Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Transport drogowy

Transport osobowy: Taksometry kontra aplikacje

Bloomberg
Firmy oferujšce przewóz osób dotujš biznes w Polsce, by zdobyć jak największy kawałek rynku. Tracš korporacje taxi. Ale to wkrótce może się zmienić.

Cenowa wojna o polskiego pasażera nabiera rumieńców. Taxify œcięło ceny o 50 proc. Teraz mytaxi przygotowało odpowiedŸ – w œrodę wprowadziło nowš usługę, tzw. ride sharing. Dzięki temu pasażer może współdzielić przejazd taksówkš z innym klientem, zabranym po drodze. W efekcie rachunek dzielš między siebie. To – jak tłumaczy Krzysztfo Urban, dyrektor zarzšdzajšcy mytaxi w Polsce – oznacza, że przy wydłużonym œrednio o 5–7 minut kursie pasażerowie zaoszczędzš po ok. 40 proc.

Warszawa jest pierwszym miastem w Europie, w którym mytaxi ruszyło z tš ofertš. Liczy, że złapie na niš najmłodszš grupę klientów (przed 30. rokiem życia). Firma zakłada, że ride-sharing będzie stanowić nawet o 30 proc. przewozów œwiadczonych przez mytaxi w stolicy. Plan zakłada wejœcie z ride-sharingiem również do Trójmiasta i innych aglomeracji w Europie.

Promocyjne cenniki

To już kolejna akcja mytaxi, która ma odbić pasażerów korporacjom i innym aplikacjom. Wczeœniej przez wiele miesięcy spółka oferowała kursy 50 proc. taniej, a ostatnio proponuje za każdy pełnopłatny przejazd drugi kurs gratis. Trudno się dziwić, że przy takiej polityce działalnoœć w Polsce nie jest rentowna. Ale na tym etapie nie o to chodzi. Alex Kartsel z konkurencyjnego Taxify tłumaczy, że chodzi o zdobycie dla siebie jak największego kawałka rynku. – Szacuje się, że Uber w Warszawie ma ponad 1 mln kursów miesięcznie. Z takich przewozów w stolicy może korzystać nawet 600 tys. pasażerów. To potężny i atrakcyjny rynek, ale przy tym konkurencja na nim jest ogromna. Dlatego w tej chwili ważniejszy od zysku jest udział w rynku – podkreœla.

Taxify, głównie dzięki pienišdzom chińskiego inwestora, również dotuje polski biznes. – Nie sšdzę jednak, by tak niskie ceny, z jakimi mamy dziœ do czynienia w promocjach, zostały na dłużej. Cenniki przewozów w Polsce sš na doœć niskim poziomie – twierdzo Kartsel.

Dodaje, że prawdopodobnie jeszcze przez najbliższe dwa lata będziemy jednak œwiadkami walki na promocje. Korporacje taksówkowe w rywalizacji z aplikacjami, jak mytaxi, Uber czy Taxify, znalazły się więc na przegranej pozycji. Wystarczy wspomnieć, że opłata poczštkowa za przejazd Uberem to 4 zł, a za każdy kilometr – 1,3 zł. W korporacjach taxi samo trzaœnięcie drzwiami to ok. 8 zł, plus z reguły ponad 2 zł/km.

Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego, uważa, że taksówkarze po częœci sami sobie sš winni temu, że zostali zepchnięci do defensywy. – Nie wykorzystujš przewag, które majš, czyli faktu, że mogš poruszać się po buspasach, których w miastach jest coraz więcej, czy możliwoœci bezpłatnego korzystania z postojów w centrach miast – zaznacza.

Kolejny błšd to tzw. druga strefa w miastach. Wjazd w niš podbija taryfę, co z reguły mocno bije klienta po kieszeni. – A aplikacje nie majš takich rozwišzań. W efekcie na Œlšsku, gdzie granice między miastami sš niewidoczne, króluje Uber – dodaje.

Jednak i klienci Ubera często narzekajš na stawki. A chodzi o tzw. przelicznik szczytowy. – Jeœli jest duże zapotrzebowanie w danym momencie na auta przewoŸnika, pasażer może liczyć się z tym, że nie zapłaci stawki, do której jest przyzwyczajony, lecz wyższš, poddanš specjalnemu mnożnikowi – wyjaœnia Michał Beim.

Czekajšc na przepisy

Sytuację korporacji taksówkarskich może radykalnie odmienić Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa. Jeœli nowelizacja ustawy o transporcie, która jest właœnie w uzgodnieniach wewnštrzresortowych, weszłaby w życie w formie przygotowanej przez MIB, to firmy, jak Uber czy Taxify, prawdopodobnie musiałyby wycofać się z Polski lub rozpoczšć działalnoœć na takich samych zasadach jak licencjonowani przewoŸnicy (dziœ kierowcy tych aplikacji jeżdżš bez specjalnego oznakowania, taksometrów, licencji).

– W Polsce, w przeciwieństwie do częœci innych państw, działalnoœć platform takich jak Uber nie została jeszcze uregulowana. Prowadzi to do paradoksalnej sytuacji, w której niektórzy z kierowców Ubera sš karani za niespełnianie wymogów odnoszšcych się do taksówkarzy, z drugiej jednak strony umożliwia się dynamiczny rozwój rynku przewozu z użyciem nowych technologii – komentuje Kristóf Gyódi, analityk DELab UW.

Uzyskanie licencji taksówkarskiej to koszt kilkuset złotych. Do tego dochodzš wydatki wynikajšce z obowišzków w zakresie ubezpieczenia i wyposażenia samochodu. – A kierowcy Ubera spełnić muszš jedynie wewnętrzne wymogi firmy, co daje im przewagę – podkreœla Gyódi.

Resort pomoże taksówkarzom?

Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad przepisami, które majš uregulować rynek przewozu osób. – Funkcjonujš na nim podmioty, których działalnoœć polega na poœrednictwie w przekazywaniu zleceń przewozowych złożonych m.in. za pomocš aplikacji. Działalnoœć ta nie jest obecnie uregulowana, co powoduje niejasnoœci. Majšc na uwadze potrzebę stworzenia jednakowych warunków dla podmiotów prowadzšcych działalnoœć w zakresie poœrednictwa przy przewozie oraz zapewnienia bezpieczeństwa pasażerów, podjęliœmy prace w celu zmiany ustawy o transporcie – mówi Szymon Huptyœ, rzecznik resortu.

21 lipca projekt ustawy został wpisany do „Wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów". Obecnie prowadzone sš konsultacje wewnštrzresortowe. – Kolejny etap to skierowanie projektu do konsultacji publicznych i uzgodnień międzyresortowych, tak aby wszystkie zainteresowane podmioty mogły wyrazić swojš opinię – dodaje Huptyœ.

Projekt proponuje wprowadzenie definicji poœrednictwa przy przewozie osób, ustanowienie licencji na poœrednictwo, ale też zniesienie obowišzkowych szkoleń z topografii.

Opinia

Jarosław Iglikowski, przewodniczšcy Zwišzku Zawodowego Taksówkarzy Warszawski Taksówkarz

Obniżanie cen za przewozy, z którymi mamy obecnie do czynienia na polskim rynku, to strategia majšca na celu zniszczenie konkurencji. Korporacje taxi nie sš w stanie dotować w ten sposób działalnoœci. Nie wierzę jednak w skutecznoœć tych działań nielegalnych przewoŸników. Klienci skuszeni cenš przychodzš do takich przewoŸników tylko na czas promocji, a potem, gdy ceny wzrastajš, odchodzš. Takie firmy, jak Uber czy Taxify, które stawiajš na niskie opłaty za przejazd, a nie jakoœć, zainteresowały się Polskš, bo to bardzo duży rynek, a do tego wrażliwy na cenę. Ale ta jakoœć usług jest bardzo słaba. Wystarczy wspomnieć, że w œrodę na warszawskich ulicach odpowiednie służby zatrzymały kierowcę jednego z takich przewozów osób. Był karany i nie powinien oferować takich usług.

Czy nowelizacja przepisów o transporcie drogowym powinna ograniczyć, czy też usankcjonować działalnoœć takich aplikacji, jak Uber?

Podyskutuj z nami na: facebook.com/ dziennikrzeczpospolita

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL