Polska wypychana z unijnego rynku

aktualizacja: 31.05.2017, 10:35
Międzynarodowe przewozy transportowe realizuje  150 tys. tirów z Polsk...
Międzynarodowe przewozy transportowe realizuje 150 tys. tirów z Polski. Wywołuje to złość rywali z Europy Zachodniej
Foto: Bloomberg

Bruksela dzieli unijny rynek wewnętrzny na Zachód i Wschód. „Rzeczpospolita" dotarła do niepokojących projektów Komisji Europejskiej.

REDAKCJA POLECA

W środę KE przedstawi pakiet drogowy – zestaw 12 regulacji prawnych. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że część z nich będzie bardzo niekorzystna dla polskiej branży transportowej, która jest liderem na europejskim rynku przewozów międzynarodowych. Przede wszystkim Bruksela chce, żeby kierowcy byli traktowani jak pracownicy delegowani. Początkowo propozycja mówiła, że po dziewięciu dniach w trasie za granicą kierowca zaczyna wypełniać definicję pracownika delegowanego, czyli np. trzeba mu wypłacać lokalną płacę minimalną i spełniać skomplikowane wymogi administracyjne. W dalszych pracach okres ten został skrócony do siedmiu, następnie do pięciu, a ostatecznie w projekcie znalazła się liczba trzech dni.

Trzy razy więcej

Polska branża transportowa uważa, że dziewięć dni byłoby rozsądnym kompromisem, a w zamówionej przez samą Komisję analizie skutków ekonomicznych projektu eksperci stawiają tezę, że delegowanie powinno się zaczynać od siedmiu dni. Propozycja trzech dni oznacza faktycznie wycięcie z rynku polskiej konkurencji, co jest bardzo na rękę kilku krajom Europy Zachodniej. Niemcy i Francja wprowadziły obostrzenia dla kierowców zagranicznych, w tym np. płacę minimalną. Komisja rozpoczęła przeciwko nim procedury o naruszenie unijnego prawa, ale teraz sama to prawo zmienia, tak aby dogodzić tym dwóm krajom.

Kolejnym ograniczeniem będzie wymóg powrotu kierowcy do kraju po trzech tygodniach jeżdżenia na drogach zagranicznych na minimum tydzień wypoczynku. Obecnie obowiązuje wymóg odpoczynku dwudniowego po pięciu dniach pracy, ale nie trzeba wracać do swojego kraju. Wreszcie Komisja zamierza też zaostrzyć wymogi dotyczące kabotażu, czyli przewozów dokonywanych np. przez polską firmę między dwoma niemieckimi miastami.

Obecnie jeden kierowca mógł świadczyć nieograniczoną liczbę przewozów kabotażowych w danym kraju przez maksimum siedem dni w miesiącu. Komisja chce to ograniczyć do zaledwie trzech operacji kabotażu w ciągu trzech dni.

Sprawdź profile 2 tys. najlepszych polskich pracodawców

Wyszehradzki protest

Jak się nieoficjalnie dowiadujemy, przeciwko propozycji traktowania kierowców jak pracowników delegowanych już po trzech dniach jazdy na zagranicznych drogach protestowali komisarze z Polski, Węgier i Czech, ale otoczenie przewodniczącego Junckera nie wzięło tego pod uwagę. Elżbieta Bieńkowska zamierza złożyć w środę oficjalny sprzeciw, co byłoby pierwszym takim przypadkiem w historii Komisji. Zazwyczaj bowiem decyzje podejmuje się jednomyślnie.

To niejedyna zła informacja dotycząca jednolitego rynku UE. „Rzeczpospolita" dotarła do wspólnego listu Berlina i Paryża, które chcą ograniczenia zasad delegowania pracowników idącego jeszcze dalej niż i tak już restrykcyjna propozycja Komisji Europejskiej. Pomysł ten jest obecnie przedmiotem prac unijnej Rady, czyli przedstawicieli rządów, którzy 16 czerwca mają przyjąć wspólne stanowisko na negocjacje z Parlamentem Europejskim. Francja i Niemcy chcą np. dodania do praw pracowników delegowanych diet na wyżywienie, transport i hotele, wymogów dotyczących okresów płacenia składek społecznych w kraju pochodzenia przed delegowaniem czy rozbudowania aparatu i procedur administracyjnych dotyczących pracowników delegowanych. Francuski prezydent Emmanuel Macron chce sygnału o ograniczeniu delegowania przed zaplanowanymi na 19 czerwca wyborami parlamentarnymi we Francji. A Komisja Europejska gotowa jest poprzeć jego stanowisko, żeby zmniejszyć poparcie dla Frontu Narodowego pod przywództwem Marine Le Pen.

Odrębny budżet dla strefy euro

Komisja Europejska w środę przedstawi też projekt reformy zarządzania gospodarczego w strefie euro. Z naszych informacji wynika, że zawrze w nim propozycję stworzenia po 2020 roku odrębnego budżetu dla 19 państw posługujących się wspólną walutą. Pieniądze do tego funduszu będą w przyszłości konkurencją dla budżetu ogólnego, którego Polska jest jednym z największych beneficjentów.

POLECAMY

KOMENTARZE