Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Zdrowie

Marcin Czech: wcale nie mamy w Polsce drogich leków

Marcin Czech
materiały prasowe
O tym, że NFZ zatrudnia armię ludzi ale jest to konieczne bo ktoœ musi rozdzielać pienišdze i że wcale nie mamy w Polsce drogich leków mówi prof. Marcin Czech, wiceminister odpowiedzialny za politykę lekowš i farmację oraz współpracę międzynarodowš w Ministerstwie Zdrowia.

Rz: Czy można rozmawiać o refundacji leków na chłodno?

 

Marcin Czech: O refundacji można rozmawiać merytorycznie, profesjonalnie i odpowiedzialnie. Takie podejœcie przyœwieca Ministerstwu Zdrowia i współpracujšcym z nim podmiotom publicznym. Zimna dyskusja o refundacji jest trudna w momencie, gdy jako strony stajš pacjenci, organizacje pacjentów czy lekarze, którzy często nie majšc pełnego obrazu sytuacji, używajš coraz mocniejszych argumentów, a także firmy, które nie przebierajš w œrodkach, aby osišgnšć cel biznesowy. Na szczęœcie dużo częœciej mamy do czynienia z koncyliacyjnym podejœciem nastawionym na znalezienie rozwišzań.  Bardzo takie podejœcie w resorcie cenimy.

Pojawiała się nowelizacja listy leków refundowanych,  realizowana jest  inicjatywa takie jak lista leków 75+. Co w największej częœci konsumuje budżet refundacyjny? Nowe terapie o wysokim koszcie leczenia pojedynczego pacjenta, czy tańsze jednostkowo, jak terapie chorób przewlekłych u osób starszych, które sš masowe?

To sš zupełnie inne budżety i sš od siebie oddzielone. Budżet refundacyjny znajdujšcy się w NFZ, jest ograniczony do 17 proc.. Natomiast budżet na leki dla seniorów jest odrębny. W 2017 roku wynosił ok. pół miliarda złotych, w tym roku będzie jeszcze wyższy. Jest przeznaczany wyłšcznie na leki 75+. Ta lista ma również znaczenie społeczne. Osoby starsze to grupa, do której odnosimy się w specjalny sposób, ponieważ z jednej strony konsumujš najwięcej leków, z drugiej zaœ majš stosunkowo mało œrodków na ich finansowanie.. Chcemy zapewnić osobom starszym leki za darmo, gdyż zależy nam na pewnej sprawiedliwoœci społecznej. Nie chcielibyœmy by bariery ekonomiczne ograniczały dostęp do leków ordynowanych przez lekarzy. 

Zamienniki oryginalnych preparatów sš tańsze?

Przy presji cenowej na preparaty odtwórcze ceny nadal spadajš i Polska należy do jednych z najtańszych państw w Europie jeœli chodzi o ceny leków. Wydajemy na nie mało pieniędzy per capita ze œrodków publicznych. 

Każdy ma swój fragment refundacji, który go interesuje. Jak te interesy pogodzić? Terapie nowoczesne sš drogie, bo sš innowacyjne. Z drugiej strony ludzie żyjš coraz dłużej i konsumujš więcej leków. W jakim kierunku to zdšża?

Innowacyjne technologie konsumujš większoœć budżetu mimo jego przyrostu, dlatego, że sš nowe i dlatego, że to jest przyszłoœć medycyny. Za ten postęp płacimy i w niego inwestujemy. Gdy weŸmiemy np. pod uwagę ostrš białaczkę limfatycznš, będzie to mała grupa pacjentów do leczenia drogimi preparatami.  Z drugiej strony w nadciœnieniu tętniczym, które dotyka oœmiu czy dziewięciu milionów Polaków, dysponujemy setkami opcji terapeutycznych, jeœli wzišć pod uwagę wszystkie preparaty, i najczęœciej możemy te preparaty kupić w cenie kilku- czy kilkunastu złotych. W praktyce dla pacjenta  oznacza to, że możemy je dostać w ramach ryczałtu, czyli w cenie 3zł 20gr lub niewiele drożej. Podobnie w cukrzycy, gdzie preparaty od dawna obecne na rynku, na przykład  pochodne sulfonylomocznika czy insuliny, sš dostępne w ramach ryczałtu. Z drugiej strony, te choroby przewlekłe konsumujš w swojej masie ogromnš częœć budżetu. 

Leki generyczne stanowiš znacznš częœć rynku?

Jesteœmy bardzo generycznym rynkiem, konsumujemy dużš liczbę leków odtwórczych, jesteœmy jako Polska też ich producentem. W tym zakresie nasze opcje terapeutyczne podobne sš do tego co dostępne jest w całej Europie.  Wszelkie porównania do krajów zachodniej Europy sš nie do końca uprawnione. Dotyczy to głównie leków nowych. Jeden z profesorów pyta, czemu nie może leczyć tak, jak jego kolega na Zachodzie. OdpowiedŸ jest prosta - dlatego, że tam wydajš 9-11 proc.produktu krajowego brutto ( PKB) na ochronę zdrowia, a my wydawaliœmy do tej pory 4,5- 4,7 proc. I to z dochodu, który jest o wiele niższy. Nawet Czesi czy Słowacy wydajš więcej, majš więcej pieniędzy do swojej dyspozycji.

Czy można coœ poprawić?

Patrzšc globalnie, można powiedzieć, że rezerwy zarzšdzania w naszym systemie istniejš. W nowelizacji ustawy refundacyjnej dokonujemy ponad 30 zmian porzšdkujšcych. Nie wiem, czy wiele więcej da się zrobić jednym ruchem. Ustawa refundacyjna była rewolucjš, teraz pozostaje wprowadzanie poprawek, korekt i rzeczy odzwierciedlajšcych najnowsze trendy w nowoczesnych politykach lekowych. Natomiast bez zwiększenia œrodków w systemie będzie bardzo trudno o znaczšcš zmianę.   

Trudno o zadowolenie gdy pacjent za swój lek płaci więcej.

Zwykle tak nie jest, ponieważ mamy system oparty na cenach referencyjnych. W Polsce jest bardzo dużo preparatów i jeœli na rynek wchodzš tańsze generyki, to obniżajš podstawę limitu refundacji. Człowiek przyzwyczajony do nazwy handlowej oryginalnego bšdŸ innego odtwórczego leku zauważa w tym momencie, że wraz z obniżeniem limitu roœnie kwota do zapłaty przy kasie. Ale jeœli zacznie kupować lek równoważny, generyczny, to nie zapłaci więcej, tylko wprost przeciwnie – mniej lub tyle samo.

Najnowsze produkty innowacyjne, które zasilajš programy lekowe, sš dla pacjenta dostępne za darmo,  ponieważ leki w tych programach podawane sš najczęœciej w w szpitalu. Natomiast w refundacji ogólnej, czyli aptecznej, nieustannie zachodzi  do zmian. System jest narażony na fluktuacje zwišzane z obniżeniami limitu, które do tej pory następujš co dwa miesišce. W nowelizacji ustawy chcemy wpisać, by zmiany następowały co trzy miesišce. Mamy nadzieję, że to zredukuje wahania cen.

Wróćmy do refundacji. Czy można dyskutować o pienišdzach gdy na stole lšdujš emocjonalne argumenty?

W dojrzałych demokracjach, jak Holandia czy Wielka Brytania, mamy wysokie zaufanie do władzy, do instytucji rekomendujšcych rozwišzania, do specjalistów  podejmujšcych decyzje. W Polsce mamy okres przejœciowy, dochodzenia do dojrzałych rozwišzań demokratycznych, ponownego nabierania zaufania do profesjonalistów, lekarzy, farmaceutów, urzędników. , Dziœ niestety wolno każdego obrazić, w mediach, na ulicy czy na spotkaniu. Nie ma za to specjalnej odpowiedzialnoœci, ochrony  i dlatego trudno jest pełnić rolę decydenta.

Słowem wszyscy majš duże oczekiwania wobec ochrony zdrowia?

Wszyscy uważajš, że ochrona zdrowia jest tematem wyjštkowym, gdzie wszystko się wszystkim należy. Dostaję setki listów: od lekarzy, że chcš leczyć jak koledzy na zachodzie, od pacjentów, że lek trzeciej linii jest ich jedynš szansš, więc powinniœmy go refundować. Rozumiem to, ale często taki lek ma 10 proc. skutecznoœci, dużš toksycznoœć, a mamy do dyspozycji  takie, które majš 80 proc. i refundujemy te, które majš wyższš skutecznoœć. To uczciwe wobec wszystkich obywateli, europejskie rozwišzanie, stosowane w wielu krajach rozwiniętych.

System to przykład przykrótkiej kołdry?

 

Absolutnie. Mocno przykrótkiej. I o tym trzeba dyskutować. Skoro zdrowie jest dla nas tak ważne, bo 80 proc. Polaków deklaruje, że jest to dla nich najwyższa wartoœć, to powstaje pytanie czy jesteœmy gotowi ponieœć konsekwencje takiej deklaracji. .Udajemy że mamy wszystko za darmo, ale dokupujemy bezpoœrednio albo poœrednio œwiadczenia czy to jako pojedyncze usługi czy w formie abonamentu. Może pora rozpoczšć dyskusję, ile i na co chcielibyœmy przeznaczać pienišdze przeznaczane na zdrowie. Takš systemowš debatę rozpoczyna właœnie Pan Minister.

 

Boimy się odpowiedzi na takie pytanie? Mamy zwyczajnie za mało pieniędzy?

 

Zgodnie z ustawš o wzroœcie nakładów na zdrowie do poziomu 6% PKB, do systemu zacznie trafiać więcej pieniędzy. Będš dopływać ze składki zdrowotnej rosnšcej  dzięki wzrostowi gospodarczemu, wyższa będzie także kwota przeznaczona na leki dla seniorów, więc za tę większš kwotę więcej kupimy. Z drugiej strony Amerykanie płacš na ochronę zdrowia 18 proc. swojego dużego PKB a i tak im nie wystarcza, więc nie ma górnego pułapu wydatków.

Sš jeszcze inne koszty leczenia. Szpitale, poradnie, koszty funkcjonowania NFZ, bo w końcu to my pokrywamy koszty administracji systemu.

To sš bardzo niskie koszty.

Ale jednak. NFZ zatrudnia więcej ludzi niż jest w Polsce praktykujšcych kardiologów.

Ktoœ musi te œrodki rozdzielać i pełnić tę funkcję, właœnie po to aby pienišdze były wydawane jak najefektywniej Nie mieliœmy kiedyœ systemu NFZ czy kas chorych i œrodki były wydawane bardziej przypadkowo..

Padajš opinie, że zamiast wyważać otwarte drzwi, weŸmy system duński, niemiecki czy brytyjski i zaadoptujmy go do nas. Tam system działa lepiej od naszego.

To nie jest takie proste. Nie jest możliwe przeszczepienie systemu z pominięciem uwarunkowań historycznych, strukturalnych, organizacyjnych, a przede wszystkim finansowych. Takie proste przeszczepienie pochłonęłoby może nawet 30 proc. polskiego PKB! Takich pieniędzy przecież nie mamy i nikt takiego kosztu nie zaakceptuje. Wcale nie jest też oczywiste, czy to by zadziałało. Mamy już pewne doœwiadczenia pokazujšce, że takie proste przenoszenie rozwišzań nie musi dobrze funkcjonować i nie zawsze zależne jest od pieniędzy. Przytoczę przykład- na pewnym etapie zdecydowaliœmy, że chcemy zapłacić za programy lekowe przeciw wirusowemu zapaleniu wštroby typu C, ponieważ chcemy szybko i jak najwięcej ludzi wyleczyć . Pojawiły się skuteczne i dostępne cenowo terapie. Ponieważ w programach lekowych były kolejki oczekujšcych,  przeznaczono na nie rezerwy finansowe. A wtedy okazało się , że nie ma tylu lekarzy, którzy mogš kwalifikować pacjentów. System, jak łańcuch w rowerze, działa tak jak jego najsłabszy element.. . A to te elementy tworzš polskš strukturę i funkcje systemu, które trzeba stale i konsekwentnie udoskonalać.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL