Uchodźcy

Rodzina z Zimbabwe "zamieszkała" na lotnisku w Bangkoku

Roger Price (originally posted to Flickr as RWP_080730-4543) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons
Ośmioosobowa rodzina z Zimbabwe (czterech dorosłych i czworo dzieci) utknęła na prawie trzy miesiące na lotnisku w Bangkoku. Obywatele Zimbabwe nie chcieli wrócić do swojego kraju w obawie przed prześladowaniem i w związku z niepewną sytuacją polityczną.

Rodzina przyleciała do Tajlandii w maju w celach turystycznych. W październiku Zimbabwejczycy próbowali wejść na pokład samolotu, którym chcieli dolecieć przez Kijów do Barcelony. Ostatecznie nie dostali się jednak na pokład ze względu na brak wizy uprawniającej ich do przekroczenia granicy Hiszpanii.

 

Jednocześnie jednak turyści z Zimbabwe nie mogli opuścić lotniska, ponieważ wizy turystyczne uprawniające ich do pobytu w Tajlandii straciły ważność pięć miesięcy wcześniej - wyjaśnia rzecznik Biura Imigracyjnego Pol Col Cherngron Rimphadee.  

Rodzina zdołała dostać się na pokład samolotu Ukraińskich Międzynarodowych Linii Lotniczych (UIA), które miały ją zawieźć przez Kijów do Dubaju, a stamtąd do kraju, którego granice mogliby przekroczyć. Jednak po wylądowaniu w Dubaju rodzina nie zdecydowała się na dalszy lot - i została odesłana do Bangkoku.

Zimbabwejczycy złożyli wniosek o azyl w Tajlandii ale w związku ze zmianą władzy w Zimbabwe prawdopodobnie nie będą mogli na niego liczyć. Obecnie, jak przyznaje Pol Col Cherngron Rimphadee, przybysze z Zimbabwe mieszkają na lotnisku i są żywieni przez jego personel. Wstrzymania się od deportacji Zimbabwejczyków miała domagać się agencja ONZ ds. uchodźców (UNHCR), która pracuje nad możliwością odesłania rodziny do kraju trzeciego. UNHCR przyznaje, że "szuka rozwiązania" sytuacji.

Prawo Tajlandii nie przyznaje żadnego specjalnego statusu uchodźcom, ani osobom starającym się o azyl co oznacza, że nie mogą oni liczyć na żadną pomoc - odnotowuje BBC.

BBC odnotowuje, że los rodziny porównywany jest do historii przedstawionej w filmie "Terminal" z Tomem Hanksem. Film opowiada historię mężczyzny, który utknął na lotnisku w Nowym Jorku w związku z przewrotem politycznym w jego kraju. Film oparty jest na historii Irańczyka Mehrana Karimiego Nasseriego, który spędził 18 lat na lotnisku w Paryżu.

- Proszę, nie porównujcie tego do filmu. Sytuacja rodziny nie jest tak dramatyczna. Mają wiele możliwości - zapewnia  Pol Col Cherngron Rimphadee. - Mogą wyjechać do krajów, które chcą ich przyjąć. Zaproponowaliśmy im też przenosiny do ośrodka, w którym zapewniamy opiekę dzieciom. Ale odmówili. Jest im dobrze tutaj - dodaje.

Źródło: BBC

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL