Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Świat

Saakaszwili na dachu

Centrum Kijowa: oddział specjalny próbuje zatrzymać Micheila Saakaszwilego
PAP/EPA
Były prezydent Gruzji organizuje rewolucję na Ukrainie.

Próba zatrzymania Micheila Saakaszwilego przez ukraińskie służby zakończyła się odbiciem polityka i manifestacją pod parlamentem.

Rano śledczy pod osłoną oddziału specjalnego Służby Bezpieczeństwa Ukrainy weszli do mieszkania niesfornego Gruzina. Na ulicy Kościelnej (w centrum Kijowa, prowadzącej do rzymskokatolickiego kościoła św. Aleksandra) zaczęto prowadzić rewizję. Formalnie prokuratorzy zarzucili byłemu prezydentowi „prowadzenie działań w celu przejęcia władzy na Ukrainie i współdziałanie z członkami przestępczej grupy eksprezydenta Wiktora Janukowycza i biznesmena Siergieja Kurczenki". Ten pierwszy uciekł do Rosji, ten drugi zrobił majątek za rządów Janukowycza na handlu gazem, a po rewolucji godności również skrył się w Moskwie.

Ale Saakaszwili umknął policjantom i przedostał się na dach ośmiopiętrowej kamienicy w której mieszkał. Gdy próbowano go aresztować, zagroził, że skoczy w dół.

Korzystając z zaskoczenia ekipy śledczej, stojąc na skraju dachu, były gubernator Odessy zadzwonił do swoich współpracowników. Poddał się dopiero, gdy na dole zebrał się tłum zwolenników, w którym było dużo byłych żołnierzy batalionów ochotniczych, walczących w Donbasie. – Funkcjonariusze SBU obawiali się, że rzeczywiście zeskoczę z tego dachu. A w tym czasie pod moim domem zebrali się popierający mnie ludzie. Dziękuję za wsparcie i nigdy tego nie zapomnę – mówił później sam Saakaszwili.

Wepchnięto go do samochodu, ale kiedy tylko auto ruszyło, zostało zatrzymane na pospiesznie zbudowanej barykadzie, a tłum zaczął rzucać kawałkami płyt chodnikowych i brukiem wyrwanym z jezdni.

Micheil Saakaszwili został odbity. Role się natychmiast zmieniły: z prześladowanego stał się prześladowcą. Na czele manifestacji ruszył spod swego domu pod pobliską siedzibę parlamentu (początkowo mimo mrozu ubrany tylko w sweter, w którym uciekł na dach). – Niczego się nie bójcie, to oni powinni się bać! – wołał już ubrany w ciepłą kurtkę do około tysiąca osób, które zebrały się wiecu. Niewielką grupę swoich zwolenników wezwał do marszu na Majdan, by „rozpocząć pokojowy proces usunięcia z Ukrainy Poroszenki i jego bandy, i oligarchów".

– Mało prawdopodobne, by doszło do kolejnej rewolucji. On nie ma wystarczającego poparcia społeczeństwa. Na jego wiecach od dłuższego czasu zbiera się najwyżej kilkaset osób. To nie jest siła polityczna, która może doprowadzić do rewolucji – powiedział „Rzeczpospolitej" kijowski politolog Ołeksandr Palij.

– Dla Saakaszwilego i jego ekipy to ostatnia szansa na obalenie władz w Kijowie. W przeciwnym wypadku zostanie zatrzymany i stanie przed ukraińskim sądem. Nie zostanie nigdzie deportowany, ponieważ prokuratura oskarża go o próbę zorganizowania przewrotu państwowego za rosyjskie pieniądze – dodał. W przypadku deportacji wchodziłyby w grę dwa kraje: Gruzja (która poszukuje go listem gończym) lub Polska (z terenu której wjechał na Ukrainę).

– Ukraińska prokuratura nie pokazała żadnych poważnych dowodów na to, że ma on jakikolwiek związek z Rosją. Wygląda na to, że w Kijowie wymyślają różne nieprawdopodobne historie, by się go pozbyć – uważa z kolei inny kijowski politolog Konstantin Bondarenko.

– Saakaszwili był przyjacielem prezydenta Poroszenki, razem studiowali (pod koniec lat 80. na uniwersytecie kijowskim – red.). W pewnym momencie ich drogi radykalnie się rozeszły, Poroszenko postanowił się zemścić. Ale prezydent podejmuje emocjonalne, a nie racjonalne, decyzje. Próbując aresztować Saakaszwilego, zwiększa jego poparcie – twierdzi dalej Bondarenko.

– Janukowycz kiedyś popełnił błąd, wsadzając do więzienia Julię Tymoszenko. Dzisiaj Poroszenko popełnia ten sam błąd – dodaje.

Uniknięcie aresztowania przez Saakaszwilego i wyjście jego zwolenników na Majdan zmieniło sytuację. Władze w Kijowie nie chcą na razie podejmować jakichkolwiek działań przeciw niemu, bojąc się, że starcia z jego zwolennikami „może wykorzystać Rosja do destabilizacji kraju". Mimo to większość ekspertów w Kijowie uważa, że w najbliższych dniach władze znów podejmą próbę aresztowania Gruzina. Znaczną grupę zwolenników byłego gubernatora Odessy stanowią byli frontowi żołnierzy, którzy mogą stawić twardy opór.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL