Pomorze

Będzie lotnisko, będzie Open’er

Festiwal Open’er ma pozostać na terenie lotniska Gdynia Kosakowo nawet po uruchomieniu portu.
Rzeczpospolita/Beata Kitowska
Obsługą małych, prywatnych samolotów i szkoleniem pilotów – tym ma się zajmować lotnisko w Gdyni Kosakowo, po tym, jak miasto wygrało spór z Komisją Europejską.

To nowy kierunek, jaki władze nadają budowanemu od lat portowi.

– Parametry lotniska odpowiadają potrzebom ruchu np. czarterowego – mówi „Rzeczpospolitej" Katarzyna Gruszecka-Spychała, zastępca prezydenta Gdyni.

– Natomiast obecnie wobec znacznie zwiększonego w porównaniu z sytuacją sprzed kilku lat popytu na loty general aviation, a także obsługę związaną z wykonywaniem takich lotów, np. hangarowaniem, sprzedażą paliwa oraz dramatycznym wręcz zapotrzebowaniem na szkolenia nie tylko pilotów, ale i innych pracowników branży lotniczej, np. mechaników, to właśnie na te elementy zostanie położony nacisk – deklaruje wiceprezydent.

Chodzi o port lotniczy na terenie gminy Kosakowo, położonej bezpośrednio przy Gdyni. Władze obydwu gmin postanowiły wykorzystać istniejące tam wojskowe lotnisko do celów cywilnych. W 2006 roku powołano spółkę Port Lotniczy Gdynia Kosakowo, po czym ruszyły prace nad koncepcją lotniska. Plan zakładał lotnisko do tzw. general aviaton, czyli obsługi małych prywatnych samolotów, czy lotnictwa sportowego, ale i obsługę lotów czarterowych. W 2010 r. spółka ogłosiła przetarg na budowę terminalu pasażerskiego, a w 2012 ruszyły prace budowlane. Rok później stanął budynek terminalu pasażerskiego o powierzchni 3,9 tys. mkw.

Budowę jednak przerwano, po tym jak w 2013 roku finansowaniu lotniska zaczęła się przyglądać Komisja Europejska. Chodziło o bliskość portu lotniczego w Gdańsku, a w konsekwencji niebezpieczną konkurencję dwóch podmiotów korzystających z unijnych dotacji. Bruksela zakwestionowała biznesplan i szacunki Gdyni dotyczące planowanego ruchu lotniczego oraz planowanych przychodów lotniska wobec niewykorzystanych możliwości gdańskiego portu oraz nakazała spółce zwrócić 21,8 mln euro pomocy publicznej, jakie dostała od Gdyni i gminy Kosakowo. Efekt – spółka ogłosiła upadłość, budowa stanęła, a sprawa trafiła do unijnego sądu. Teraz miasto ogłosiło, że wygrało trwający od trzech lat spór.

– Wyrok stwierdza nieważność art. 2–5 decyzji KE z 2015 roku. Wyrok zasądza także koszty postępowania od komisji na rzecz Gdyni oraz spółki PLGK. Rzeczpospolita Polska pokrywa swoje koszty samodzielnie – mówi Katarzyna Gruszecka-Spychała.

Wyrok nie oznacza jednak automatycznie zakończenia sporu, KE może wszcząć postępowanie od nowa i znów nakazać zwrot środków. Władze Gdyni deklarują jednak szybkie uruchomienie lotniska i jednocześnie prowadzą negocjacje z Brukselą.

– Rozmowy trwają od wielu miesięcy i dotyczą uruchomienia operacji cywilnych na lotnisku – mówi Gruszecka-Spychała.

Nie wiadomo, jaki będzie los samej spółki czy też istniejącej infrastruktury budowanej pod obsługę ruchu pasażerskiego.

– Plan jest wariantowy, zależny od rozstrzygnięć sądu upadłościowego oraz dalszych posunięć KE i nie możemy go na razie przedstawiać – wyjaśnia Gruszecka-Spychała.

Jak deklarują władze miasta, uruchomienie lotniska nie pozbawi Gdyni festiwalu Open'er, który od 2006 roku odbywa się właśnie na jego terenie. Jak podaje miasto, nie ma długoterminowej umowy na wynajem lotniska, a warunki ustalane są co roku. Niemniej jest wola zachowania imprezy w tym samym miejscu.

– Być może będą potrzebne jakieś zmiany organizacyjne ze strony festiwalu – przyznaje Agata Grzegorczyk, rzecznik prasowy Gdyni.

Podobnie deklarują organizatorzy. – Miejscem odbywania festiwalu Open'er jest Gdynia i Lotnisko Gdynia Kosakowo, według naszego stanu wiedzy tak pozostanie – twierdzi Ola Krakowska, przedstawiciel Alter Art.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL