Stadniny bez nieprawidłowości

aktualizacja: 12.09.2016, 22:36
Foto: Fotorzepa, Karol Zienkiewicz

Audyt pokazał, że umowa z firmą organizującą aukcję arabów była prawidłowa. Co innego twierdziło Ministerstwo Rolnictwa.

REDAKCJA POLECA

Jerzy Białobok zaczął pracę w stadninie koni arabskich w Michałowie w 1977 roku, a 20 lat później został jej prezesem. Podległa rządowi PiS Agencja Nieruchomości Rolnych odwołała go w lutym. Wywołało to duże kontrowersje, bo jednocześnie z pracą pożegnał się też uznany prezes stadniny w Janowie Podlaskim Marek Trela oraz Anna Stojanowska, inspektor ds. hodowli koni w ANR. Zastąpili ich dużo mniej doświadczeni pracownicy.

Powód dymisji? ANR wymieniała m.in. nieprawidłowości w pobieraniu zarodków od klaczy i zawieranie nieekonomicznych umów dzierżawy koni. Tych zarzutów nie potwierdził jednak raport, który po zwolnieniu Białoboka zleciła w Michałowie ANR. Opracowała go firma audytorska BDO Polska.

Jak poinformowało RMF FM, BDO dobrze oceniła księgowość oraz „nie zidentyfikowała obszarów, w których stwierdzono, że nie spełniają wymogów prawa". Do całości raportu dotarła „Rzeczpospolita". Z treści wynika też pozytywna ocena umowy stadnin z firmą Polturf, która do 2015 r. organizowała Dni Konia Arabskiego, w tym prestiżową aukcję Pride of Poland.

To o tyle ważne, że rzekome nieprawidłowości podczas aukcji były jednym z powodów odwołania prezesów i zakończenia współpracy z Polturf. – Zarówno sposób wyłaniania organizatora, jak i konstrukcja umów prowadzą de facto do sprywatyzowania imprezy światowej rangi, jakimi są Dni Konia Arabskiego, i przejęcia dochodów z tego tytułu, jak również 12 proc. dochodów ze sprzedaży koni arabskich przez stadniny – grzmiał w marcu minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel.

Jego zdaniem sposób wyboru firmy Polturf był niejasny. Z audytu wynika jednak, że nastąpiło to w formie publicznego zaproszenia do rokowań, a w komisji konkursowej zasiadał przedstawiciel ANR.

Audytorzy przyjrzeli się też prowizji pobieranej przez Polturf od sprzedaży koni. Zgodnie z informacją przekazaną przez Jurgiela w ostatnich latach wynosiła 12 proc. Jednak z raportu wynika, że na rynku waha się ona od 10 do 30 proc. „W świetle otrzymanych informacji wysokość przyjętej prowizji na poziomie 12 proc. dla organizatora można uznać za poziom rynkowy" – wynika z audytu.

Badając współpracę z firmą Polturf, audytorzy nie stwierdzili „nierzetelnego wywiązywania się z umowy w zakresie modelu wzajemnych rozliczeń".

Co na to ANR? Jej rzecznik nie odpowiedział na pytania „Rzeczpospolitej".

Właścicielka firmy Polturf Barbara Mazur mówi, że nie czuje się zaskoczona wynikami audytu. – W trakcie kontroli byłam pytana przez audytorów o szczegóły umowy i usłyszałam od nich, że była to zwykła umowa biznesowa – zauważa.

– Umowa mobilizowała dwie strony do dobrej pracy – mówi z kolej Jerzy Białobok. – Na sprzedaży koni trzeba się znać. O tym, jak łatwo można to zepsuć, przekonaliśmy się podczas tegorocznej aukcji – dodaje.

Zdaniem Białoboka jego i Marka Trelę najpierw odwołano, później zaczęto szukać argumentów. Były prezes stadniny w Michałowie walczy w sądzie o przywrócenie do pracy. Ogłoszenie wyroku zaplanowano na wtorek.

POLECAMY

KOMENTARZE