Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Życie Krakowa i Małopolski

Wizja panoramiczna

Dzieło przedstawiające bitwę o Sybin, która rozegrała się 11 marca 1849 r., powstawało w 1897 r
Wikipedia
Muzeum Okręgowe w Tarnowie postawiło sobie za cel zebranie fragmentów Panoramy Siedmiogrodzkiej. Monumentalny obraz został pocięty i sprzedany w kawałkach.

„Dzieło zamówione przez Węgrów z okazji obchodów 50. rocznicy Wiosny Ludów powstawało od kwietnia do września 1897 roku. Jego tematem jest bitwa o Sybin (miasto na terenie rumuńskiej Transylwanii, zwanej po polsku Siedmiogrodem) rozegrana 11 marca 1849 roku, w której trakcie powstańcze wojska pod dowództwem urodzonego w Tarnowie generała Józefa Bema odniosły spektakularne zwycięstwo nad przeważającymi wojskami austriacko-rosyjskimi" – przypominają tarnowscy muzealnicy.

Porównania do „Panoramy Racławickiej", które się często pojawiają, nie są przypadkowe – oba obrazy powstały w tej samej lwowskiej rotundzie, w efekcie mają takie same wymiary: 15 metrów wysokości i 120 metrów długości. W obu przypadkach pracami kierował Jan Styka (nad uwiecznieniem zwycięstwa Kościuszki pod Racławicami czuwał też Wojciech Kossak). I to właśnie wizyta „Panoramy Racławickiej" w Budapeszcie pod koniec XIX wieku wzbudziła u Węgrów chęć posiadania podobnego obrazu, opowiadającego o ich własnej historii. Wybór padł na epizod powstania z lat 1848–1849, wywołanego rewolucyjnymi nastrojami całej ówczesnej Europy.

Porażka biznesplanu

Panoramę Siedmiogrodzką tworzył zespół malarzy: Tadeusz Popiel, Zygmunt Rozwadowski i Michał Wywiórski, Węgrzy: Tihamer Margitay, Palo Vago i Bela Spanyi, oraz Niemiec Leopold Schönchen. Każdy z nich zajmował się innym elementem – Wywiórski był pejzażystą, Popiel – specjalistą od krajobrazu i drzew, Rozwadowski specjalizował się w scenach batalistycznych.

Prace trwały zaledwie pięć miesięcy. We wrześniu 1897 roku Panorama została pokazana we Lwowie, w grudniu w Budapeszcie. Jednak wszystko wskazuje na to, że zyski z jej ekspozycji oraz sprzedaży pamiątkowych wydawnictw i litografii, mimo popularności dzieła, nie pokryły kosztów namalowania. W roku 1900 Jan Styka doszedł do wniosku, że nie ma co liczyć na zapłatę, zwinął więc płótno i przewiózł je do Warszawy. Tu zostało pokazane jeszcze w 1907 roku, a następnie pocięte na kawałki (być może nawet sto), miejscami przemalowane, oprawione (zapewne przez samego Stykę, fragmenty są sygnowane przez niego) i sprzedane.

Sprawa obrazu wróciła w 1928 roku, kiedy w związku ze sprowadzeniem prochów generała Józefa Bema do Tarnowa miasto otrzymało oferty zakupu fragmentów Panoramy. Nie skorzystało z żadnej z nich. Ponownie temat odżył dopiero po kolejnym półwieczu – w 1977 roku Muzeum Okręgowe w Tarnowie kupiło pierwszy fragment Panoramy Siedmiogrodzkiej i rozpoczęło poszukiwanie następnych. Dziś wiadomo o istnieniu 38 części obrazu. Ich łączna powierzchnia nie przekracza trzeciej części dzieła.

Detektywi i negocjatorzy

Tarnowskie muzeum jest właścicielem 18 fragmentów. Pojedyncze znajdują się w Muzeum Narodowym i Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, Muzeum Okręgowym w Krośnie oraz Muzeum w Łęczycy. Dwie części są w stołecznym Muzeum Niepodległości. Dwanaście płócien stanowi własność prywatną, jedno z nich zdeponowano w tarnowskim muzeum. Kilka znajduje się za granicą (w Wielkiej Brytanii i USA), część znanych fragmentów zaginęła.

Najnowszy element został zidentyfikowany przed kilkoma laty – zwiedzający tarnowską wystawę goście z Warszawy, oglądając cały obraz na fotografii, odnaleźli fragment, który pasuje do płótna w ich domu.

– W tradycji rodzinnej obraz ten nazywany jest Hucułem, w istocie przedstawia Szeklera (miejscowa grupa etniczna – red.) idącego do walki – opowiada Andrzej Szpunar, dyrektor Muzeum Okręgowego w Tarnowie.

W tym wypadku dyrektor nie wspomina na razie o negocjacjach, jedynie o „dobrej jakości fotografiach, przekazanych dzięki uprzejmej zgodzie właścicieli". Jednak zakupy nowych fragmentów trwają. We wrześniu tarnowska kolekcja wzbogaciła się o fragment „Rosyjska piechota w natarciu, prowadzona przez konnego dowódcę" (120 na 200 cm). Właścicielem była osoba prywatna z Warszawy, cena: 54 tys. zł.

W kolejce już czeka następny – „Atak węgierskich huzarów z pułku Vilmosa i Koburga" (180 na 110 cm). – Kupimy go w tym roku, na przełomie czerwca i lipca, dzięki dotacjom z MKiDN i Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego. Właściciel z Poznania zgodził się poczekać ze sprzedażą – informuje „Rzeczpospolitą" Andrzej Szpunar.

Cena pozostaje tajemnicą. Wiadomo, że ministerstwo wyłożyło 63,7 tys. zł.

– Można przyjąć, że widełki cenowe fragmentów Panoramy to 50–160 tys. Na cenę wpływa wielkość i treść (pierwszy, drugi, trzeci plan) – wyjaśnia dyrektor Muzeum, dodając, że na horyzoncie widać jeszcze jeden fragment. (– Jeśli tylko dom aukcyjny z Warszawy na mnie zaczeka, kupię go w 2018 roku – zapowiada).

Sprawdziliśmy, cena wywoławcza fragmentu zatytułowanego „Szarża" (74 na 116 cm) to 39 tys. zł. Jest wyceniany na 55–75 tys.

Rotunda tylko w planach

Całość Panoramy obrazuje czarno-biała fotografia z zaznaczonymi fragmentami, które udało się zidentyfikować. Jednak, jak mówi dyrektor Muzeum Okręgowego, nie ma planów budowy pełnowymiarowej „symulacji" dzieła. – Mam nawet dwa projekty rotundy z lokalizacją, ale chwilowo w Tarnowie nie przewidujemy budowy. Może powstanie mała rotunda, gdzie na współczesne zdjęcie panoramiczne przedpola Sybinu nałożymy reprodukcje obrazów. Ale to pomysł nowy, powstał zaledwie miesiąc temu – przyznaje.

Ostatnio wystawa tarnowskich fragmentów pojechała na gościnne występy na Węgry i do Rumunii. Wraca z końcem czerwca.

– Być może zdecydujemy się na jej ponowne otwarcie 20 sierpnia, w dniu św. Stefana – patrona Węgier – zapowiada Andrzej Szpunar.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL