Bez mieszkań dla uchodźców

aktualizacja: 13.10.2015, 10:22
Uchodźcy koczujący w ubiegłym tygodniu przed punktem rejestracyjnym w ...
Uchodźcy koczujący w ubiegłym tygodniu przed punktem rejestracyjnym w Pasawie
Foto: AFP/Christof Stache

Jeśli rząd nie namówi gmin, by przyjęły przybyszów z Syrii i Erytrei, będzie musiał sam wydać nawet 35 mln zł.

REDAKCJA POLECA
12.10.2015
Uchodźcy to zadanie dla państwa
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

Ministerstwo Pracy co kilka lat szuka gmin chętnych do przyjęcia uchodźców. Wyniki? Bliskie zera.

Teraz resort rozesłał kolejną ankietę do samorządów. Nie ujawnia dotychczas otrzymanych odpowiedzi, każąc czekać do 30 października. Dopiero po wyborach dowiemy się zatem, czy gminy zignorowały nagabywania rządu szukającego miejsca dla uchodźców, do których przyjęcia zobowiązał się niedawno w Brukseli.

– Pomoc cudzoziemcom to zadanie państwa, nie samorządów – mówi w imieniu prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego jego rzeczniczka Monika Chylaszek. Dodaje, że na razie „sondowanie, czy przyjmiemy uchodźców, jest bezprzedmiotowe".

Tu nie ma niechęci

W 2009 r. na prawie 2,5 tys. gmin tylko cztery (z województw kujawsko-pomorskiego, lubelskiego i opolskiego) zgłosiły Ministerstwu Pracy ewentualną możliwość przyjęcia uchodźców. Trzy lata później nie było lepiej – jedynie w trzech województwach (mazowieckim, dolnośląskim i lubelskim) zgłoszono do dyspozycji siedem lokali, w których mogliby zamieszkać przybysze, z czego pięć to mieszkania w Warszawie, a jedno z pozostałych dwóch miałoby być kupione od dewelopera.

Do końca października resort zbiera deklaracje wśród samorządów, czy tym razem są chętne do zaproszenia uchodźców z Syrii i Erytrei. Urzędy wojewódzkie, które rozsyłają pisma do gmin, odmówiły nam podania informacji o częściowych wynikach sondażu.

Trzeba się jednak spodziewać, że wyniki sprzed lat i obecne nie będą się zbytnio różnić. Na przykład na Śląsku, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, na razie tylko dwie gminy – Chorzów i Gierałtowice – zadeklarowały przyjęcie w sumie ośmiorga uchodźców. Na Facebooku deklarację o przyjęciu co najmniej jednej rodziny złożył burmistrz małopolskich Wadowic.

Rzeczniczka prezydenta Krakowa mówi, że gminy cierpią na deficyt mieszkań komunalnych i socjalnych dla mieszkańców. – Takie mieszkania, na które czeka się w kolejce, przysługują wyłącznie mieszkańcom. Nie możemy robić wyjątków, bo groziłaby nam odpowiedzialność karna – tłumaczy.

Jak podkreśla Marek Olszewski, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich i wójt Lubicza koło Torunia, gminy wiejskie praktycznie nie mają mieszkań socjalnych. – To nie chodzi o niechęć do uchodźców, ale o realną ocenę sytuacji, czy jesteśmy w stanie tym ludziom dać mieszkanie i pracę – wskazuje Olszewski.

Resort pracy uprzedza jednak, że „gmina, na terenie której chce zamieszkać cudzoziemiec, nie może odmówić mu tego prawa". Miejsce zamieszkania wskazuje cudzoziemcowi wojewoda w drodze decyzji administracyjnej.

Na rynku też krucho

Dlaczego resort szuka mieszkań dla uchodźców? Chodzi oczywiście o pieniądze – jeśli nie pomogą samorządy, to państwo będzie musiało opłacić wynajem mieszkań oraz pokryć koszty nauki języka i utrzymania. Tak robi dziś, tyle że uchodźców będzie wkrótce dziesięć razy więcej niż obecnie.

Jakie będą koszty? Ogromne. Z budżetu państwa finansowany jest indywidualny program integracji dla cudzoziemców. Tak naprawdę, mimo szumnej nazwy, to po prostu pieniądze na wynajęcie mieszkania na wolnym rynku, pokrycie opłat i wyżywienia.

Jak wynika z danych resortu za poprzednie lata (najświeższe dostępne dane są za 2013 r.), średni roczny koszt utrzymania uchodźcy poza ośrodkiem wyniósł ponad 4 tys. zł, do tego trzeba doliczyć średnio 950 zł na zasiłki, dożywianie dzieci w szkołach i przedszkolach. Śladowy koszt to nauka języka polskiego – w ciągu roku wydano ponad 15 tys. zł na naukę polskiego dla 167 uchodźców.

Teraz koszty będą jeszcze większe, bo od 1 października Ministerstwo Pracy podniosło kryteria dochodowe uprawniające do świadczeń pomocy społecznej, w tym dla uchodźców – o 75 zł na osobę. Maksymalna kwota świadczenia pieniężnego na utrzymanie oraz pokrycie wydatków dla cudzoziemców to obecnie 1335 zł.

Łatwo więc oszacować, że w przypadku ok. 7 tys. uchodźców, których przyjmiemy z Syrii i Erytrei, roczny koszt ich utrzymania poza rządowymi ośrodkami wyniesie od 28 do 35 mln zł (z zasiłkami lub bez nich). Do tego trzeba doliczyć składki na ubezpieczenie zdrowotne, które pokrywa dodatkowo budżet państwa.

Problemem są nie tylko pieniądze, ale także samo znalezienie mieszkania dla uchodźcy na wolnym rynku. Jak przyznaje Ośrodek Pomocy Społecznej w Wołominie, „właściciele, kierując się uprzedzeniami, niechętnie wynajmują mieszkania uchodźcom, a często żądają nawet wyższych opłat".

Deklaracje pomocy dla uchodźców zbiera też Urząd ds. Cudzoziemców. Na niemal 90 dotychczasowych w żadnej nie ma oferty mieszkań. – Głównie to pomoc w tłumaczeniach z arabskiego, odzież, wyżywienie – wylicza Ewa Piechota, rzeczniczka urzędu.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE