Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Życie Dolnego Œlšska

Hotelowe kolubryny

Maciej J. Nowak
materiały prasowe
„Najstraszliwsza się okazała jedna olbrzymia kolubryna, od południowej strony stojšca..." – tak Henryk Sienkiewicz charakteryzował wielkie działo, które sprowadzili Szwedzi, aby zdobyć Jasnš Górę.

Dziœ tak wielkie kolubryny stanowiš raczej obiekt muzealny. Ale ich nazwę można zapożyczyć do okreœlania niektórych dolnoœlšskich hoteli...

W Karpaczu należš do nich niewštpliwie Gołębiewski i Sandra Spa. WyraŸnie odstajš od otoczenia: zarówno pod względem wielkoœci, jak i architektonicznej formy. Najogólniej ujmujšc: sš wielkie, przyjmujšc jednorazowo setki goœci. Wykrystalizowały się też wobec nich dwa skrajne stanowiska. Jedno może streœcić się w sformułowaniu: „Ależ nowobogacki, brzydki kicz! Noga moja tam w ogóle nie postanie!". A drugie, wręcz odwrotnie: „Ależ wspaniałe luksusy, wszystko niesamowite, wspaniałe! Muszę koniecznie zrobić kilka selfie w œrodku i czym prędzej wrzucić na fejsa!". Prawda nie zawsze leży poœrodku, ale spróbujmy się przyjrzeć tym hotelom bez nadmiaru emocji...

Najpierw plusy. Niewštpliwie takowe występujš. Może nie każdy metr kwadratowy hotelowych kolubryn musi zachwycać, ale na pewno znajdujš się w nich wartoœciowe miejsca. Chociażby akwaria z dużymi rybami i płaszczkami w hotelu Gołębiewski lub też w obu hotelach baseny, naprawdę zróżnicowane pod względem atrakcji. Ciekawe sš również dodatkowe propozycje dla goœci hotelowych organizacji specjalnych spektakli teatralnych, seansów kinowych czy też szeroka oferta dla najmłodszych (sale zabaw, specjalne dziecięce atrakcje itd.). Zarzšdcy hoteli potrafiš szczególnie umilić życie goœci np. poprzez organizację otwartego dla wszystkich goœci grilla w Sandrze lub regularne koncerty fortepianowe w Gołębiewskim. Tak więc górnolotne utyskiwania tych, którzy w „kolubrynach" nigdy nie byli, na wszechobecny tam kicz sš przesadzone.

Ale nie jest też tak kolorowo. Czasami może być przytłaczajšca liczba innych goœci. Co prawda, w znaczšcym stopniu owe hotele ich „wchłaniajš", nie wszyscy sš widoczni, ale i tak owa siłš rzeczy masowa skala przedsięwzięcia będzie mocno odczuwalna – chociażby w salach restauracyjnych. Nawišzujšc do wspomnianej już Trylogii Sienkiewicza, przypomnijmy genialne stwierdzenie pana Zagłoby: „Nie lubię tłoku!". No właœnie – a tutaj tłok jest, i to spory, zwłaszcza w sezonie. Także ci, którzy chcš po wyprawie górskiej zupełnie w takich miejscach się wyciszyć, zadanie będš mieli utrudnione. No i druga sprawa: z różnych stron owe hotele wyglšdajš ciekawie, ale z perspektywy porzšdku przestrzennego już znacznie gorzej. I zapewne œwiadomoœć tego stanowi czynnik zaburzajšcy wypoczynek.

Nie traktujmy więc owych hoteli jako bożego dopustu, skoro już sš – nie wyburzymy ich. Majš swoje plusy. Rzecz jasna, jak mówił prezes Ochódzki, trzeba uważać, aby plusy nie przesłoniły nam minusów. Tak więc może warto, żeby każdy wyrobił sobie na ich temat własne krytyczne zdanie.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL