Coraz mniej imigrantów płynie przez Morze Egejskie do Unii Europejskiej

aktualizacja: 30.03.2016, 06:54
Foto: AFP

Od zawarcia umowy o readmisji między Unią i Turcją liczba uchodźców przybywających na greckie wyspy spadła dziesięciokrotnie.

REDAKCJA POLECA

Takiego sukcesu w Brukseli mało kto się spodziewał. 18 marca, po trudnych negocjacjach, premier Turcji Ahmet Davutoglu zgodził się na przyjmowanie niemal wszystkich, którzy przedostaną się przez Morze Egejskie do Europy. W zamian Ankara ma otrzymywać ok. 6 mld euro rocznie pomocy od Unii, a Turcy powinni dość szybko otrzymać prawo do podróżowania bez wiz do zjednoczonej Europy. Porozumienie zakłada także wznowienie negocjacji o członkostwie Turcji we Wspólnocie, choć to dość teoretyczne założenie.

Efekt porozumienia okazał się piorunujący. Od 21 marca liczba uchodźców przedostających się na greckie wyspy spadła do 100–200 wobec nawet 3–5 tys. do tej pory. Jak podaje UNHCR, przez ostatnie osiem dni przez Morze Egejskie przeprawiło się mniej niż 1,5 tys. uchodźców.

– Grecki szlak do Europy jest dla nas stracony – tłumaczy gazecie „Washington Post" Jassem al-Saleh, Syryjczyk, który w Izmirze (Smyrnie) czekał na narzeczoną, aby wspólnie przedostać się do Unii.

Przemytnicy domagali się 600–800 dolarów za przeprawę przez burzliwe wody między Turcją i Grecją. W ciągu roku zdecydowało się na to ponad milion osób, ale przeszło 500 zginęło. Dziś mało kto chce podjąć takie ryzyko i narazić się na wysokie koszty, mając prawie pewność, że zostanie odesłany do Turcji.

Pierwszy prom z uchodźcami, którzy dotarli do Grecji po 21 marca, ma popłynąć do Izmiru 4 kwietnia. Do tego czasu greckie władze przetrzymują imigrantów w specjalnych ośrodkach, nie pozwalając im przedostać się na kontynent.

Europejska agencja ochrony granic Frontex wysyła także ok. 2,5 tys. ekspertów z całej Unii, aby pomóc w rejestracji przybyszy.

Innym sygnałem, że „bałkański szlak" prowadzący przez Grecję, Macedonię i Chorwację do Niemiec się załamał, są puste hotele w Izmirze. To miasto było do tej pory głównym punktem wypadowym dla uchodźców.

Porozumienie między Ankarą i Brukselą zakłada, że imigranci, którzy mają prawo do azylu w Unii, będą odsyłani bezpośrednio z Turcji do większości krajów Unii, ale nie Niemiec. Już wiele miesięcy temu kraje UE 28, w tym Polska, zgodziły się przyjąć łącznie 160 tys. imigrantów. Jednak do tej pory faktycznie rozdzielono ich mniej niż tysiąc. Po zamachach terrorystycznych w Brukseli większość państw Wspólnoty, które i tak były niechętne przyjmowaniu uchodźców, stały się w tej sprawie jeszcze bardziej rygorystyczne. Nie wiadomo, jak na to zareaguje Ankara. W Turcji już teraz przebywają blisko 3 mln uchodźców z Syrii.

Do tej pory sami imigranci niechętnie zgłaszali się do programu relokacji. Obawiali się, że trafią do biedniejszych krajów Unii, a nawet że zostaną oddzieleni od swoich rodzin.

Teraz punkty rejestracji uchodźców są oblegane przez imigrantów.

– To nasza ostatnia szansa, aby dostać się do Europy – mówi Jassem al-Saleh.

W innej sytuacji jest ok. 50 tys. imigrantów, którzy przybyli do Grecji przed porozumieniem Unii z Turcją, ale już po zamknięciu przez Macedonię granicy z Grecją. Ta grupa też nie ma już szansy na przedostanie się do bogatej północy Unii, ale nie zostanie odesłana przez Greków do Turcji.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE