Transport drogowy

Kierowca Ubera jak taksówkarz

Bloomberg
Resort infrastruktury szykuje ustawę, która może doprowadzić do wycofania się amerykańskiego startupu z Polski.

Uber ogłosił właśnie, że w ciągu niecałych trzech lat działalności zdobył w naszym kraju milion użytkowników. Ale powodów do radości raczej nie ma. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa zamierza bowiem zakazać dotychczasowego modelu biznesowego spółki. W projektowanych przepisach „zwykły" kierowca nie będzie mógł odpłatnie wozić pasażerów korzystających z tej aplikacji, jeśli uprzednio nie przejdzie takich samych egzaminów jak taksówkarz i nie uzyska licencji.

Kierowcy tylko z licencją

– Chcemy zrównać na rynku wszystkich, którzy funkcjonują w branży przewozu. Każdy, kto świadczy takie usługi, musi mieć odpowiednie umiejętności. Każdy, kto taki egzamin zda, będzie mógł wozić odpłatnie pasażerów – tłumaczy w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Kazimierz Smoliński, wiceminister infrastruktury.

Jak zaznacza, jeśli jakiś przedsiębiorca będzie chciał takie usługi świadczyć, będzie musiał zatrudnić osoby, które zdały egzamin. – Dziś pasażer korzystający z tego typu usług nie ma pewności, że kierowca, który go wiezie, ma odpowiednie przeszkolenie – wyjaśnia Smoliński.

Jak się dowiedzieliśmy, projekt ustawy o transporcie powinien trafić na posiedzenie Rady Ministrów w przyszłym miesiącu. – Chcemy, by ustawa obowiązywała najpóźniej od początku przyszłego roku – zaznacza wiceminister.

Branża taksówkowa ma jednak większe oczekiwania względem projektowanych przepisów. Artur Oporski, prezes korporacji Ele Taxi, uważa, że kierowcy Ubera powinni ponosić takie same koszty jak taksówkarze (wyższe ubezpieczenie, zakup kasy fiskalnej). Przeciwne zaostrzeniu przepisów jest jednak Ministerstwo Finansów. Resort oświadczył niedawno, że zasadne jest rozważenie modyfikacji przepisów, skutkujące liberalizacją rynku przewozu osób. Podobnego zdania jest Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Potencjał współdzielenia

– Nowela ustawy o transporcie powinna zlikwidować niejasności i absurdalne bariery dotyczące prowadzenia działalności w zakresie transportu pasażerów samochodami osobowymi innymi niż taksówki. Pozwoliłoby na rozwój zróżnicowanych form transportu publicznego, aktywizację osób bezrobotnych lub dysponujących ograniczonym czasem i wzbogacenie rynku usług poprzez elastyczną ofertę transportową – wylicza Marek Kowalski.

Arkadiusz Pączka, wicedyrektor Pracodawców RP, twierdzi, że ustawodawca powinien więc położyć nacisk na nowe technologie i zapewnić odpowiednie regulacje. – Jednak w granicach rozsądku, by nie sparaliżować potencjału, jaki kryje się w gospodarce współdzielenia – zaznacza.

Posłowie Nowoczesnej, która przeprowadziła konsultacje społeczne nt. ekonomii współdzielenia w przewozach, przygotowują własny projekt nowelizacji ustawy o transporcie. Zaproponują w nim wprowadzenie dla kierowców korzystających z aplikacji obowiązku posiadania licencji na przewóz osób samochodem osobowym (alternatywnej dla licencji taxi). Projekt ma być gotowy do końca kwietnia.

Opinia

Krzysztof Urban, dyrektor zarządzający mytaxi Polska

Nie uważam, że Uber powinien być zakazany i zmuszony do wycofania się z rynku. Konieczne są jednak regulacje, które pozwolą licencjonowanym kierowcom konkurować na równych, uczciwych zasadach. Rozsądna regulacja rynku przewozu osób ma sens, bo ma na celu ochronę pasażera. Problemem nielegalnych przewoźników jest generowanie nieuczciwej konkurencji cenowej poprzez ponoszenie niższych kosztów. Samo ubezpieczenie taksówki jest dwa razy droższe niż prywatnego auta, wbicie pieczątki taxi do dowodu rejestracyjnego powoduje spadek wartości pojazdu o ok. 20 proc., a zakup kasy fiskalnej to wydatek prawie 2 tys. zł.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL