Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wywiady

Nie grozi nam dramat na rynku pracy

materiały prasowe
O szansach zwiększenia podaży pracowników mówi prof. Krystyna Iglicka-Okólska, demograf i rektor Uczelni Łazarskiego.

Rz: ZUS ocenia, że w tym roku wskutek przywrócenia niższego wieku emerytalnego z rynku pracy może odejœć ponad 300 tys. osób, co zwiększy ubytek osób w wieku produkcyjnym. Czy czeka nas dramat na rynku pracy?

Prof. Krystyna Iglicka: Absolutnie nie. Podniesienie wieku emerytalnego przez PO miało wyłšcznie fiskalny charakter. Polska dopiero wchodzi w proces starzenia się społeczeństwa, a prawdziwe problemy zacznš się w okolicach 2060 roku. Sšdzę też, że częœć osób, które nabędš uprawnienia emerytalne, będzie pewnie chciała pracować. Będzie to jednak ich własna, a nie wymuszona decyzja. Nie ma co panikować. Społeczeństwa starzejš się we wszystkich krajach UE. Czynnikiem różnicujšcym jest natomiast punkt wyjœcia, dowolny rok bazowy do porównań – np. 1992, gdy w społeczeństwie Niemiec 15 proc. stanowiły osoby powyżej 65. roku życia, na Litwie natomiast 11 proc., a w Polsce 10 proc.

Jednak ostatnio ten proces starzenia się przyspieszył?

Jeżeli przyjmiemy za rok bazowy 2015, to zauważymy, że dynamika procesu starzenia się społeczeństw była większa niż w roku 1992. W Niemczech osoby powyżej 65. roku życia stanowiły 21 proc. populacji, na Litwie blisko 19 proc., a w Polsce zaœ 15 proc. W perspektywie roku 2060 proces starzenia się będzie (przy utrzymaniu współczynników dzietnoœci na obecnym poziomie) niezwykle zaawansowany w przypadku Polski – nastšpić ma bowiem według prognoz wzrost o 21 pkt proc. w porównaniu z 2015 r. Jednak to stosunkowo odległa perspektywa, do której dany kraj może się dobrze przygotować.

Tak czy inaczej potencjalnych pracowników ubywa. Skšd ich wzišć?

Liczymy, że zostanie w końcu zahamowana ogromna fala emigracji, która po przejœciowym spadku od 2010 r. ponownie rosła. Teraz jest na to szansa – przy niewielkiej stopie bezrobocia, gdy rynek pracy staje się rynkiem pracownika, młodzi ludzie nie będš musieli wyjeżdżać, a mogš się też pojawić powroty z emigracji.

Niewielkie bezrobocie to chyba zbyt mała zachęta do powrotu?

Sytuacja międzynarodowa nie jest zbyt zachęcajšca do trwałej migracji; niepewnoœć Brexitu, zagrożenie zwišzane z atakami terrorystycznymi w krajach Europy Zachodniej. Z tej perspektywy Polska jest oazš bezpieczeństwa, a to też się liczy. Dla mnie jako demografa duże znaczenie ma spadek w 2016 r. współczynnika dzietnoœci we Francji – kraju, który ogromnš wagę przykładajš do polityki prorodzinnej. Eksperci wišżš ten spadek z zagrożeniem bezpieczeństwa, niepewnoœciš. Oczywiœcie jeden punkt w czasie to za mało na generalizacje, ale jest to pewien symptom, który należy obserwować. Jeœli ruszy program Mieszkanie+, potrzebny szczególnie w mniejszych miejscowoœciach, i ludzie zobaczš, że w kraju poprawiły się warunki życia dla rodzin, to częœć z nich będzie wracać. A przynajmniej uda się ograniczyć liczbę wyjazdów. Dużš szansš jest także nowa ustawa repatriacyjna, dzięki której tysišce Polaków wrócš ze Wschodu. Liczę również na efekty programu 500+. Starzenie się społeczeństwa jest spowodowane przez brak dzieci, więc wzrost liczby urodzeń pozwoli powoli niwelować jego efekty. Widać już pozytywne sygnały – większš liczbę cišż i urodzeń, choć z ocenš programu trzeba poczekać rok, dwa.

Jednak urodzone dzięki 500+ dzieci nie wejdš na rynek pracy szybko?

Sšdzę, że w œrednim okresie pomoże sprzyjajšca polityka imigracyjna, którš mamy wprowadzać szczególnie wobec pracowników zza wschodniej granicy, którzy w Polsce dobrze się integrujš. Jeżeli zwiększymy liczbę urodzeń, zahamujemy emigrację i zachęcimy do powrotu częœć tych, którzy wyjechali, to nie będzie problemu z demografiš.

Na razie 500+ przypisuje się spadek aktywnoœci zawodowej kobiet.

Nie rozumiem tych, którzy płaczš, że kobiety wolš wychowywać dzieci, zamiast pracować za głodowe pensje. Gdy płace wzrosnš, na ich miejsce znajdš się inni chętni. Dobrze, że wzrosła płaca minimalna i stawka godzinowa. Nie można robić z narodu, a zwłaszcza z kobiet, krainy niewolników pracujšcych za grosze. Polacy tego nie chcieli i stšd mieliœmy ponad 2,5 miliona emigrantów. Teraz najważniejsze jest to, by stworzyć warunki skłaniajšce ich do powrotu – zadbać o to, by Polska była krajem łatwiejszym do życia. W przeciwnym razie nie możemy też liczyć na imigrantów ze Wschodu, bo oni także, gdy tylko będš mogli, pojadš na Zachód.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL