Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Życie Pomorza Zachodniego

Wszystko co daje natura

Dania rybne, z których słynš bary i restauracje na Pomorzu Zachodnim, to np. gotowany węgorz, sandacz po szczecińsku i okoń w piwie.
shutterstock
Region ma jednš z najciekawszych kuchni w Polsce. Wcale nie trzeba jej szukać w drogich restauracjach.

Przydrożne knajpy, małe pensjonaty, to miejsce, gdzie zjemy najlepsze zupy rybne, pierogi, wszystko mocno przyprawione ziołami.

Restauratorzy zachodniopomorskiego pytani o dania regionalne najczęœciej od razu mówiš, że taka praktycznie nie istnieje. Ale po chwili szybko wymieniajš, to co stanowi jej podstawę: dziczyzna, leœne runo, które tutaj jest wykorzystywane w znacznie częœciej, niż gdziekolwiek w Polsce. I oczywiœcie ryby i te morskie, i te z jeziora. I wcale nie trzeba mocno nadwerężać portfela, żeby dobrze zjeœć. Dla porównania nie jest specjalnš sztukš trafić węgorza wędzonego, który kosztuje poniżej 100 złotych za kilogram, podczas gdy po przejechaniu 500 kilometrów, np. na targ œniadaniowy do Warszawy nagle drożeje o połowę.

Pomorze Zachodnie to także kuchnia sezonowa, a produkty z zasady nie jadš z daleka. Jeœli nie ma akurat sezonu na dorsza bałtyckiego, to w karcie najczęœciej też go nie ma, bo przecież nie wolno go łowić. Kiedy czyta się opinie goœci o tutejszych restauracjach, to najczęœciej największym zarzutem jest to, że np. w sobotę bez rezerwacji trudno jest o stolik, bo biesiadujš całe rodziny. Czyli, że jest dobrze, bo restauracjom przydrożnym coraz częœciej odbierajš goœci autostrady i drogi szybkiego ruchu. Nie jest to na razie przypadek zachodniopomorskiego.

Pożegnanie z pizzš

Restauracje Pomorza Zachodniego „przetrzepała" także w „Kuchennych Rewolucjach" Magda Gessler. W tych, które miały kłopoty, udało jej się wykorzenić pizzę, która stanowi trzon oferty w wielu polskich knajpach. Restauratorka przypomniała także, skšd się regionalna kuchnia wywodzi, że jest morze, sš lasy i jeziora. Nagle w menu pojawiła się dziczyzna, grzyby, ryby morskie i słodkowodne. Z dań rybnych pojawiły się œledzie w najróżniejszych zalewach, gotowane węgorze, sandacz po szczecińsku, przygotowywany z winem na włoszczyŸnie, okoń w piwie, do którego dodaje się mus z czarnego bzu i tarty piernik, wreszcie sieja, którš nadal łowi się w jeziorze Miedwie. No i oczywiœcie pstršgi we wszelkiej postaci, bo stawów hodowlanych jest tu wielka obfitoœć.

Z mięs to przede wszystkim wieprzowina mocno przyprawiana najróżniejszymi ziołami – ale przede wszystkim majerankiem i tymiankiem – to też specyfika tutejszej kuchni. To właœnie potrafi zmienić zwykłego schabowego w restauracji U Szwagra w Sławnie w wykwintne danie. W Checzy u Kaszebe w Chmielnie nad jeziorem Kłodno zjemy zarzucanki kaszubskie, czyli placki z mięsem, ziemniaki z boczkiem.

W restauracjach zazwyczaj na stole pojawia się „czekadełko" – domowy smalec robiony po œwiniobiciu, czasami jest to „okrasa", czyli inne wydanie tej potrawy– mięso gęsie zmielone razem z tłuszczem i ziołami. W każdej restauracji zresztš warto się uważniej przyjrzeć karcie, czy sš tam miejscowe wędliny, zwłaszcza wštrobianka (czasami nazywa się leberka), której chyba poza okolicami Poznania w takiej formie już się nie spotyka. Albo prosta i pyszna kasza ze szpyrkami. Dla smakoszy z dobrš pamięciš jest oczywiœcie paprykarz szczeciński, konserwa, która przetrwała z dawnych czasów – mielone rybie mięso z dodatkiem ryżu, cebuli i koncentratu pomidorowego, a także paszteciki ze smażonego ciasta drożdżowego z mięsem mielonym, albo w wydaniu bezmięsnym z pieczarkami i serem. Kołobrzeg słynie z kolei z ogórków kołobrzeskich, kiszonych w specjalnej solance z miejscowego Ÿródła, bez dodatku kopru czy czosnku. Inny, ciekawy smak, nie ten, do którego przywykliœmy.

Uczta z dzika

Zachodniopomorskie słynie także z gęsiny, peklowanych i wędzonych półgęsków, gęsi nadziewanych warzywami. Gęsie podroby stanowiš musowo wkład do pasztetów, najczęœciej podawanych z musem jabłkowym.

No i oczywiœcie dziczyzna przerabiana na wszelkie sposoby. W wydaniu ekstremalnym może to być cały pieczony na rożnie dzik. – Jest to danie zazwyczaj na naprawdę dużš imprezę, bo œredniej wielkoœci dzik, to ok. 30 kilo samego mięsa, więc spokojnie można nim nakarmić 50–60 osób – mówi Elżbieta Biliczak, właœcicielka pensjonatu i restauracji Goœcińca pod Kłosem w Sianowie pod Koszalinem. Taka uczta (do mięsa podaje się najróżniejsze sałatki, sosy, pieczywo) to wydatek od 1000 do 1500 złotych.

W zachodniopomorskiej kuchni rozsmakowali się także cudzoziemcy, których przyjeżdża tutaj coraz więcej, bo tak czystego œrodowiska jest już coraz mniej. Co jedzš? – Przede wszystkim zupy. Nie mogš się nadziwić, że można zrobić zupę z kiszonych ogórków. Zamawiajš: czerwony barszcz, żurek na własnym zakwasie, zupę grzybowš, botwinkę – to żelazne dania, o których wiedzš, że będš im smakowały – mówi Elżbieta Biliczak, która nie tylko prowadzi pensjonat i restaurację, ale uczy zamiłowania do kuchni także miejscowe dzieci. Jak chociażby tego, że do pierogów można włożyć wszystko: oprócz mięsa, sera, kaszy, szpinaku również grzyby, zwłaszcza kurki, owoce leœne – na przykład jeżyny czy maliny, które majš zupełnie inny smak niż owoce z plantacji, i dosłodzić je miodem – kolejnš regionalnš specjalnoœciš – zwłaszcza kiedy jest to miód drahimski z Czaplinka na Pojezierzu Drawskim.

Zachwycajš także kompoty, zapomniane już w większoœci regionów, tutaj robione z sezonowych owoców, na przykład z wyrazistej w smaku aronii z dodatkiem najrozmaitszych ziół, np. mięty czy œwietnie rosnšcej w tutejszym klimacie lawendy. Nagle też okazuje się, że można zjeœć tłuczone kartofle z maœlankš albo z prawdziwym zsiadłym mlekiem, bo to z supermarketów się zepsuje, a nie skwasi, a kefir nie ma takiego smaku.

Co goœcie stšd wywożš do domu? – Najczęœciej pasztety z gęsi i dziczyzny, przetwory – konfitury z leœnych owoców z dodatkiem najróżniejszych ziół, przetwory z żurawiny i borówek. I jeszcze pieczywo, które jest jakimœ cudem bez ulepszaczy, które potrafi być œwieże nawet przez tydzień – mówi Elżbieta Biliczak.

Tylko z tego powodu warto wjechać na rynki zachodniopomorskich miasteczek, wejœć do piekarni, nawet wówczas gdy nie mamy zamiaru robienia zakupów. Silny zapach pieczywa miesza się z aromatem kminku i anyżu, który dodaje się do wypieków już chyba tylko na Pomorzu. Do słodyczy dodaje się np. skwarki, skórkę cytrynowš, cynamon. Można też jeszcze trafić na racuchy smażone na gęsim smalcu. A takie szneki z glancem, jakie tu kupimy, naprawdę jedliœmy kiedyœ w dzieciństwie, więc warto, żeby poznały je także nasze dzieci.

masz pytanie, wyœlij e-mail do autorki: d.walewska@rp.pl

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL