Świat

Rosjanie szykowali przewrót w Czarnogórze

Czarnogórska policja prowadzi aresztowanych w czasie zamieszek w dniu wyborów parlamentarnych
www.youtube.com
Sąsiednia Serbia deportowała całą ich grupę „za przygotowanie terrorystycznych akcji”.

Według mediów uwolnienie Rosjan wynegocjował szef kremlowskiej Rady Bezpieczeństwa, były szef rosyjskiego kontrwywiadu, generał Nikołaj Patruszew. Poinformowała o tym serbska gazeta „Danas" oraz moskiewski „Kommiersant".

Rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych nazwało te informacje „absolutnym wymysłem".

Patruszew przyjechał do Belgradu już 25 października. Poprzedniego dnia wieczorem serbski premier Aleksandar Vucić – po zakończeniu posiedzenia Biura Koordynacji Służ Specjalnych Serbii – ujawnił, że w sąsiedniej Czarnogórze szykowano szturmy na gmachy rządowe „przy udziale czynnika zagranicznego".

16 października w Czarnogórze odbyły się wybory parlamentarne, które decydowały o tym czy kraj wejdzie do NATO. Przeciwnicy przyłączenia się do Sojuszu zajęli drugie miejsce.

Szef serbskiego rządu potwierdził wcześniejsze informacje czarnogórskiego prokuratora generalnego Milivoje Katnicza o złapaniu grupy obywateli Serbiii, którzy mieli zdobyć gmach czarnogórskiego parlamentu, a potem ostrzelać wiec opozycji, tym samym wywołując rozruchy w Podgoricy. Według znającego dobrze Bałkany ukraińskiego publicysty Witalija Portnikowa „rosyjska agentura przysłana do Serbii miała strzelać w tłum. Czyli robić dokładnie to, co zrobiła na ukraińskim Majdanie".

Premier Vucić poinformował jednak ponadto, że oprócz Serbów złapanych w Czarnogórze w samej Serbii schwytano „jeszcze kilka niebezpiecznych grup" wspieranych „przez bardzo wpływowych ludzi". „Aresztowani przez nas koordynowali swoją działalność z cudzoziemcami" - powiedział Vucić.

„Mamy niepodważalne dowody, że określeni ludzie śledzili dosłownie każdy krok premiera Czarnogóry i informowali o tym innych ludzi którzy powinni byli działać zgodnie z ich instrukcjami. (...) Premiera śledzono przy pomocy bardzo nowoczesnych urządzeń". U złapanych zarówno w Czarnogórze, jak i w Serbii znaleziono m.in. bardzo dobrej jakości zdjęcia satelitarne gmachów rządowych w Podgoricy i mundury czarnogórskiego oddziału specjalnego. Miały im służyć przy zajmowaniu tych budynków według podobnego scenariusza, jak na Krymie.

Szef Rady Bezpieczeństwa Patruszew przez trzy dni spotykał się z najważniejszymi politykami Serbii negocjując wypuszczenie złapanych Rosjan. Według informacji serbskich dziennikarzy, w czasie ostatniego spotkania (w czwartek z premierem Vuciciem) generałowi FSB drżały ręce.

Ale Serbowie zgodzili się deportować zatrzymanych oraz nie podali do publicznej wiadomości ich narodowości ani szczegółów akcji w jakiej mieli wziąć udział. Wszystkie informacje na ten temat pochodzą „z anonimowych źródeł zbliżonych do delegacji rządowej" Serbii. Według rosyjskich z kolei dziennikarzy misja Patruszewa zakończyła się sukcesem, gdyż udało mu się uniknąć międzynarodowego skandalu. Oficjalnie serbscy politycy nie komentują doniesień belgradzkich mediów, choć im też i nie zaprzeczają.

Sam premier Vucić – który z kolei stara się zbliżyć swój kraj do Unii Europejskiej – powiedział o szykowanym zamachu w Czarnogórze: „bardzo mylili się ci, którzy sądzili, że Serbia w jakikolwiek sposób będzie uczestniczyć w tym przestępstwie".

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL