Turcja: Zamach w Stambule. Są ofiary

aktualizacja: 19.03.2016, 17:46

W centrum Stambułu, na ulicy Istiklal, doszło do eksplozji - informują lokalne media. W eksplozji, która miała być wynikiem ataku terrorystycznego, zginęło pięć osób, a 36 zostało rannych (wśród rannych jest 14 obcokrajowców).

REDAKCJA POLECA

Jedną z ofiar ataku ma być napastnik - terrorysta-samobójca. Turecki minister zdrowia Mehmet Müezzinoglu oświadczył, że spośród 36 rannych siedmioro jest w stanie krytycznym. CNNTurk podaje, że do zamachu doszło w momencie, gdy napastnik kierował się do miejsca, w którym chciał dokonać ataku - nie wiadomo jednak dlaczego zdetonował ładunek wybuchowy wcześniej.

Ministerstwo zdrowia poinformowało, że wśród rannych jest sześciu obywateli Izraela, jeden Niemiec, jeden Islandczyk, jeden Irańczyk, dwóch Irlandczyków, dwóch Amerykanów i jeden obywatel ZEA.

- Jako naród znaleźliśmy się w sytuacji, w której jesteśmy narażeni na nieograniczone, nieludzkie, zdradzieckie ataki - powiedział minister Müezzinoglu.

Według pierwszych doniesień do eksplozji doszło w sąsiedztwie jednej z galerii handlowych. Inne źródła mówią o tym, że terrorysta zdetonował ładunek przed barem z kebabem.

Turecka Rada Radiofonii i Telewizji tymczasowo zakazała relacji z miejsca ataku. Zakaz obejmuje relację na żywo z miejsca wybuchu, publikowanie zdjęć przedstawiających miejsce ataku tuż po wybuchu i zdjęć ofiar ataku. 

Niemiecki MSZ, który 17 marca podjął decyzję o zamknięciu ambasady w Ankarze i konsulatu w Stambule w związku z zagrożeniem terrorystycznym, teraz apeluje do obywateli Niemiec przebywających w Stambule, by bez potrzeby nie opuszczali swoich hoteli. 

Jednym ze świadków ataku była brytyjska piosenkarka Skin z grupy "Skunk Anansie". "Ogromny wybuch przed hotelem. Nic mi nie jest, jestem wstrząśnięta, martwi ludzie, straszne sceny" - napisała na swoim profilu na Twitterze artystka.  

Rejon, w którym doszło do eksplozji został wyłączony z ruchu. Trwa akcja ratunkowa, na miejscu jest już policja i pogotowie.

Według świadków nad miejscem, w którym doszło do wybuchu krąży policyjny helikopter.

Przedstawiciel tureckich władz powiedział w rozmowie z agencją Reuters, że jak dotąd wszystko wskazuje na to, iż zamachowiec związany był ze zdelegalizowaną Partią Pracujących Kurdystanu lub związaną z nią organizacją. Zamachowiec miał pierwotnie zdetonować ładunek w innym miejscu, ale został spłoszony przez funkcjonariuszy policji i wysadził się w powietrze z obawy przed schwytaniem go przez służby bezpieczeństwa - twierdzi rozmówca agencji Reuters.

13 marca w Ankarze doszło do zamachu terrorystycznego, do zorganizowania którego przyznała się jedna z kurdyjskich bojówek. W zamachu zginęło 37 osób. W odwecie tureckie lotnictwo zaatakowało pozycje Kurdów w Iraku.

Prezydent Erdogan potępiając zamach w Ankarze stwierdził, że Kurdowie zaczynają atakować cywilów, ponieważ przegrywają walkę z tureckimi siłami bezpieczeństwa. - Takie ataki zwiększą jedynie naszą determinację, by pokonać terrorystów - oświadczył.

Komentarz dnia
Żródło: Hurriyet News,BBC,CNN

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE