Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Wybór przewodniczącego RE

Bartkiewicz: Jak ponieśliśmy sukces w Brukseli

AFP
- To nie porażka, to zwycięstwo – ogłosiła po odebraniu należnych jej kwiatów i honorów od delegacji polityków PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele premier Beata Szydło. Podsumujmy więc, jak wiele wygraliśmy.
Najważniejsze – jak mówi zarówno premier, jak i prezes PiS – było zademonstrowanie pełnej podmiotowości Polski. Wiemy już, że wolno nam zrobić wszystko co chcemy, jak chcemy i kiedy chcemy. Wolno nam też ponosić klęski na forum UE – co jest sukcesem, bo poprzedni rząd się na to nie odważył. Nie musimy się też poniżać do zawierania zgniłych kompromisów, czy świadczącego o słabości budowania koalicji w naszej sprawie. Szukanie poparcia byłoby bowiem dowodem, że wątpimy w swoją słuszność. Jeśli inni zrozumieją to, co my już rozumiemy – to do nas dołączą. A jeśli nie – to tym gorzej dla nich.
 
 
Kolejny sukces to wykazanie, że naszej suwerenności nie ograniczają żadne sojusze. Amicus Orban, sed magis amica veritas. Więc jeśli premier Węgier nie bierze udziału w naszej krucjacie, stać nas na to, by - nie bacząc na polsko-węgierskie braterstwo – powiedzieć: zawiodłeś. I wypomnieć uległość wobec Berlina. A na odchodne dać kuksańca odwołując wizytę wiceszefa MSZ w Budapeszcie.  
 
 
Nie musimy też baczyć na geopolitykę – możemy swobodnie demaskować niemiecki spisek i nazywać rzeczy po imieniu: Merkel z mównicy Bundestagu wysyła sygnał swoim europejskim wasalom, jak mają głosować. Przy okazji dokonujemy dekonstrukcji zasady, że przyjaciół należy mieć blisko, a wrogów daleko. Co jest też elementem sukcesu – gdyż świadczy o naszej dzielności.
 

Jakby tych sukcesów było mało stać nas również na to, aby zakwestionować decyzje podjęte przez wszystkich poza nami. Ponieważ, niczym Jan Winnicki z serialu „Alternatywy 4”, akceptujemy wszystkie wyniki demokratycznych wyborów, jeśli są one zgodne z naszymi oczekiwaniami. Inaczej głosowanie jest w oczywisty sposób nieważne.
 
 

Miejmy tylko nadzieje, że po tylu sukcesach woda sodowa nie uderzy naszym rządzącym do głowy. Bo strach pomyśleć, ile jeszcze możemy wygrać.  

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL