Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Œwiat

Paweł Jakubowicz: My też mamy Radio Maryja

Paweł Jakubowicz zajmuje się obecnie upamiętnieniem ofiar represji stalinowskich w Kuropatach.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych
Na Białorusi wolnoœci słowa nie jest mniej niż w Polsce – twierdzi Paweł Jakubowicz, były redaktor naczelny głównej tuby propagandowej Mińska, dziennika „Sowiecka Białoruœ".

Rzeczpospolita: Przez prawie ćwierćwiecze stał pan na czele głównej rzšdowej gazety, której nakład jest kilkakrotnie większy niż wszystkich niezależnych gazet razem wziętych. Czy taka jest wolnoœć słowa na Białorusi?

Paweł Jakubowicz: Jeżeli wychodzić z założenia, że wolnoœć słowa jest czymœ namacalnym, to jest jej na Białorusi znacznie więcej niż w krajach sšsiednich, przede wszystkim więcej niż na Ukrainie i w Rosji. Całodobowo nadajš tu media, które ostro krytykujš władzę i spokojnie działajš. Nadaje tu polski kanał telewizyjny Biełsat, która ma spory zasięg. Sš tu również nadajšce z Polski stacje radiowe, jest amerykańskie Radio Swoboda, i mnóstwo mediów rosyjskich.

Ale Biełsat tworzony jest przez Białorusinów. Od lat ubiega się o legalne funkcjonowanie na Białorusi, tymczasem dziennikarze tej stacji sš często karani za „pracę bez akredytacji". Czy władze w Mińsku pogodzš się kiedykolwiek z obecnoœciš tej stacji?

To pytanie do tych, którzy potrafiš przewidywać przyszłoœć. Ja tego nie umiem. Powiem tyle, że nigdy nie można niczego wykluczać. Ale załóżmy, że dzisiaj pracownikom Biełsatu zaproponujš przeprowadzkę do Mińska i pracę tutaj. Czy na pewno wielu chciałoby się przeprowadzić? Białorusini majš co oglšdać, majš dostęp do wszystkich stacji zachodnich. Antena satelitarna kosztuje grosze. Mówišc obiektywnie: brak wolnoœci słowa na Białorusi jest sztucznie stworzonym stereotypem.

Ale według najnowszego raportu organizacji Reporterzy bez Granic (RSF) ze wszystkich krajów Europy najmniej wolnoœci media majš właœnie na Białorusi.

Nie wiem, w jaki sposób sš tworzone te raporty. Miałem kiedyœ stycznoœć z Reporterami bez Granic, byłym w ich paryskim biurze. Wyszedłem stamtšd bardzo rozczarowany, ponieważ wyobrażałem sobie tę organizację zupełnie inaczej. Na Białorusi wolnoœci słowa nie jest mniej niż w Polsce. Mamy swoje Radio Maryja (radiostacja o takiej nazwie nadaje na Białorusi od 2016 roku – red.). Nie mamy co prawda gazety takiej rangi, jakš tworzy szanowany przeze mnie redaktor Adam Michnik. Ale jeżeli w dzienniku „Sowiecka Białoruœ" jest napisane, że padał deszcz, a czytelnik uważa, że deszcz wcale nie padał i że Łukaszenko nie jest tak dobry, jak go opisujemy, może udać się do kiosku i kupić np. „Narodnš Wolę" czy „Naszš Niwę" (niezależne, białoruskie gazety – red.).

Mówi się, że rzšdowe media przegrywajš z internetem. Czy to m.in. z tego powodu prezydent zdymisjonował w ubiegłym tygodniu pana oraz szefów najważniejszych stacji telewizyjnych?

Mam już ponad 70 lat. Nasze wydawnictwo wydaje dzisiaj również pięć innych ogólnokrajowych gazet oraz kilka różnych czasopism. Mamy portal i telewizję internetowš. Nie byłem w stanie cišgnšć tego dalej. Odczuwałem potrzebę wprowadzenia pewnych zmian, ale nie miałem wystarczajšco energii, by je wdrażać. Dziennik potrzebował młodej krwi. W grudniu poinformowałem o tym administrację prezydenta. Prezydent chce, by nasza gazeta była jeszcze bardziej interesujšca i bardziej wpływowa. Co do dymisji szefów stacji telewizyjnych, były tego pewne przyczyny, ale nie chciałbym o tym rozmawiać.

A może chodzi o to, że to rosyjskie, a nie białoruskie stacje kreujš opinię Białorusinów. Ostatnio Łukaszenko sugerował nawet, by wzorować się na zachodnich, a nie rosyjskich kanałach?

Jednym z najważniejszych moich zadań była walka z tš narracjš, jakiej wobec Białorusi używajš rosyjskie stacje. Prowadziliœmy wojnę informacyjnš z takimi postaciami jak Władimir Sołowiow czy Dmitrij Kisielow (kluczowi propagandyœci rosyjskiej telewizji Rossija 1 – red.) oraz stacjš NTW. Niektóre rosyjskie stacje działajš w stylu mobilizacyjno-propagandowym. Co prawda słowo „propagandysta" ma pewnš pejoratywnš konotację, ale w tej sytuacji jest użyte właœciwie. W wielu materiałach tych stacji widoczny był brak szacunku wobec Białorusi i przejawiał się syndrom „starszego brata". Walczyłem z tym na łamach naszej gazety. Były nawet pomysły wprowadzenia zakazu rosyjskich stacji na Białorusi, ale to nie spodobałoby się ludziom.

Tymczasem władze w Mińsku zablokowały niezależny portal informacyjny Charter97.org.

Jestem przeciwko wszelkiego rodzaju zakazom, ale opinie białoruskich internautów na temat tego portalu sš bardzo niejednoznaczne. To nie jest medium, publikujš przeważnie materiały z innych stron. Własnych majš niewiele. Prawie codziennie pisali o tym, że niebawem Łukaszenko zostanie obalony, a na Białorusi zapanuje chaos. Dla mnie ten portal oraz jego redakcja jest jednym wielkim nieporozumieniem. Nic więcej o nich nie powiem, nic złego i nic dobrego.

Odchodzšc z mediów, stanšł pan na czele grupy społecznej, która ma tworzyć memoriał w Kuropatach. Jaki pomnik powstanie w miejscu, gdzie spoczywajš setki tysięcy ofiar represji stalinowskich?

Ogłosiliœmy już konkurs projektów i wyznaczyliœmy granice tego uroczyska. Obecnie zbieramy œrodki. Dzięki naszym staraniom dbać o porzšdek w Kuropatach będš władze stolicy. Jeżeli w archiwach białoruskich znajdš się jakieœ nazwiska ofiar, można będzie rozważyć budowę „œciany płaczu", którš proponował jeszcze Zianon PaŸniak (twórca Białoruskiego Frontu Ludowego, w 1996 wyemigrował na Zachód – red.). W pierwszej kolejnoœci musimy ogrodzić ten teren i właœnie na to zbieramy œrodki. Liczę na to, że gdy dojdzie do otwarcia memoriału, swój kwiat położy tam prezydent Białorusi, przedstawiciele wszystkich zwišzków wyznaniowych, a obecni powinni być tam ludzie różnych poglšdów politycznych. Zbrodnie te nie powinny zostać zapomniane. Do tego miejsca powinno się wozić turystów autokarami. O Kuropatach trzeba opowiadać nie tylko Białorusinom, ale i goœciom z zagranicy.

Niedawno Kuropaty odwiedzała delegacja IPN na czele z prezesem Jarosławem Szarkiem. Wiadomo, że spoczywa tam kilka tysięcy zamordowanych przez NKWD Polaków. Czy w sprawie utworzenia memoriału współpraca z Polskš jest możliwa?

Nie spotykałem się z tš delegacjš, o ich pobycie na Białorusi dowiedziałem się z mediów. Współpraca z Polskš byłaby bardzo wskazana. Powinniœmy wspólnie przypominać o tragedii totalitaryzmu. W mojej komisji znajdujš się ludzie rozmaitych poglšdów politycznych, sš przedstawiciele partii opozycyjnych. Jest z nami również historyk Igor Kuzniecow, który prowadzi badania na temat polskich ofiar tej tragedii. Powinniœmy wspólnie z IPN przeprowadzić konferencję, gdzie moglibyœmy poruszyć wiele kwestii naszej wspólnej historii. Dialog pomiędzy historykami już trwa. Jeżeli przedstawiciele IPN zechcš ze mnš się spotkać, jakoœ pomóc i doradzić, to jak najbardziej zapraszamy. Mówię to już jako były redaktor „Sowieckiej Białorusi".

rozmawiał Rusłan Szoszyn

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL