Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Pomorze

Przyszłość Czarnych już nie czarna

„Gramy dalej” – to hasło majš na koszulkach kibice Czarnych Słupsk.
www.czarnislupsk.pl, Łukasz Capar
Na kogo mógłby liczyć klub, jeœli nie na swoich kibiców? W Czarnych Słupsk wiedzš o tym doskonale.

Łatwo jest deklarować miłoœć do klubu, malować twarz, nosić szalik, polubić na Facebooku, nawet przyjœć na mecz. Za bilet jest gotowych zapłacić wielu, bo w zamian dostanš rozrywkę i dwie godziny sportowych emocji.

Najwięksi przeœcigajš się w zapewnianiu, jak wielu majš fanów, budujš kluby kibica, bo to się może przełożyć na negocjacje ze sponsorami, ekspozycję w mediach i ewentualnš gotowoœć telewizji do przeprowadzenia transmisji.

Fikcyjne konta

A jeœli klub wpada w kłopoty, traci sponsora i jest na krawędzi bankructwa? Jeœli prokuratura zaczyna badać wštek wyprowadzania pieniędzy i fałszowania podpisów pod kontraktami? Czy w tej sytuacji kibice zdobyliby się na pomoc i realne wsparcie? W Czarnych Słupsk właœnie takš sytuację przećwiczyli i w najczarniejszych (nomen omen) dniach dostali nowš energię.

Cios przyszedł, kiedy nikt się go nie spodziewał. Drużyna od kilku sezonów zajmowała czołowe miejsca w Polskiej Lidze Koszykówki (PLK), sezon 2015/2016 skończyła na trzecim miejscu.

W zespole zostali najważniejsi zawodnicy, a prezes Andrzej Twardowski mógł ogłosić podpisanie nowej umowy z potężnym sponsorem – grupš Energa, która od wielu lat wspierała klub. Wszystko zdawało się iœć w dobrš stronę, nawet budowa nowej hali, bo Czarnym przydałby się nowoczesny obiekt z prawdziwego zdarzenia.

I wtedy, w styczniu gruchnęła wiadomoœć, że prokuratura bada nieprawidłowoœci finansowe, a podejrzanym jest generalny menedżer, który zgłosił się dobrowolnie, żeby złożyć wyjaœnienia. Na jaw zaczęło wychodzić, że od pewnego czasu pienišdze z klubu, zamiast bezpoœrednio do zawodników, trafiały najpierw na fikcyjne konta i dopiero potem menedżer wypłacał je koszykarzom.

Sponsor odchodzi

Czarni mieli na tym stracić ok. 200 tysięcy złotych, czyli około 4 procent rocznego budżetu. To stawiało w złym œwietle strategicznego sponsora, czyli należšcš do państwa spółkę Energa.

Klub miał status pokrzywdzonego w całej sprawie, a wieloletni prezes Czarnych Andrzej Twardowski, żeby ratować sytuację i zatrzymać sponsora, podał się do dymisji. Kibice na jednym ze spotkań, transmitowanych przez telewizję, ubrali się na zielono (jeden z kolorów sponsora), starajšc się pokazać, jak ważna jest dla nich Energa.

To jednak nie przekonało spółki, która ogłosiła zerwanie kontraktu i to w momencie, gdy drużyna walczyła w fazie play-off (ostatecznie skończyła sezon na czwartej pozycji). Przyszłoœć klubu stanęła pod znakiem zapytania, bo pienišdze od Energi stanowiły bardzo ważny składnik budżetu, a czas na złożenie dokumentów licencyjnych upływał 15 lipca.

„Mamy swojš energię"

Częœć pieniędzy w budżecie udało się zebrać, dzięki wsparciu miejskich spółek, częœć dołożyli nowi sponsorzy, którzy pojawili się w klubie (m.in. firma Briggs & Stratton). Ważnš pozycję stanowiły prognozowane wpływy z biletów (na meczach Czarnych jest zawsze duża frekwencja), ale cišgle brakowało sporo, by osišgnšć minimum, wymagane przez PLK, czyli 2 miliony złotych.

Wtedy zaczšł się drugi akt tej historii, o wiele bardziej pozytywny. – Znałem już wczeœniej chłopaków z platformy crowdfundingowej Fans4club. Myœlałem, by zebrać w ten sposób pienišdze na remont szatni, ale przez 2,5 roku nie było okazji, żeby zaczšć współpracę. Ten moment wydawał się idealny. Mieliœmy bardzo mało czasu, a przygotowanie projektu zajmuje zazwyczaj trzy, cztery miesišce. Trzeba zebrać nagrody, a my musieliœmy się bardzo spieszyć. Pomimo to wystartowaliœmy – mówi „Rzeczpospolitej" Mateusz KaŸmierczak, media manager klubu.

Akcja ruszyła pod hasłem „Mamy swojš energię". Jej start trzymano w tajemnicy i ogłoszono na konferencji prasowej. Kibice domyœlali się, że klub chce ogłosić pozyskanie możnego sponsora, ale kiedy dowiedzieli się, o co chodzi, natychmiast ruszyli do wykupywania cegiełek.

KaŸmierczak rzucił hasło, pozyskiwał częœć nagród, był w stałym kontakcie z przedstawicielem Fans4club, ale nie chce, żeby przypisywać mu wszystkie zasługi. W pomoc włšczył się klub kibica, który promował akcję, zaoferował nagrodę dla wspierajšcych osób.

– Proszę zaznaczyć, że akcja zyskała drugi oddech, gdy na stanowisko prezesa wrócił Andrzej Twardowski, który pomógł też pozyskać częœć nagród. Wspierał nas również prezydent miasta Robert Biedroń – mówi „Rz" KaŸmierczak. Można było wpłacać różne kwoty, zaczynajšce się już od pięciu złotych, a za 15 złotych klub oferował umieszczenie nazwiska darczyńcy na parkiecie hali Gryfia (ma z tych nazwisk powstać grafika przedstawiajšca symbol akcji).

Rywale pomagajš

Do „kupienia" były też szaliki, kubki, perfumy, trening z drużynš, okolicznoœciowe bluzy i koszulki. Udało się pozyskać piłkę z podpisami Kamila Glika i Kamila Grosickiego, rękawice bramkarskie z autografem Artura Boruca czy koszulkę reprezentanta Polski w koszykówce Aarona Cela z EuroBasketu 2015. Nagrody fundowali także koszykarze słupskiej drużyny.

Akcja pomogła zintegrować œrodowisko i wytworzyła dobrš atmosferę w mieœcie.

– Podpisaliœmy umowy z podmiotami, które do tej pory nie pomagały klubowi. Wspierajš nas nawet firmy funkcjonujšce w tej samej branży, konkurencyjne wobec siebie, co dotychczas się nie zdarzało – mówi KaŸmierczak.

W pozyskiwanie funduszy włšczyły się też inne kluby Polskiej Ligi Koszykówki. Trefl Sopot wykupił możliwoœć prowadzenia dopingu na jednym ze spotkań i dzięki temu, w hali Gryfia na meczu Czarni – Trefl będš dwaj spikerzy. Słupszczanom pomógł również klub z Torunia, akcję wsparli kibice Asseco Gdynia, którzy przelali znacznš kwotę i dołšczyli wiadomoœć, że na przeciwników zawsze można liczyć. Ostatecznie udało się zebrać ok. 232 tys. złotych, czyli więcej, niż zakładana na poczštku kwota. Na konto akcji pienišdze przelało 1195 kibiców.

Oczywiœcie, pojawiały się też głosy negatywne, zwłaszcza że klub wpadł w kłopoty przez niejasne operacje finansowe jego pracowników, ale dużo więcej było pozytywnych sygnałów.

– To jedna z najlepszych akcji Fans4Club, porównywalna ze œwietnš inicjatywš kibiców Wisły Kraków. Przegoniliœmy nawet Lecha Poznań. Chciałbym, żeby inne kluby koszykarskie pomyœlały o tym sposobie pozyskiwania pieniędzy, bo o sponsorów jest naprawdę trudno – mówi „Rz" KaŸmierczak, który sam niedługo odchodzi z klubu do nowych wyzwań.

Czarni dostali licencję i zacznš sezon. W Gryfii znowu będzie głoœno, a klub zyskał nowš energię. Przyszłoœć już nie rysuje się w czarnych barwach.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL