Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Lubelszczyzna

Gardzienice, czyli 40 lat przymierza z życiem

Próba „Wesela”. Reżyser Włodzimierz Staniewski w głębi
Fotorzepa, Krzysztof Bieliński
Mała wieœ na LubelszczyŸnie znana jest miłoœnikom teatru na œwiecie dzięki Włodzimierzowi Staniewskiemu.

To on przed 40 laty powołał tu unikalny oœrodek teatralny. Jubileuszowe międzynarodowe obchody planowane sš od 28 wrzeœnia do 1 paŸdziernika.

Celem Stowarzyszenia Praktyk Teatralnych Gardzienice, zarejestrowanego oficjalnie w 1978 roku, stało się „docieranie do Ÿródeł kultury ludowej, poszukiwanie enklaw kulturowych oraz budzenie zainteresowań twórczych wœród ludzi nieskażonych kulturš oficjalnš".

Zespół Włodzimierza Staniewskiego, podejmujšc wyprawy badawcze, zaczynał od poznania najbliższej okolicy. Potem wędrowano w odleglejsze krańce Polski, a z czasem docierano do Laponii, Meksyku, Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej. W każdym z miejsc próbowano odnaleŸć pierwotne formy widowisk. Program wyprawy zawsze obejmował treningi, spektakle, spotkania. Wszystko to składało się na tzw. przymierze z życiem.

– Chodziliœmy po zapadłych wsiach, zbieraliœmy resztki żywej tradycji, wierzšc, jak romantycy, że w ludziach jak w żywej księdze można przeczytać prawdę – mówi nam twórca Gardzienic. – Grzebaliœmy w ludzkiej pamięci, ale i w duszach, często w ludzkich traumach. Tworzyliœmy coœ w rodzaju archeologii kulturowej, a aktor w kontakcie z innymi ludŸmi był szczególnym rodzajem spowiednika: nie tylko umiał spowiadać, ale też był gotów do własnej spowiedzi.

Każde dzieło Gardzienic jest z założenia formš niekompletnš. Zostaje jednak zaprezentowane na scenie, bo dopiero tam może nabrać ostatecznego kształtu. Składa się z niedopracowanych jeszcze fragmentów „kosmicznej całoœci". Dlatego spektakle zawsze pozostajš na etapie próby. Aby osišgnšć perfekcję, należy nieustannie ćwiczyć: giętkoœć ciała, doskonałoœć „œpiewanego ruchu", bo gest to specyficzny zapis muzyki.

Każdej z dotychczas przygotowanych premier towarzyszył długi okres studiów i ćwiczeń. W pierwszej – „Spektaklu wieczornym" w 1977 roku – wykorzystano fragmenty „Gargantui i Pantagruela" Rabelais'go, pieœni ludowe, fragmenty z II częœci „Dziadów", łacińskš wersję „Bogurodzicy", staroangielskie pieœni, opowieœci zasłyszane od ludzi z okolicznych wsi. Kolejnym przedstawieniem opartym na ludowym obrzędzie ku czci zmarłych i fragmentach „Dziadów" Mickiewicza były „Gusła" wystawione w 1981 roku.

Jedna z najsłynniejszych premier – „Carmina Burana" – oddziaływała symbolicznymi obrazami i niezwykłym œpiewem, przywołujšc poetykę œredniowiecznych widowisk, œwiat wagantów i żonglerów. W „Metamorfozach" Staniewski sięgnšł po pieœni dionizyjskie oraz inwokacje do Muz. Inspirował się antycznš rzeŸbš i ceramikš.

– W „Ifigenii w A" to, co boli, to dramat rodzinny. Koniec œwiata wspólnoty – opowiada reżyser. – Taki teatr natręctw i natrętów chcšcych „dzielić i rzšdzić" grany jest w mediach i w postmodernistycznym teatrze na co dzień i powszechnie. To sš tylko znamiona końca œwiata, w którym słowo „dom" znaczyło dom, „litoœć" znaczyło litoœć, a „trwoga" znaczyło trwoga. Symptomów pogubienia należy szukać w kryzysie wspólnoty.

O kolejnej ważnej premierze, czyli „Oratorium Pytyjskim" Włodzimierz Staniewski tak mówił: – Mało jest w historii wersów, ujętych w jeden kodeks, tak lapidarnych w formie, głębokich i wzniosłych w treœci, poetycko uskrzydlonych i muzycznych jak „Przykazania Mędrców z Delf". Nie pretendowały do słów przekazanych przez jakiegokolwiek Boga, choć równoczeœnie uczš pełnego szacunku i posłuszeństwa wobec boskiej mocy.

Jubileuszowe obchody 40-lecia Gardzienic rozpocznš się kolejnš edycjš Festiwalu Teatrów Błšdzšcych. Pięć premier, które znalazły się w programie festiwalu, poruszać się będzie wokół tematów i wštków wesela. Od sztuk obrzędowych i rytuałów aż po dramaty i literaturę, z której można wydobyć topos wesela i godów. Młodzi reżyserzy z krakowskiej PWST Maciej Gorczyński i Radosław Stępień, dla których Teatr Gardzienice był ważnym miejscem, wyreżyserujš Kafkę i Dostojewskiego w tym duchu. Będš też dwie inscenizacje „Wesela" Wyspiańskiego. Jednš przygotujš aktorzy z Londynu. Wielkim wydarzeniem będzie z pewnoœciš „Wesele", które przygotuje Włodzimierz Staniewski. Trwajš właœnie intensywne próby spektaklu.

– To „Wesele" będzie przefiltrowane przez kolebkę naszej œródziemnomorskiej kultury, czyli przez antyk – mówi Włodzimierz Staniewski. – Arcypolski dramat jest bardzo mocno zanurzony w antyku, jak zresztš cały Wyspiański, który chciał pogodzić tzw. pogaństwo, czyli właœnie antyk z chrzeœcijaństwem. Cały pierwszy akt napisany jest w manierze antycznej, dionizyjskiej. I tak będzie u nas.

Spod skrzydeł Staniewskiego wyszło lub z jego metody pracy korzystajš rozmaici twórcy i animatorzy kultury. Powstało wiele grup i zespołów teatralnych. W Polsce i na œwiecie: łódzka Chorea, wrocławska Pieœń Kozła, Fundacja Pogranicze w Sejnach, warszawskie Studium Teatralne. Sš także Węgajty, Muzyka Kresów, zespoły w Norwegii, Austrii i USA.

Siedzibš Gardzienic od poczštku była oficyna dworska XVIII-wiecznego pałacu. W pierwszych latach w zrujnowanej kaplicy, gdzie odbywały się treningi i prezentowano spektakle, często biegały szczury. Doprowadzony do kompletnego zniszczenia w cišgu 60 powojennych lat architektoniczny zespół pałacowo-parkowy dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej został podŸwignięty z ruin i w 2013 roku rozpoczšł nowe życie. Dla Włodzimierza Staniewskiego ten projekt jest najważniejszym utworem reżyserskim, swoistym opus magnum. Rezultat odbudowy (i budowy), czyli budynki, park, ogrody, jest, jak piszš w księdze zwiedzajšcy turyœci, zachwycajšcy. I wtedy okazało się, że do wyremontowanych, a często odbudowanych obiektów zgłosił swe prawo dawny właœciciel. Jakie będzie to miało konsekwencje dla dalszych dziejów placówki, która na trwałe wpisała się do œwiatowej kultury i naszego narodowego dziedzictwa – czas pokaże.

Z notatek reżysera o „Weselu"

– Interesuje mnie: generowanie energii i nadziei oraz przewidywanie przyszłoœci („wieszczy ton"). Bo tego człowiek potrzebuje, żeby żyć, żeby wiedzieć, żeby chcieć.

– Jakie grzechy popełniłem (jakich na „Weselu" dokonałem operacji)? – Teksty wypowiadane przez Postacie w różnych miejscach i w różnych konfiguracjach złożone zostały w monologi... Z monologów zaœ wypłukano słowotoki, które brzęczš, a nie dzwoniš. Wokół poszczególnych monologów budowaliœmy obrazy i działania sceniczne. W duchu Wyspiańskiego, choć niekoniecznie (raczej nie!) odwzorowujšce jego widzenia. Naszš goršczkowš i cwałujšcš fantazję wprzęgliœmy też w wyobraŸnię Malczewskiego i Koniecznego.

– Muzykę Koniecznego porozrywałem na kawałki i poskładałem inaczej, przearanżowałem też tu i ówdzie; bo tego żšdali Poezja, Tespis i dramaturgia naszego widowiska. Bolało. Jakbym trzymajšc w rękach pięknš wazę antycznš, rzucił jš o ziemię i ze œciœniętym gardłem składał rozbite skorupy na nowo. Mistrz Zygmunt jest już tradycjš. Popłynšłem z niš, zgodnie jednako ze swojš wobec tradycji dewizš: utożsam się i przetwórz („Hidden Territories: The Theatre of Gardzienice", Routledge 2003).

– Dodałem młodzieżowy Prolog (to teatralna trupa, która się wprosiła (Bóg mi goœci pozazdroœci!) i Poprawiny.

– Aktorzy wzięli po parę ról na siebie, a aktorki nawet partie męskie (O, tempora!).

– Kolejnoœć niektórych scen poprzestawiałem, co jest zgodne z regułami magicznego realizmu. Zresztš sišdŸcie sami nad dramatem i zabawcie się w przestawianie, a zobaczycie, iż konstrukt trzyma się mocno.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL