Węgiel

Węgiel z Rosji na ratunek

Fotorzepa, Rafał Guz
Śląskie kopalnie, dotąd borykające się z nadmiarem surowca, teraz nie są w stanie zaspokoić krajowego popytu. Sytuację ma ratować import.

Węglokoks, największy udziałowiec Polskiej Grupy Górniczej, planuje import rosyjskiego węgla. Ma na to zgodę rządu – ustaliła „Rzeczpospolita". Powody? Stare zapasy zostały rozsprzedane, to, co zostało, jest za niskiej jakości. PGG ma gigantyczne opóźnienia w wydobyciu, co jest efektem wydrenowania pokładów i braku inwestycji w nowe.

Kolejna zła wiadomość jest taka, że węgiel rosyjski najwyższej klasy energetycznej jest droższy niż polski, co może przełożyć się na wzrost cen ciepła i prądu.

By wykonać plan PGG na ten rok (32 mln ton) i zaspokoić krajowy popyt, śląskie kopalnie musiałyby wydobyć w pół roku ponad 22 mln ton, a więc niemal 150 tys. ton na dobę. To nierealne, bo wydobycie wynosi 80–110 tys. ton – wynika z raportów z kopalń, do których dotarła „Rzeczpospolita". PGG zapewnia, że w drugim półroczu znacząco podniesie produkcję, głównie dzięki ośmiu dodatkowym ścianom (dziś ma 39).

Paweł Cyz, rzecznik Węglokoksu, potwierdza: – Spółka bada rynek, analizując możliwe kierunki (importu – red.) i parametry handlowe. Tłumaczy, że duża część ciepłowni ze względu na środowisko, potrzebuje surowca o niskim zasiarczeniu. – Dlatego ciepłownie są zmuszone kupować tego typu węgiel z zagranicy. Węglokoks jako spółka Skarbu Państwa rozważa udział w tym procesie, co pozwoliłoby na częściowe kontrolowanie importu – uspokaja Cyz.

Janusz Piechociński, minister gospodarki w rządach PO–PSL, nie jest przeciwnikiem węgla z Rosji. – Skandaliczne jest to, że musimy go kupić, bo w ubiegłym roku w śląskich kopalniach przyhamowano proces inwestycyjny i modernizacyjny o 30 proc. i efekty dziś widzimy właśnie m.in. w zbyt niskim wydobyciu – twierdzi Piechociński.

Pogrążone w kryzysie górnictwo oszczędzało na inwestycjach, bo przygotowanie nowych ścian jest bardzo koszto- i czasochłonne. Węgiel leży na coraz niższych, metanowych pokładach. Prognozowany brak 5–6 mln ton węgla w PGG na ten rok to zachwianie bezpieczeństwem energetycznym opartym na tym paliwie. Stawia też pod znakiem zapytania jego uprzywilejowaną pozycję w miksie energetycznym, nad którym od dawna pracuje resort energii. Tymczasem wiadomo już, że w polityce energetycznej do 2030 r. zabraknie budowy elektrowni jądrowej, co w znacznym stopniu mogłoby poprawić sytuację.

Nadzorujące górnictwo Ministerstwo Energii nie skomentowało informacji „Rzeczpospolitej".

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL