Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

W sieci opinii

Wszystko wina parasola

Rafał Tomański
Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Trudno uwierzyć, że niepochlebny komentarz o chińskich dyplomatach, który wygłosiła brytyjska królowš, wymknšł się Elżbiecie II przez przypadek.

Królowa nie bez powodu jest królowš, by popełniać nieprzemyœlane błędy. Gdy œwiat oglšdał kilkunastosekundowe nagranie wideo z rozmowy Elżbiety II z Lucy D'Orsi, komisarzem policji odpowiedzialnym za bezpieczeństwo chińskiej delegacji podczas oficjalnej wizyty Xi Jinpinga w Wielkiej Brytanii w ubieglym roku, trudno było się nadziwić, że w tak bezpoœredni sposób królowa wypowiada się o niedawnych goœciach.

Chinczycy mieli być niegrzeczni (słowo, które w słowniku dyplomacji wydaje się nie występować) i na tyle bezczelni, by chcieć umieœcić swojego człowieka w krolewskiej karecie.

Dodatkowy pasażer królewskiego pojazdu nie był przewidziany. Królowa miała jechać z prezydentem Xi, o agentach do pomocy ze strony Chin nie było mowy. Brytyjskie służby bezpieczeństwa w ostatniej chwili przechwyciły nadgorliwego natręta. Oficjalnie podawał się za tłumacza, jednak okazało się, że jest wysokim urzędnikiem państwowym.

Kolejny incydent polegał na tym, że Chińczycy grozili także brytyjskiej ambasador Barbarze Woodward odwołaniem wizyty, jeżeli ich warunki przyjazdu nie zostanš spełnione. Z jednej strony jest to szokujšce, ale niedługo może okazać się nowym, chińskim standardem negocjacji. Ma być tak, jak oni sobie życzš albo wcale. O ich pienišdze zabiega œwiat, dlatego nie mogš być problemem ani kwestie logistyczne, ani budżetowe. Na chińskie potrzeby czas zaczyna być z gumy, pasy startowe sš błyskawicznie wydłużane, by przyjšć większy samolot z liczniejszš delegacjš, a baza hotelowa rozrasta się błyskawicznie. Innego wyjœcia lepiej nie brać pod uwagę, bo Pekin się pogniewa.

W przypadku Wielkiej Brytanii uwaga królowej zyskuje dodatkowego wymiaru. O wizytę zabiegała kancelaria premiera, a najwiekszš rolę przypisuje się w negocjowaniu jej sekretarzowi skarbu, George'owi Osborne'owi. Eksperci twierdzš, że Elżbieta II stała się pionkiem w jego grze. To brytyjski odpowiednik ministra finansów przekonywał monarchinię, by osobiœcie przyjęła przed dwoma laty chinskiego premiera Li Keqianga; błagał księcia Karola znanego z sympatii do Tybetu i przyjaŸni z Dalajlamš, by nie spotykał się z nim podczas pobytu buddyjskiego przywódcy w Wielkiej Brytanii w 2015 roku i by dał się namówić na uœcisk dłoni z Xi Jinpingiem.

Ksišżę nie dał się zmanipulować do końca. Nie pojawił się na oficjalnych przyjęciach dla obu chińskich delegacji, ale podjšł prezydenta herbatš w swojej londyńskiej rezydencji Clarence House na znak zgody. Krolowa spotkała się w 2014 z premierem Li.

Chińczycy nagranie z królowš zablokowali w internecie oraz konsekwentnie zaciemniali obraz stacji BBC, gdy w serwisach informacyjnych pojawiał się właœnie ten materiał. Media udały, że nic się nie stało, a na komentarz pozwolił sobie jedynie rzšdowy tabloid Global Times. Według niego Brytyjczycy mogliby się w końcu sami nauczyć ogłady po 5 tysišcach lat obcowania z innymi kulturami w Europie. A Ÿródło z pałacu Buckingham przyznaje, że o sprawie nikt by się nie dowiedział, gdyby na przyjęciu królowš miała swój zwykły, materiałowy parasol. Jednak ponieważ pojawiła się na przyjęciu w ogrodzie z parasolem z tworzywa sztucznego, zadziałał on jak urzšdzenie nagłaœniajšce i cicha rozmowa królowej z komisarz D'Orsi przypadkowo została nagrana. Ale być może to wcale nie był przypadek, tylko chęć udzielenia Chińczykom oficjalnej reprymendy przez Elżbietę II?

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL