Świat

III Rzesza była państwem bezprawia

Proces sprawców ataku na Adolfa Hitlera 20 lipca 1944 r. pod Rastenburgiem. Od lewej: prezes sądu Hermann Reinecke i sędzia Roland Freisler Lemmle. Berlin, 7 sierpnia 1944 r.
AFP
Po dojściu Adolfa Hitlera do władzy przestały istnieć w Niemczech wszystkie instytucje demokratycznego ładu prawnego, gwałcono konstytucję, a obowiązującym prawem stała się wola Führera, który nadał sobie tytuł najwyższego sędziego narodu niemieckiego.

W głośnym wywiadzie dla „Deutsche Welle" wicepremier Mateusz Morawiecki stwierdził, że w III Rzeszy prawo było rzetelnie przestrzegane. Morawiecki chciał tym samym wskazać, że ślepe stosowanie się do litery prawa w myśl zasad „dura lex, sed lex" i „fiat iustitia, pereat mundus" może prowadzić do takich samych nadużyć i zbrodni jak całkowite ignorowanie litery prawa. Pan wicepremier jest z wykształcenia historykiem, więc powinien doskonale wiedzieć, że wszystkie instytucje demokratycznego ładu prawnego w Niemczech umarły niemal natychmiast po dojściu Adolfa Hitlera do władzy.

Pierwszym przejawem łamania litery prawa przez narodowych socjalistów były próby nacisku na sędziów Najwyższego Trybunału Sprawiedliwości w Lipsku. Przewodniczący Reichsgerichtu Erwin Konrad Eduard Bumke, który wcześniej nie wykazywał nawet najmniejszych sympatii pronazistowskich, na pierwszym bankiecie urządzonym przez Trybunał po dojściu Hitlera do władzy pojawił się w mundurze SS zamiast w zwyczajowym fraku. Tym samym Bumke rozpoczął proces ujednolicania (niem. Gleichschaltung) prawa niemieckiego na potrzeby nazistowskiej dyktatury.

Zniewolone sądownictwo

Narodowi socjaliści postawili sobie za cel wyniszczenie wykształconego jeszcze w czasach cesarstwa systemu sądowniczego, opierającego się na zasadzie niezawisłości sędziowskiej. Wszyscy aktywni zawodowo prawnicy zostali zrzeszeni w jednym związku zawodowym – NS Rechtswahrerbund. „Sąd honorowy" tej organizacji dysponował całym zestawem surowych narzędzi dyscyplinarnych i kar – od brutalnych nagan za niestosowanie pozdrowienia „Heil Hitler" po wykluczenie z izby adwokackiej i przekazanie sprawy Gestapo. Jednym z pierwszych kroków podjętych przez nazistów była likwidacja dotychczasowej polityki kadrowej w sądownictwie. Od 1933 r. to nie prezesi sądów i sędziowie rozdzielali między siebie poszczególne zadania i funkcje, ale o nominacjach sędziowskich decydował minister sprawiedliwości. Nowa ustawa o urzędnikach państwowych nadawała ministrowi sprawiedliwości przywilej kierowania nieposłusznych lub podejrzanych politycznie sędziów na emeryturę. Miejsce „starych" sędziów zajmowali bardzo młodzi członkowie NSDAP. Klasycznym przykładem takiej wymiany kadr był szybki awans 31-letniego Wilhelma Stuckarta, którego mianowano prezesem Oberlandesgerichtu – Wyższego Sądu Krajowego Hesji.

Prawo jako narzędzie terroru

Wicepremier Mateusz Morawiecki pomylił nazistowską biurokrację z niemiecką praworządnością. Już bowiem 23 marca 1933 r. Reichstag (przy nieobecności aresztowanych posłów opozycji) uchwalił ustawę o pełnomocnictwach, która pozwalała rządowi Rzeszy na wydawanie ustaw bez zgody i udziału Reichstagu. Było to ewidentne pogwałcenie Konstytucji Rzeszy Niemieckiej. I chociaż ustawa gwarantowała niezależność parlamentu, Rady Rzeszy, rządu i prezydenta, to wszystkie te instytucje zostały w późniejszym czasie zlekceważone. Radę Rzeszy rozwiązano 14 lutego 1934 r. Pół roku później, po śmierci prezydenta Paula von Hindenburga, połączono niezależne urzędy prezydenta i kanclerza w specjalnie utworzony dla Hitlera urząd wodza i kanclerza Rzeszy Niemieckiej (Der Führer und Reichskanzler). Wbrew gwarancjom zapisanym w ustawie o pełnomocnictwach coraz rzadziej zbierał się Reichstag (ostatni raz 26 kwietnia 1942 r.), a rząd zaprzestał posiedzeń po 5 lutego 1938 r.

Po nocy długich noży Hitler przejął całkowitą kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości. Wbrew nadal obowiązującej Konstytucji Rzeszy Niemieckiej nadał sobie tytuł najwyższego sędziego narodu niemieckiego (Oberster Richter des Deutschen Volkes). Od tej pory jego wola formalnie stała się obowiązującym prawem, co było pogwałceniem ustawy zasadniczej.

Innym przykładem łamania konstytucji było powołanie do życia w 1939 r. specjalnego wydziału Najwyższego Trybunału Rzeszy, do którego oskarżyciel publiczny mógł wnosić sprawy z pominięciem sądów niższej instancji. W ten oto sposób naziści stworzyli najbardziej krwawą w historii sądownictwa maszynkę procesową. Rozprawy zamieniały się w farsę, a o ostatecznym wyroku decydował prokurator. Jego żądanie było dla sądu rozkazem. Dekret Hitlera rozszerzający uprawnienia prokuratora publicznego przekazywał mu prerogatywy Führera. Czynił zatem z prokuratora oskarżyciela i sędziego w jednej osobie. Rola składu orzekającego była równie symboliczna jak w stalinowskiej Rosji. Prokuratorzy masowo ferowali karę główną, która została rozszerzona z 3 na 46 rodzajów przestępstw. Drakońskie wyroki stały się głównym środkiem kontroli społeczeństwa. W myśl maksymy Nietschego, że „prawo karne jest narzędziem wojny stosowanym po to, by pozbyć się wroga", prokuratorzy konkurowali ze sobą w ilości wydanych wyroków śmierci. III Rzesza wprowadziła terror policyjny i sądowniczy na niesłychaną skalę. 27 stycznia 1934 r. organ prasowy NSDAP „Völkischer Beobachter" opublikował wrzaskliwy artykuł Alfreda Rosenberga, w którym narzekał on na „anemiczy, bezduszny rigor mortis aparatu sprawiedliwości", kiedy jeden z sądów berlińskich ośmielił się skazać kilku komunistów „jedynie" na łączną karę 133 lat więzienia.

Do niemieckiego systemu sprawiedliwości wprowadzono fenomenologiczne kryteria oceny zbrodni, które od tej pory traktowały ,,zdrowe odczucia narodu" jako normatywną kategorię prawną. Ową fenomenologię najlepiej zdefiniował prezes Trybunału Ludowego (Volksgerichtshof) Roland Freisler: „Głównym obiektem działań oskarżycielskich jest zbrodnicza intencja". Z tego powodu powszechną praktyką stało się skazywanie na karę główną za najmniejsze nawet wykroczenia o charakterze kryminalnym. Pozornie nadal obowiązywał kodeks karny Republiki Weimerskiej, ale w rzeczywistości lista czynów objętych karą śmierci rosła z roku na rok. „Mnie nie interesuje prawo, ale sprawiedliwość" – mawiał Hitler. Klasycznym przykładem fenomenologii nazistowskiego systemu prawnego było postawienie przed Sądem Specjalnym (Sondergericht) w Stuttgarcie pewnego drobnego złodziejaszka, który uderzył na ulicy kobietę i wyrwał jej z torebki 65 marek. Mężczyzna został skazany na śmierć, mimo że przepisy przewidywały karę główną „tylko" za napaść z bronią w ręku.

Zbrodniarze u władzy

Nazistowski pseudolegalizm nie oznaczał więc praworządności, o jakiej wspomniał wicepremier Morawiecki, ale był jedynie sposobem zatuszowania zbrodniczej dyktatury. Sponiewierano konstytucję, odrzucono trzy zasady prawa rzymskiego (prawo nie działa wstecz, domniemanie niewinności, nie ma kary bez ustawy), zlikwidowano niezależność sędziowską i pozbawiono obywatelstwa Rzeszy, ochrony prawnej i własności pół miliona Niemców pochodzenia żydowskiego. System sprawiedliwości III Rzeszy był tylko jednym z obszarów, gdzie systematycznie łamano lub naginano obowiązujące nadal prawo konstytucyjne. Delegalizacja partii politycznych, dekrety sankcjonujące eliminację z gospodarki niemieckich Żydów i cudzoziemców, przymusowa aryzacja żydowskich przedsiębiorstw i sklepów, ustawa dotycząca żydowskich dzierżaw – to tylko niektóre z wielu przykładów łamania ustawy zasadniczej.

Także w sferze przestrzegania prawa międzynarodowego III Rzesza była wzorem nadużyć i nieuczciwości. Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze bezsprzecznie dowiódł, że rządy w III Rzeszy sprawowali przestępcy winni zbrodni wojennych oraz zbrodni przeciwko pokojowi i ludzkości.

Degeneracja systemu prawnego w nazistowskiej III Rzeszy osiągnęła apogeum, kiedy stworzono jednoinstancyjny Trybunał Ludowy, którego zadaniem było de facto dokonanie poza konstytucyjnymi ramami prawa eksterminacji wszystkich środowisk opozycyjnych. Ten zbrodniczy pseudosąd wydał 18 tys. wyroków śmierci, z czego do 1945 r. wykonano około 5200 egzekucji, najczęściej przez ścięcie głowy toporem. Jakakolwiek próba doszukiwania się w tym barbarzyństwie przejawów praworządności świadczy o całkowitej nieznajomości historii III Rzeszy. W 1985 r. Bundestag nazwał hitlerowski Trybunał Ludowy „instrumentem terroru do wykonania nazistowskiej tyranii". I nie ma chyba trafniejszego niż „terror" określenia, by oddać skalę bezprawia i niesprawiedliwości w państwie stworzonym przez niemieckich narodowych socjalistów.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL