Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sztuka

Maria Stangret-Kantor o zwišzku z Tadeuszem Kantorem

Maria i Tadeusz na wakacjach w Niedzicy, lata 60.
Archiwum
Maria Stangret-Kantor pisze o twórczoœci i życiu z założycielem Cricot 2.

Spędziła ponad 30 lat z kimœ równie genialnym, co trudnym. Do legendy przeszły jego przedstawienia, happeningi, ale też… awantury, urzšdzane w „kantorowskim” stylu, czasem z doœć enigmatycznych powodów.

A co wiemy o niej, Marii Stangret-Kantor? Jest okazja poznać jš bliżej. Właœnie ukazała się ksišżka zatytułowana „Malujšc progi” – wspomnienia spisane i zredagowane przez bratanka narratorki, Lecha Stangreta, historyka sztuki, swego czasu także aktora Cricot 2.

Œwietna robota, gratulacje! Zachowany został tok opowieœci, fraza i styl autorki. Wypada wyjaœnić, że tytuł publikacji odnosi się do akcji Marii Stangret w warszawskiej Galerii Foksal, przedsięwziętej w 1969 roku. Myœlę jednak, że owe „progi” majš też metaforyczne znaczenie. Czytajšc, miałam wrażenie, że przestšpiłam próg prywatnego życia Kantorów, lecz nie zostałam dopuszczona do zbyt daleko, nie naruszyłam ich prywatnoœci.

Kolejny atut tomu: ilustruje go mnóstwo zdjęć z archiwum bohaterów, którzy zwiedzili wszystkie kontynenty (z wyjštkiem Antarktydy), spotkali plejadę znanych osób, wystawiali i grali w naprawdę prestiżowych miejscach. O tych niebywałych jak na czas PRL-u sukcesach autorka mówi w tak naturalny, prosty sposób, że trudno sobie wyobrazić wysiłki, jakimi zostały okupione. A jeœli wzmiankowane sš jakieœ problemy – z władzš, paszportami, czy codziennym zaopatrzeniem – to z humorem, jakby to było bez znaczenia. Bo ona zdawała sobie sprawę ze skali jego talentu, więc jak mogła, ułatwiała mu życie. A on tylko pracował artystycznie, jej pozostawiajšc „obsługę” codziennoœci.

Proszę nie jednak sšdzić, że pani Kantorowa skarży się na swój los czy biadoli, że straciła szansę na wielkš karierę. Ma dystans do siebie i œwiata – zarówno socjalistycznego surrealizmu, jak współczesnej stechnicyzowanej rzeczywistoœci.

Autorka z wielkim wyczuciem i delikatnoœciš opowiada o zwišzku z Tadeuszem Kantorem, unikajšc zbyt intymnych wynurzeń. Nie waha się wspomnieć o osobistej tragedii, kiedy odszedł do innej, młodszej. „Potrzeba czasu i cierpliwoœci, by, jak mawiał Tadeusz ťwszystko pamiętać i o wszystkim zapomniećŤ". Dodam – trzeba klasy, by zachować takš postawę.

Przez ponad trzy dekady byli prawie nierozłšczni. Tworzyli kontrastowš parę: zawsze pogodna, pełna zrozumienia dla innych Maria Stangret i wiecznie napięty, skory do irytacji Tadeusz Kantor. Ona drobniutka, z okršgłš i rozeœmianš buziš dziecka. On wysoki, zgarbiony, z charakterystycznš mocno zarysowanš szczękš. On charyzmatyczny; ona „silna inaczej”.

Była nie tylko jego partnerkš, także pierwszym widzem i krytykiem, powierniczkš i konsultantkš, sekretarkš i organizatorem codziennoœci. Do tego czołowš aktorkš Cricot 2 – teatru, który częœciej dawał spektakle za granicš, niż w Polsce. Z ich dokonań nie mógł zostać wyeliminowany wzajemny wpływ – ale przecież nie sposób nie zauważyć oryginalnoœci, samodzielnoœci poszukiwań Marii Stangret.

We wspomnienia wplecione zostały też dziesištki anegdot o tuzach powojennej sztuki polskiej, przytoczonych z taktem i wdziękiem. Najbardziej jednak lubię historię, jak to Tadeusz omalże udusił Marię przy pomocy… papieru toaletowego. W swym pierwszym happeningu „Linia podziału” Kantor owijał żonę tym reglamentowanym towarem. Działanie powtórzył kilkakrotnie, także w Szwajcarii. Jak się okazało, tamtejszy papier był za dobrej jakoœci – był elastyczny i nie przepuszczał powietrza. I oto – mumia zemdlała!

Ksišżka „Malujšc progi” ukazała się kilka miesięcy po Roku Kantora (setne urodziny); w 50. roku istnienia Galerii Foksal, gdzie para Stangret/Kantor często bywała i wystawiała. Warto też przypomnieć, że 8 grudnia przypada 26 rocznica œmierci autora „Umarłej klasy”. Spektaklu, na kształt którego miała wpływ również Maria Stangret. A jaki – proszę przeczytać.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL