Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wywiady

Zdjšć blokady tam, gdzie to możliwe

materiały prasowe
Często krytykuje się UE, że nie ma czegoœ takiego, jak tożsamoœć europejska. Jak ma istnieć, skoro nie mamy równego dostępu do filmów, muzyki, informacji itd., bo handlarze tymi treœciami dzielš nam Europę na 28 kawałków – mówi europosłanka Różš Thun, przewodniczšca grupy roboczej ds. jednolitego rynku cyfrowego i sprawozdawczyni Parlamentu Europejskiego ws. geoblokowania.

Rz: Dlaczego zakaz geoblockingu jest wprowadzany w drodze rozporzšdzenia a nie w dyrektywie o prawie autorskim?

Róża Thun: Zapisy nie mogły się pojawić w dyrektywie o prawie autorskim, bo temat nijak ma się do prawa autorskiego. Rozporzšdzenie procedowane teraz w Parlamencie Europejskim w ogóle nie dotyczy prawa autorskiego. Ta propozycja ma na celu spowodowanie, by nie blokować ludziom dostępu do dzieł nieaudiowizualnych tam, gdzie dana firma już do nich prawa ma. Chodzi o to, by tak samo, jak w przypadku innych produktów, by nie blokować sprzedaży tam gdzie można jej dokonać. Jeżeli jakaœ firma ma wykupione prawa autorskie do jakiegoœ utworu w kraju X, nie powinna blokować dostępu do tego utworu dla żadnego kupujšcego.

Czemu nowe przepisy majš objšć platformy cyfrowe z muzykš, a tych a filmami już nie?

Bo serwisy z treœciami audiowizualnymi to znacznie bardziej skomplikowane zagadnienie, obejmujšce chociażby dostęp do kanałów telewizyjnych. Na razie mówimy o muzyce, grach komputerowych, ksišżkach elektronicznych. Ale na pewno niedługo pojawi się analogiczna propozycja dla œwiata utworów audiowizualnych. Zresztš posłowie na pewno będš już przy okazji tego rozporzšdzenia dopominali się, by zdjšć geoblokady także na takie materiały. To będzie jednak wymagało stworzenia osobnego prawa. Chcemy, by wczeœniej KE przeprowadziła dogłębnš analizę i zaproponowała, co można zrobić z geoblokadami w przypadku takich materiałów.

Czyli rację majš prawnicy, gdy mówiš, że objęcie nowymi przepisami to sondowanie rynku pod kštem wprowadzenia podobnych zmian w potężniejszym sektorze audiowizualnym?

Chodzi nam tylko o to, by zdjšć geoblokowanie tam, gdzie to się da już dziœ zrobić, nie naruszajšc innych praw. Chodzi o nieblokowanie zakupu jakiegoœ dobra na terytoriach, na których sprzedajšcy już do tego konieczne prawa ma, a mimo to danej usługi nie sprzedaje. Na rynku, na którym firma praw umożliwiajšcych sprzedaż jakiegoœ utworu nie ma, po prostu nie będzie go nadal sprzedawać. Przynajmniej do czasu, kiedy w Europie uda się wreszcie uporzšdkować prawo autorskie tak, by nie było tych nieszczęsnych blokad w ogóle. Walczymy o to, bo klienci w sieci skarżš się, że jednak wcišż nie majš dostępu do różnych dóbr, właœnie z uwagi na geoblokady.

Branża muzyczna twierdzi, że to spowoduje, że nowe przepisy spowodujš w Polsce wzrost cen serwisów z muzykš i płyt, co zrujnuje rynek legalnej muzyki.

Ale dlaczego? Przecież te platformy nadal będš mogły działać lokalnie. Prawdopodobieństwo, że Francuz będzie chciał w takiej sytuacji kupować sobie dostęp na Węgrzech jest bardzo małe. Ja chcę, żeby skończyły się sztuczne podziały na œwiat wirtualny i realny. Skoro w realnym œwiecie mogę sobie wejœć do sklepu we Francji i na Węgrzech i w każdym z nich kupić sobie tę samš płytę, to niech tak samo będę mogła zrobić w Internecie. Jeœli znajdę sobie gdzieœ w Internecie swojš ulubionš piosenkę tańszš niż w lokalnym serwisie w Polsce, to będę jš sobie mogła kupić tam i już. Oczywiœcie, jeżeli sprzedawca będzie miał do niej prawa także na mój rynek. Przy okazji niech serwisy streamingujšce muzykę przyznajš się, że majš w poszczególnych krajach rożnš ofertę.

Oni twierdzš, że nie.

Ależ majš. Wcišż zdarza się, że w Hiszpanii można w takim serwisie znaleŸć jakšœ piosenkę, której w polskim katalogu nie ma, choć firma ma do niej prawa także na rynek polski, tylko z jakiegoœ powodu zdecydowała się jej tu nie udostępniać. Planowane zmiany w prawie będš dotyczyły tej niewielkiej liczby utworów, w przypadku których mamy takš właœnie sytuację. Nie zmieni to rynku w ogromnym stopniu, ale nieco go uporzšdkuje. Ja wiem, że branża boi się tego, że będzie można sięgnšć sobie np. z innego kraju dostęp

Ale jeœli obywatel UE ma się czuć w całej Europie, jak u siebie w domu, nie możemy go w tym œwiecie wirtualnym zamykać wyłšcznie w granicach jego kraju. Często krytykuje się UE, że nie ma czegoœ takiego, jak tożsamoœć europejska. Jak ma istnieć, skoro nie mamy równego dostępu do filmów, muzyki, informacji itd., bo handlarze tymi treœciami dzielš nam Europę na 28 kawałków. Trzeba szukać rozwišzań, które to zmieniš.

Branża muzyczna twierdzi, że po zmianie przepisów będzie musiała z artystami podpisywać na wszystkich rynkach umowy na takie same stawki.

Właœnie wcale nie. Nikt im też nie każe kupować praw autorskich na wszystkie kraje. Nie ma zresztš europejskiego prawa autorskiego, bo firmy się przed tym broniš, tłumaczšc, że paneuropejskie prawa autorskie byłyby zaporowo drogie. Wykupujš więc prawa tylko na tych rynkach, które sš dla nich interesujšce. I my chcemy od nich wymagać, żeby w tych wybranych przez siebie krajach w żaden sposób nie blokowali dostępów do tych utworów, do których już te prawa majš. Dlatego lęk branży muzycznej jest wygenerowany sztucznie. Problem istniałby, gdybyœmy nakazali im sprzedawanie wszystkich utworów z katalogów także w tych krajach, dla których tych praw nie majš.

Kiedy nowe przepisy zacznš obowišzywać?

Teraz jest termin na składanie poprawek i posłowie je składajš. Potem musimy przyjšć propozycję rozporzšdzenia wraz z poprawkami w Komisji Rynku Wewnętrznego, a następnie będš negocjacje z Radš i to już przypuszczam, że będzie po wakacjach. Realnie w życie te przepisy na pewno nie wejdš w życie w tym roku.

Czyli szybciej wejdzie w życie cross-border portability.

Tak. Ale to nie sš przepisy, które satysfakcjonujš wszystkich. Mnie np. nie. One umożliwiajš korzystanie z dostępu wykupionego do jakiejœ usługi w swoim kraju także w innych krajach UE. To bardzo dobrze, ale nie może pani dziœ, nie będšc mieszkańcem jakiegoœ kraju, wykupić sobie tam dostępu do wybranego serwisu. Cross-border portability to takie minimum, bo nie pozwala na sięgnięcie do ofert serwisów w innych krajów.

To znaczy, że po zmianie przepisów będę sobie mogła kupić dostęp do serwisu w Niemczech?

Właœnie tak.

Więc zasadne sš obawy, że jeœli polskie serwisy sš np. tańsze od niemieckich, fani muzyki z tamtych krajów wykupiš polski dostęp?

Ale z inna zawartoœciš, więc wcale nie wiadomo, czy byliby tym zainteresowani. Teoretycznie jednak tak, jest to możliwe. Z tego powodu jest w tym rozporzšdzeniu zaznaczone, że ta elastycznoœć będzie możliwa wyłšcznie na potrzeby klientów. Można sobie pobuszować w Internecie i wyszukać gdzieœ tańszy pakiet czy jakiœ produkt w innym kraju. Ale odsprzedawać go komu innemu już nie. Cel jest taki, by otworzyć rynek dla ludzi, a mamy do czynienia z jakimœ ich straszeniem. Nawet przy wykorzystywaniu lokalnych różnic w cenach może się okazać, że ludzie po prostu chętniej te usługi będš kupować właœnie dlatego, że zyskajš dostęp do bardziej różnorodnych i korzystniejszych cenowo ofert. I branży muzycznej się to ostatecznie właœnie bardziej opłaci.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL