Wywiady

Członkowie zarządu Nexery, Jacek Wiśniewski i Paweł Biarda: Drukarkę kupiliśmy sami

123RF
Operatorzy do tej pory chcieli robić wszystko. Ale to specjalizowanie się w pewnej dziedzinie jest przyszłością telekomunikacji – przekonują członkowie zarządu Nexery, Jacek Wiśniewski i Paweł Biarda.

Rz: Nexera, którą panowie kierujecie, to nowy gracz na polskim rynku, ale budowaliście już firmy telekomunikacyjne.

Jacek Wiśniewski, członek zarządu ds. operacji, dyrektor generalny: Tak, to prawda, choć w nieco innym układzie. Ja brałem udział w budowie Tele2, ale tam było nas na początku ponad 20 osób, a do Nexery dołączyłem jako czwarty. Dziś pracuje tu 10 osób. Jesteśmy małą, ale sprawną organizacją. Kiedy organizowaliśmy firmę, sami kupowaliśmy podstawowe materiały biurowe czy drukarkę.

Myślicie o sobie „startup"?

J.W.: Uważam, że słowo startup nie pasuje do tego, co my tu robimy. Oczywiście wiem, że tworzymy coś unikalnego – operatora hurtowego, działającego w niszy, niezajmującego się obsługą operatorów – ale dla mnie startup oznacza coś innego, często przedsięwzięcie bez solidnych podstaw biznesowych w sytuacji walki o uwagę inwestorów.

Przybędzie pracowników?

Paweł Biarda, członek zarządu ds. sprzedaży i rozwoju biznesu: Pracowników być może będzie więcej, ale sam pomysł na firmę jest taki, żeby pod względem liczby zatrudnionych nie była wielką organizacją. Powinna mieć menedżerów, kompetencje, wiedzieć, co i jak robić, abyśmy działali jako operator w sposób maksymalnie efektywny. Z punktu widzenia odpowiedzialności przed klientami oraz regulatorem rynku jesteśmy operatorem i odpowiadamy za to, żeby stworzyć działające usługi i ofertę.

J.W.: W grę wchodzą ogromne inwestycje, w tym dotacje, ale też duży wkład własny. Mamy osoby odpowiedzialne za finanse, ale też zewnętrzną firmę, która nas w tym wspiera. Powtórzę słynne już powiedzenie: nie trzeba mieć browaru, żeby napić się piwa. Niemal wszystko da się oddać w outsourcing. Wyjątek to odpowiedzialność i zarządzanie jakością – tego nie można delegować.

Wasi klienci zrozumieją taki model działania?

J.W.: Skala outsourcingu być może jest w naszym wypadku większa, ale sam pomysł nie jest nowy. Nasi klienci to operatorzy. Taki model funkcjonuje już na rynku telekomunikacyjnym.

Tak ma być zawsze, czy przez pewien czas?

P.B.: To jest pomysł na tego operatora.

Dlaczego nikt do tej pory nie zdecydował się na budowę rozległej hurtowej stacjonarnej sieci szerokopasmowej?

P.B.: Moim zdaniem z powodu pewnych zaszłości. Jeśli operatorzy mają dziś infrastrukturę, to rzadko kiedy jest ona homogeniczna. Aby zbudować jednolitą technologicznie sieć, muszą ją zbudować obok już istniejącej. I my to właśnie robimy. Homogeniczność infrastruktury, którą budujemy, jest bardzo ważnym elementem z punktu widzenia świadczenia usług.

Jednym z wyzwań, przed którymi staliśmy, było zapewnienie usługi wielu operatorom, z których każdy dysponuje zróżnicowaną siecią i ma inną ofertę, tak aby każdy z nich mógł wejść na naszą infrastrukturę i świadczyć dzięki niej usługi.

Jak rozległa będzie docelowo sieć Nexery?

J.W.: To bardzo dobre pytanie, na które ostatecznej odpowiedzi dziś sami nie znamy. Wiemy, że na podstawie decyzji inwestorów i umów zawartych do tej pory z Centrum Projektów Polska Cyfrowa mamy zbudować infrastrukturę szerokopasmowego dostępu do internetu docierającą do 450 tys. gospodarstw domowych. Na to mamy zgodę inwestorów i taki jest nasz cel. To nie jest małe przedsięwzięcie. Projekt jest wart 1,3 mld zł (dotacja to ponad 0,5 mld zł – red.).

Osobiście wierzę, że naszych udziałowców ten poziom nie zadowoli i że Nexera będzie firmą posiadającą więcej linii telekomunikacyjnych i plasującą się wśród pięciu największych operatorów sieci dostępowych. Ale przed nami jeszcze długa droga.

A jaki wówczas będzie skład pierwszej piątki?

P.B.: Na to pytanie możemy odpowiedzieć inaczej niż tylko, że rynek będzie się bardzo mocno zmieniał.

Na jakim etapie jest budowa sieci Nexery?

P.B.: Na podobnym we wszystkich 13 obszarach, które wygraliśmy w obu rozstrzygniętych konkursach na dotacje unijne. Zapewniamy przyłącza w szkołach wskazanych przez CPPC. To, co dla mnie jest najistotniejsze, to zapewnienie świadczenia usług komercyjnych. W trzech województwach (na 10 obszarach) zaczniemy oferować sieć o przepływności co najmniej 100 Mb/s operatorowi Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej. Umowa obowiązywać będzie pięć lat, a jej wartość to około 22 mln zł.

Orange poinformował, że dostanie od Nexery 100 mln zł. Czy umowa z tym operatorem na dzierżawę infrastruktury posłuży realizacji umowy z OSE?

J.W.: Dokładnie tak. Uzupełniamy w ten sposób naszą infrastrukturę, przy czym nie wykorzystujemy tylko zasobów Orange, ale też regionalnych sieci szerokopasmowych, zakładów energetycznych i innych firm.

Warunkiem umowy o dotacje jest podłączenie w terminie szkół. Zdążycie?

P.B.: W ramach konkursów przeprowadzonych przez CPPC zapewnimy łącza światłowodowe do ok. 2600 szkół w ponad 1800 lokalizacjach w czterech województwach. Nie widzimy istotnych zagrożeń dla harmonogramu.

Urząd Komunikacji Elektronicznej zatwierdził wam ofertę. Ilu i jacy operatorzy są nią zainteresowani?

J.W.: Nie możemy podać nazw. Są jednak wśród nich i tacy, którzy są zainteresowani wykorzystaniem całego potencjału, jak i tacy, którzy chcą skorzystać z sieci punktowo: wykorzystać fakt, że obok ich terenów pojawia się zupełnie nowa infrastruktura. Ten drugi scenariusz dotyczy operatorów lokalnych. Dzięki nam nie muszą sami inwestować, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczyć np. na rozwój oferty czy marketing.

Są wśród zainteresowanych telekomów sieci komórkowe?

J.W.: Widzimy zainteresowanie ze strony wszystkich podmiotów, także mobilnych. To naturalna konsekwencja rozwoju rynku, na którym Orange dysponuje obydwoma rodzajami sieci, Cyfrowy Polsat właśnie kupił Netię, T-Mobile szuka sposobu zaistnienia w obszarze stacjonarnym, a Play rozpoczął współpracę z Ineą. Każdy z operatorów dobrze wie, że światłowód jest przyszłością.

Załóżmy, że operatorzy będą zainteresowani siecią Nexery na tym samym obszarze, w tej samej lokalizacji. Co zdecyduje o wyborze nabywcy?

P.B.: Będziem kierować się zasadą „kto pierwszy ten lepszy". Ten kto podpisze z nami umowę ramową, a potem pierwszy zdobędzie klienta i złoży zamówienie – uzyska dostęp do infrastruktury w danym miejscu.

W czekającym na rozstrzygnięcie 3. konkursie wystartował Tauron, a Inea z Play grają o wszystkie 33 obszary inwestycyjne. To panów martwi?

J.W.: Mnie to cieszy. Specjalizowanie się w pewnej dziedzinie to przyszłość telekomunikacji. Tak jak np. Netflix jest ekspertem w dostarczaniu kontentu w modelu OTT (Over the Top). Operatorzy do tej pory chcieli równocześnie robić wszystko. To, że jest kilka podmiotów próbujących w różnych częściach kraju zbudować infrastrukturę, to bardzo dobra wiadomość. Jeden podmiot samodzielnie nie dałby rady tego zrobić.

Nexera też wystartowała po wszystko?

J.W.: Nie.

A jeśli wygra to, co chce, będzie potrzebować dodatkowych pieniędzy?

J.W.: To dopiero się okaże. Do tej pory wspieramy się częściowo kredytami, ale wszystko zależy od rozwoju sytuacji.

Banki rozumieją model Nexery?

J.W.: Włożyliśmy dużo wysiłku, aby go wytłumaczyć analitykom.

Są panowie w stanie zagwarantować, że za 10 lat Nexera będzie działać tak samo, jako niezależny operator? Wydaje się to istotne dla klientów.

J.W.: To pytanie do udziałowców. Co do zasady horyzont inwestycyjny takiego funduszu infrastrukturalnego jak Infracapital w przypadku projektów typu greenfield to 15–20 lat, ale przecież wcześniej może się pojawić inwestor, który złoży ofertę nie do odrzucenia.

CV

Jacek Wiśniewski i Paweł Biarda współtworzą zarząd Nexery, joint venture Nokii i Infracapital. Jacek Wiśniewski jest inżynierem. Pracował m.in. dla Netii (osiem lat), ostatnio jako główny menedżer ds. techniki (CTO). Paweł Biarda to doradca strategiczny. Pracował dla Arthur Andersen, a potem (2007–2013) dla Carrywater Group.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL