.

Jednak Berlin

W 1968 roku znów zawitała do zachodniego Berlina, tym razem na dłużej. – Atmosfera była bardzo nieprzyjemna, te wszystkie antysemickie historie. Ja, która nigdy nie myœlałam o opuszczeniu Polski, zaczęłam się zastanawiać nad wyjazdem – opowiadała po latach, podkreœlajšc, że została w kraju nawet po tym, gdy ojciec, zatrzymany w 1950 roku przez UB, zginšł po skoku z okna siedziby bezpieki. Została sama, bo matka już wtedy zdecydowała się na emigrację. Aż przyszedł marzec '68 – wtedy także jej trzeci mšż, Wiktor Szacki, naciskał na wyjazd.

W Niemczech z poczštku było trudno, jednak wkrótce jej wykształcenie i doœwiadczenie sprawiły, że zaczęła uczyć – wykładała grafikę i komunikację wizualnš na prywatnej uczelni artystycznej Lette-Verein. Prowadziła galerię działajšcš przy Klubie Inteligencji Katolickiej w Berlinie, prezentujšcš prace artystów z Polski. Sama też tworzyła – wystawiała w Paryżu, Wiedniu, Londynie i Kopenhadze, ale również po drugiej stronie muru: w Warszawie, Łodzi, Krakowie, Pradze.

Rysunki, zapiski, spotkania

Ilustrowała ksišżki – jej monochromatyczne, geometryczne prace zdobiš m.in. tomiki wierszy Ewy Lipskiej, Adama Zagajewskiego, zbiór prozy Jacka Bocheńskiego. Powtarzajšcy się motyw œciany dzielšcej przestrzeń ilustruje dwujęzyczny polsko-niemiecki tomik Leszka Szarugi „Nie mówcie Europa" – był rok 1988, ale w tytułowym wierszu już znalazły się wersy: „tonie Wenecja kruszeje Notre Dame (...) jacyœ obcy nadchodzš mówiš dziwnym narzeczem œpiewajš tęskne pieœni/ i nic się nie dzieje jakoœ z tym żyjemy".

Po roku 2000 artystka wydała dwa autorskie zbiory. „Œlady cienie" noszš mówišcy wszystko podtytuł „Rysunki i zapiski". Rysunki wcišż czarno-białe, zapiski – krótkie, czasem jednozdaniowe. W „Od drzewa do drzewa" jej ilustracje towarzyszš „wersom poetów różnych". Wszystko łšczš tu drzewa wycięte z wierszy Wisławy Szymborskiej, Adama Zagajewskiego, Ewy Lipskiej, Czesława Miłosza, Zbigniewa Herberta, Ryszarda Krynickiego. Słowo wstępne napisał Stanisław Lem „W imieniu wszystkich drzew, zarówno jeszcze nietkniętych, jak powalonych oraz takich, którym zagraża ludzka zachłannoœć". Słowa sprzed kilkunastu lat znów stały się proroctwem.

Grono autorów zostało wybrane nieprzypadkowo – zdecydowana większoœć z wymienionych odwiedzała prywatny salon stworzony w Berlinie przez projektantkę. Bywali tam także Władysław Bartoszewski, Sławomir Mrożek i Jan Lenica. Odwiedziny urwały się 21 sierpnia 2011 roku.

Pusty butik

Szeœć lat po œmierci Lilki jej obszerne archiwum wróciło do Białegostoku – pozostanie w kolekcji Galerii Sleńdzińskich.

– Nie była znana w œrodowisku historyków mody. Sam – wstyd powiedzieć – też o niej nie wiedziałem – mówi „Rz" Marcin Różyc, kurator wystawy „Mosty". – Kiedy pracowała w Polsce, o projektantach się nie mówiło, a kiedy Jadwiga Grabowska (siedzšca za sterami Mody Polskiej), Grażyna Hase, czy Barbara Hoff zaczęły być rozpoznawalne, jej nie było już w kraju – zauważa.

W ramach białostockiej ekspozycji twórczoœć i historia Heleny Bohle-Szackiej zostały zinterpretowane przez współczesnych artystów: Zuzę Golińskš, Darię Malickš, Dagmarę Rosę, Janusza Noniewicza i Dominikę Raczkowskš. Jednym z efektów tych działań jest instalacja „Butik", nawišzujšca zarówno do kolekcji projektowanych przez bohaterkę w latach 60., jak i do roli, jakš współczeœnie odgrywa Telimena SA (firma produkuje „odzież korporacyjnš" w rodzaju policyjnych mundurów i kolejowych uniformów).

– Sš tu autentyczne ubrania projektu Heleny oraz rekonstrukcje jej neoplastycznej kolekcji dla Ledy. – Ale poza tym ten „butik" jest pusty, przypomina niezrealizowane marzenie o modzie w PRL – na okładkach prasowych kolorowe zdjęcia ubrań, ale nigdzie nie można tego kupić – wyjaœnia Marcin Różyc, zastrzegajšc, że choć moda zajmuje ważne miejsce, to wystawa dotyczy wszystkich elementów życia Heleny. – Także dlatego, że pomimo ogromnych osišgnięć w tej dziedzinie dystansowała się od mody, uważała, że jest mniej wartoœciowa niż sztuka.

„Mosty" sš do obejrzenia w galerii przy ul. Legionowej 2 (w dawnym butiku Domu Mody Telimena) oraz w zabytkowej, drewnianej willi na Bojarach (ul. Wiktorii 5). Tam też powstał mural autorstwa Janusza Noniewicza i Dominiki Raczkowskiej – portret bohaterki wpisany został w malarskš interpretację orderu Polonia Restituta (który otrzymała – wraz z Janem Lenicš – w 1994 roku).

Kluczem do interpretacji całoœci może być cytat z laudacji, którš malarz Henryk Waniek wygłosił podczas otwarcia wystawy Bohle-Szackiej w Berlinie w 2000 roku: „Helena jest mostem, na którym spotykajš się rzeczy, które nigdzie indziej nie mogłyby się spotkać; mostem, po którym my sami możemy przejœć na drugi brzeg; spojrzeć na œwiat z innego punktu; mostem, z którego otwiera się widok na nurt rzeki; tego symbolu życia płynšcego niestrudzenie we właœciwym sobie kierunku".

Wystawie towarzyszy także ksišżka – łšczšca cechy biografii i studium twórczoœci. Tytuł: oczywiœcie „Lilka".

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL