Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sztuka

Jak zaginęły ryciny z Muzeum Narodowego?

Utracone rękopisy przed wojnš znajdowały się w wilanowskiej kolekcji Adama Branickiego.
shutterstock
Z Muzeum Narodowego zniknęły cenne rękopisy z wilanowskiej kolekcji Branickich. I nikt ich nie szuka.

Przez ponad pół wieku muzealnicy byli przekonani, że w Muzeum Narodowym w Warszawie znajdujš się ryciny, które zostały zakupione na poczštku XIX wieku przez hrabiego Stanisława Kostkę Potockiego. Tymczasem zaginęły one w niejasnych okolicznoœciach.

W 2016 r. muzeum musiało zapłacić za ich utratę jednemu ze spadkobierców właœcicieli Wilanowa ponad 83 tys. zł odszkodowania. Mimo to zabytków nikt nie szuka. „Rzeczpospolitej" udało się odtworzyć tropy, jakie pozostały po tych zabytkach.

Przywiezione z Francji

Bogato malowane rękopisy zostały zakupione przez Potockiego w czasie podróży do Francji w 1808 roku. W archiwum wilanowskim zachowała się informacja o nabyciu przez niego m.in. 21 rękopisów. Hrabia wydał na nie 1250 liwrów (moneta francuska zastšpiona póŸniej przez franka – red.). W jego zbiorach znalazły się też bogato iluminowane francuskie modlitewniki.

„Rzecz dziwna, że w literaturze naukowej polskiej tak głucho jest o rękopisach wilanowskich, mimo że sš między niemi zabytki o kapitalnym, wręcz europejskim znaczeniu" – zapisała Zofia Ameisenowa w 1933 r. w publikacji „Francuskie rękopisy iluminowane z Wilanowa w Bibliotece Narodowej". „Głoœniej nieco (...) w fachowej literaturze francuskiej: uczeni francuscy mogli się z częœciš ich zapoznać w r. 1911, kiedy Ksawery hr. Branicki zawiózł je do zamku swego nad Loarš Montresor, czy może do Paryża i udostępnił tam swemu znajomemu p. F. de Mely".

W 1936 roku trzy najcenniejsze rękopisy przeszły na własnoœć Biblioteki Narodowej. W kolekcji wilanowskiej pozostało jednak jeszcze kilkanaœcie tych dzieł. W czasie wojny zaginšł jeden z najwybitniejszych: „Godzinki Najœwiętszej Marii Panny". To pochodzšcy z XV wieku rękopis na pergaminie, z wklejonymi miniaturami z poczštku XVI wieku przypisywanymi warsztatowi Bourdichona. Tak wynika z wydanej w 1952 roku monografii o stratach wojennych opracowanej przez Stanisławę Sawickš.

Znikajšce rękopisy

Zaraz po wojnie pozostałe rękopisy, po odebraniu Branickim przez komunistów i upaństwowieniu pałacu w Wilanowie, zostały przejęte przez muzealników.

W zachowanej w MN notatki służbowej z wrzeœnia 1950 roku czytamy: „Niniejszym kwituję odbiór z Oddziału Muzeum Narodowego w Wilanowie: 10 rękopisów iluminowanych, 3 starodruki iluminowane, 1 rękopis XVIII-wieczny. Wydał B. Tyszkiewicz". Na dokumencie tym widniejš jeszcze podpisy dr Zofii Rothertowej i kierownika działu sztuki muzeum w Wilanowie Anny Kwiatkowskiej.

Prawda o rzeczywistych losach rękopisów wyszła na jaw dopiero w trakcie procesu, który dotyczył wydania spadkobiercom Adama Branickiego księgozbioru znajdujšcego się w muzeum wilanowskim. Toczył się on przez wiele lat z powództwa cywilnego Adama Rybińskiego przeciwko Muzeum Narodowemu w Warszawie i muzeum w Wilanowie.

Wtedy okazało się, że Muzeum Narodowe utraciło 15 iluminowanych œredniowiecznych rękopisów. Wartoœć utraconych rękopisów była szacowana na 344 tys. dol., czyli 1,2 mln zł.

Jeden z przedstawicieli spadkobierców zażšdał zatem wypłaty 750 tys. zł odszkodowania za utracone dzieła sztuki.

Co się z nimi stało? Pewien trop jest w zachowanej do dzisiaj notatce służbowej z 1956 roku sygnowanej przez Marię Suchodolskš, ówczesnš pracownicę muzeum. „Dn. 28. XI. 53 r. zgodnie z pokwitowaniem podpisanym przez Benedykta Tyszkiewicza została mu przekazana jedna skrzynka z 13 rękopisami (...) iluminowanymi z XVI wieku. Były to piękne iluminowane egzemplarze miniatur szkół: francuskiej i zdaje się holenderskiej. Z polskich był tam mszał krakowski z 1518 czy 15 (nie można odczytać daty – dop. red.) r. ręcznie kolorowany i złocony".

W 1954 roku (tak podaje sšd) Tyszkiewicz zmarł, a nikt tych zabytków po jego œmierci nie szukał.

Z zeznań byłej pracownicy muzeum Anny K. wynika, że zmarły kustosz wypożyczył „rękopisy do centrali Muzeum celem dokonania ich inwentaryzacji". Inna pracownica wskazała, że przedmioty te pozostawały prawdopodobnie w skrzyniach bez inwentaryzacji. Zatem zdaniem sšdu „muzeum nie dysponowało nawet pewnoœciš co do swoich zasobów".

Odpowiedzialnoœć muzeum

Dopiero w 2000 roku wykreœlono je z tego spisu inwentarza muzealnego, co wišzało się ze zgłoszeniem ich zaginięcia do Ministerstwa Kultury. Wtedy też powiadomiona została przez Muzeum Narodowe o tym fakcie œródmiejska prokuratura. Jednak już rok póŸniej œledczy umorzył postępowanie, bo nie był w stanie stwierdzić przyczyn zaginięcia tych dóbr kultury i wskazać osoby odpowiedzialnej za ten stan. Prokurator nie ustalił też losów tych obiektów.

Nie wiemy więc, czy znajdowały się one przez cały czas w Muzeum Narodowym lub wilanowskim, czy ktoœ je po prostu ukradł.

Nikt nie był w stanie odpowiedzieć na pytanie, jak to możliwe, że Muzeum Narodowe nie wyłapało ich zaginięcia, choćby w trakcie cyklicznych kontroli inwentarza.

W czerwcu 2016 roku Sšd Apelacyjny w Warszawie wydał wyrok, w którym zasšdził od Muzeum Narodowego kwotę w wysokoœci ponad 83 tys. zł na rzecz jednego z dziewięciu spadkobierców przedwojennych właœcicieli Wilanowa.

Odszkodowaniem zostało obcišżone Muzeum Narodowe. „Odpowiedzialnoœć odszkodowawcza Muzeum Narodowego w Warszawie za utratę (zabytków – red.) nie budzi wštpliwoœci" – orzekł w uzasadnieniu sšd.

Jednego ze spadkobierców dóbr wilanowskich Adama Rybińskiego dziwi, że już po zakończeniu procesu nikogo nie zainteresował fakt, że z muzeów zniknęły tak wyjštkowe zabytki. Nie podejmowano też żadnych działań, aby je odnaleŸć.

Zapytaliœmy Narodowy Instytut Muzealnictwa i Ochrony Zabytków, który prowadzi krajowy rejestr zabytków skradzionych lub nielegalnie wywiezionych z Polski, czy widniejš w nim zaginione wilanowskie rękopisy. Z odpowiedzi, którš otrzymaliœmy, wynika, że nie zostały one umieszczone w takiej bazie. Nie wiadomo, dlaczego tak się stało.

Z informacji pracowników NIMOZ wynika, że takiego zgłoszenia może dokonać np. konserwator zabytków, prokurator, policja albo muzeum.

Do dzisiaj zachowały się niezbyt precyzyjne opisy tych zabytków, nie ma też ich zdjęć. Na odwrocie rękopisów mogš znajdować się umieszczone jeszcze w XIX wieku sygnatury rzymskie od I do XXI, a także póŸniejsze – naniesione przez muzealników z Wilanowa numery inwentarzowe Wil. 2649 do Wil. 2663.

Osoby, które znajš losy zabytków, prosimy o kontakt z autorem

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL