Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Unia Europejska

Polska dołšczy do unijnej obrony

W latach 2008–2009 polscy żołnierze brali udział w unijnej misji EUFOR w Czadzie, której przewodziła Francja
PKW CZAD
Nasz kraj mimo poczštkowych wštpliwoœci dołšczy do historycznego projektu.

Korespondencja z Brukseli

W poniedziałek ministrowie około 20 państw unijnych, w tym Antoni Macierewicz, podpiszš dokument uruchamiajšcy tzw. stałš strukturalnš współpracę w dziedzinie wojskowej (PESCO).

– Unia próbowała tego wiele razy. Po raz pierwszy inicjatywa może zakończyć się sukcesem – mówi Sophia Besch, ekspertka think tanku Centre for European Reform w Londynie. Również dlatego, że do zainicjowanej przez Francję i Niemcy współpracy w ostatniej chwili zdecydowała się jednak dołšczyć Polska, kraj ważny z uwagi na swoje położenie geograficzne, a także na siłę wojskowš. Rzšd wahał się przez ostatnie miesišce, ale ostatecznie uznał, że inicjatywa w obecnej formie, po wyjaœnieniu kilku istotnych dla nas wštpliwoœci, zasługuje na poparcie.

– Gra o równowagę strategicznš jeszcze się nie zakończyła. Ale chcemy jš prowadzić wewnštrz PESCO – powiedział „Rzeczpospolitej" Konrad Szymański, sekretarz stanu ds. europejskich.

Odstrasza nadal NATO

PESCO na razie opisana jest doœć ogólnie, o szczegółach będš decydować państwa, które w poniedziałek notyfikujš swój w niej udział. Nie będzie to 28 członków UE, bo PESCO nie jest obowišzkowa: traktat przewiduje, że współpracę w tej dziedzinie może prowadzić mniejsza grupa krajów, pod warunkiem że na każdym etapie będzie ona otwarta dla innych. Oczywiœcie im wczeœniej przystšpi się do PESCO, tym więcej szans na wpływanie na jej kształt, co zresztš uznał polski rzšd. Nieoficjalnie dyplomaci w Brukseli mówiš o grupie około 20 państw, która obejmuje na pewno największe, czyli Niemcy, Francję, Włochy, Hiszpanię i Polskę. Do PESCO mogš też przystšpić kraje neutralne, które nie sš członkami NATO. Austria już zapowiedziała, że zrobi to w poniedziałek, Irlandia ma dołšczyć póŸniej.

– Jeœli inicjatywa się powiedzie, to przyszłoœci UE uzyska dużo więcej autonomii w radzeniu sobie z problemami w swoim sšsiedztwie bez pomocy USA – mówi Sven Biscop z belgijskiego think tanku Egmont.

Nowa inicjatywa ma mieć dwa wymiary: budowanie zdolnoœci bojowych i wspólne operacje. Te drugie to przede wszystkim zarzšdzanie kryzysowe, czyli bardziej misje na południe od Europy niż odstraszanie na flance wschodniej. Bo odstraszanie cišgle jest zarezerwowane dla NATO, i Unia, również na wyraŸne życzenie Polski, nie ma tworzyć konkurencji dla sojuszu północnoatlantyckiego. Ale w Polsce były jednak obawy wyrażane wczeœniej przez ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, przed dołšczaniem do inicjatywy, która miałaby się koncentrować na działaniach w południowym sšsiedztwie UE. Sven Biscop uważa, że niesłusznie.

– Trzeba skończyć z tš sztucznš konkurencjš. Jedno nie wyklucza drugiego. Jeœli Polska chce, żeby inni bardziej się angażowali na Wschodzie, to musi pomagać na Południu. Tak działa Unia. Poza tym Południe nie jest tylko interesem Francji i Włoch. Niestabilnoœć tam to setki tysięcy uchodŸców, którzy płynš na północ Europy – argumentuje ekspert.

Nie tylko wszystko dla wielkich koncernów

Na poczštek nie ma mowy o wspólnych operacjach wojskowych, ale raczej o misjach stabilizacyjnych czy antykryzysowych, w których państwa europejskie pod egidš UE zawsze się specjalizowały. Ale drugim, a właœciwie w kolejnoœci ważnoœci pierwszym założeniem PESCO jest wzmacnianie zdolnoœci bojowych. Ma zadziałać tam, gdzie większoœć państw UE jest pojedynczo zbyt słaba, np. w transporcie na duże odległoœci, wywiadzie, systemach zarzšdzania i kontroli itp. Zmusi ich do współdziałania, oferujšc zachęty: unijne współfinansowanie, jeœli do danego projektu przystšpiš minimum trzy państwa.

Na tym będzie polegała przewaga UE nad NATO. W sojuszu każde państwo jest traktowane indywidualnie, w UE będzie dofinansowanie ze wspólnego budżetu, będš wspólne projekty i możliwoœć dyscyplinowania. NATO, inaczej niż w przeszłoœci, odnosi się do unijnej integracji obronnej, przychylnie uważajšc, że w obecnej formie nie jest to konkurencja i może przynieœć korzyœci. Przede wszystkim poprzez lepsze wydawanie pieniędzy i niedublowanie zdolnoœci wojskowych oraz przez działanie w miejscach, gdzie NATO ani USA zazwyczaj się nie angażujš.

Polska dołšczy do projektu, bo jego ambicje zostały nieco ograniczone, choć wcišż budzš nasze obawy.

– Państwa Europy Œrodkowowschodniej krytykowały od poczštku zawarty w PESCO cel budowy tzw. strategicznej autonomii UE, której wielkim zwolennikiem jest prezydent Macron. Uważam, że ta krytyka jest słuszna, bo ten zapis tworzy pole do zbyt wielu interpretacji – uważa Sophia Besch. Jej zdaniem powinno to być doprecyzowane, żeby nie tworzyć wrażenia budowania konkurencji dla NATO. Drugim problemem Polski była obawa przed tworzeniem struktur wspierajšcych wielkie firmy zbrojeniowe z Europy Zachodniej, bo nasze przedsiębiorstwa sš raczej œrednie i małe. – Dla Belgii też to był problem. Te wštpliwoœci zostały uwzględnione i małe i œrednie firmy będš wspierane przez UE – mówi Sven Biscop. Š?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL