Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Unia Europejska

Nierealne marzenia sąsiadów Unii Europejskiej

AFP
Bruksela nie reaguje na dążenia partnerów ze Wschodu do członkostwa w UE.

Korespondencja z Brukseli

Bez wielkich politycznych oczekiwań, bez historycznych deklaracji – szczyt Partnerstwa Wschodniego nie wywołuje przyspieszonego bicia serca w Brukseli. Była mowa o pieniądzach i konkretnych projektach, a nie o niemożliwych do zrealizowania obietnicach.

Partnerstwo Wschodnie nie stało się drogą do członkostwa w Unii dla państw byłego Związku Radzieckiego, przyniosło im jednak wymierne korzyści.

W piątek do Brukseli zjechali przywódcy 28 państw UE oraz sześciu państw Partnerstwa Wschodniego: Ukrainy, Gruzji, Mołdawii, Armenii, Azerbejdżanu i Białorusi. Do ostatniej chwili swoje niezadowolenie z powodu braku jasnej perspektywy członkostwa w projekcie szczytowej deklaracji wyrażała Ukraina. Kostiantyn Jelisiejew, doradca prezydenta Ukrainy ds. europejskich i były ambasador tego kraju w Brukseli, w artykule opublikowanym w „Financial Timesie” wyraził to wprost. „To, czego Ukraina ostatecznie potrzebuje, to prostej wiadomości: kiedy będziecie gotowi, to wejdziecie do środka. Dla nas oznaczałoby to wszystko, a Unię nic by nie kosztowało” – napisał dyplomata. Nie pierwszy raz Ukraina wyraża takie oczekiwanie, ale jest ono zupełnie nierealistyczne. – W UE od kilku lat nie ma klimatu do rozmów o rozszerzeniu – mówi „Rzeczpospolitej” Paul Ivan, ekspert think tanku European Police Centre w Brukseli. Nieprawdą jest, że UE nic by to nie kosztowało, bo w wielu krajach kosztem politycznym takiej deklaracji mógłby być wzrost poparcia dla eurosceptyków. W Holandii w referendum odrzucono ratyfikację umowy stowarzyszeniowej UE – Ukraina i dopiero wyraźna deklaracja ze strony Unii, że umowa nie oznacza ani gwarancji członkostwa, ani gwarancji wsparcia militarnego w razie konfliktu, przekonała władze tego kraju do ratyfikacji porozumienia. Nie wiadomo też, czy taka jasna perspektywa członkostwa rzeczywiście przyspieszyłaby transformację Ukrainy.

– Popatrzmy na Bałkany Zachodnie, które od lat taką perspektywę mają. Widzimy, że nie jest to gwarancja sukcesu – mówi Paul Ivan. I zauważa, że taki apel ze strony Ukrainy powinien być poparty większymi osiągnięciami w reformowaniu kraju, bo bez tego wygląda jak próba osiągnięcia korzyści, których jedynym efektem będzie wzrost popularności rządzących.

Oprócz Ukrainy jeszcze Gruzja i Mołdawia byłyby zainteresowane jasną perspektywą członkostwa. Inaczej jest z Armenią i Azerbejdżanem, które postawiły na bliższe związki z Rosją w ramach Unii Eurazjatyckiej i dlatego odrzuciły unijną ofertę bliskiej współpracy w ramach umów stowarzyszeniowych określanych mianem DCFTA, czyli pogłębionych i kompleksowych stref wolnego handlu. To najbardziej zaawansowane umowy, jakie UE może zawrzeć z krajem trzecim. Przewidują zniesienie ceł i innych barier w handlu, ale też ujednolicenie standardów przemysłowych, środowiskowych, norm konsumenckich itp.

Wymagają od kraju głębokich reform gospodarczych oraz poprawy rządzenia i w praktyce skopiowania norm unijnych. W zamian oferują pełen dostęp do unijnego rynku, pomoc w reformach, pomoc finansową oraz zniesienie wiz i rozwój kontaktów między ludźmi, czyli wymian studenckich, biznesowych, pomoc dla społeczeństwa obywatelskiego itp. Dwa kaukaskie kraje z tego zrezygnowały, zdecydowały się na umowy nie tak daleko idące, z których jedna – z Armenią – będzie podpisana w piątek, a druga – z Azerbejdżanem – jest jeszcze negocjowana. Również w piątek UE podpisała dwie umowy dotyczące ruchu lotniczego z tymi dwoma krajami.

Po raz pierwszy (a szczyt odbywa się już szósty raz) zaproszono Aleksandra Łukaszenkę, bo właśnie w zeszłym roku został skreślony z listy zakazów wizowych UE. Białoruski prezydent zaproszenie jednak odrzucił. – Tyle razy go nie zapraszano, więc może chciał pokazać, że nie będzie korzystał z pierwszej okazji. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby dzwonił do niego potężny sąsiad i odradzał wyjazd – uważa Paul Ivan. Białoruś jest reprezentowana przez ministra spraw zagranicznych.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL