Społeczeństwo

Sondaż: Polacy chcą silnego prezydenta

PAP, Grzegorz Jakubowski
Polacy nie mają wątpliwości – zwierzchnikiem sił zbrojnych w czasie pokoju powinna być głowa państwa.

Z badań przeprowadzonych przez IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej" wynika, że Polacy są za mocną pozycją głowy państwa.

Na pytanie, kto powinien być zwierzchnikiem sił zbrojnych w czasie pokoju, aż 75,6 proc. respondentów wskazało na głowę państwa. Zaledwie 14,8 proc. na ministra obrony narodowej, a tylko 2,5 proc. na premiera.

Najbardziej na taką pozycję prezydenta wskazują głosujący na Nowoczesną (94 proc.), SLD (82 proc.), PO (77 proc.), Kukiz'15 (75 proc.).

Największa polaryzacja poglądów w tym zakresie występuje wśród elektoratu PiS – za utrzymaniem takiej pozycji prezydenta opowiada się 62 proc. badanych, 21 proc. uważa, że taką rolę powinien pełnić szef resortu obrony, a 4 proc. – że premier.

Więcej kompetencji

Respondenci pytani, kto powinien powoływać naczelnego dowódcę sił zbrojnych na czas wojny – także w większości wskazują na prezydenta.

Co trzeci uważa, że powinien mieć taką możliwość w porozumieniu z parlamentem, co czwarty, że samodzielnie powinien podejmować decyzję, a co piąty – że w porozumieniu z premierem (takie kompetencje ma dzisiaj). Zaledwie 4 proc. badanych uważa, że taką decyzję powinien podejmować tylko premier.

Prof. Romuald Szeremietiew z Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie przypomina, że prezydent w wielu krajach jest jednocześnie zwierzchnikiem sił zbrojnych.

– W Polsce ma słabą pozycję. W czasie pokoju sprawuje zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi za pośrednictwem ministra obrony narodowej – dodaje. I właśnie to – jego zdaniem – powoduje dzisiejsze kłopoty w relacjach Pałac Prezydencki – MON. Prezydent ma uprawnienia do powoływania szefa Sztabu Generalnego WP i dowódców Rodzajów Sił Zbrojnych.

– W czasie wojny jego pozycja wzrasta – dodaje prof. Szeremietiew.

Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, w rozmowie z „Rzeczpospolitą" nie ma wątpliwości, że wyniki sondażu wskazują, iż Polacy akceptują fakt wyłaniania głowy państwa w bezpośrednich wyborach.

– Do powszechnego przekonania dociera fakt, że mandat prezydenta jest niewspółmiernie silny wobec słabych kompetencji, którymi dysponuje. Sondaż pokazuje, że Polacy chcieliby, aby kompetencje dotyczące zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi były adekwatne do siły mandatu, jaki prezydent posiada. To była jedna z kwestii podnoszonych przez pana prezydenta, kiedy rozpoczął dyskurs na temat referendum konstytucyjnego – tłumaczy nam Paweł Soloch.

Ciągle iskrzy

Przypomnijmy, że MON przygotował reformę systemu dowodzenia i kierowania siłami zbrojnymi. Niektóre propozycje spotkały się z krytyka ośrodka prezydenckiego. Urzędnicy Kancelarii Prezydenta uważają, że szef MON chce ograniczyć kompetencje prezydenta. BBN nie zgadza się m.in. na przekształcenie Dowództwa Sił Połączonych w proponowany przez MON Inspektorat Szkolenia i Dowodzenia. Tego pierwszego mianuje prezydent, a drugiego mógłby obsadzać szef MON. Z kolei resort obrony uważa, że taki dowódca dublowałby się z szefem Sztabu Generalnego WP.

Spór się zaostrzył, gdy w czerwcu Służby Kontrwywiadu Wojskowego wszczęły czynności kontrolne wobec głównego wojskowego analityka BBN gen. Jarosława Kraszewskiego.

– Na jakość relacji cieniem się kładzie sprawa gen. Kraszewskiego i trochę przedłużający się okres jej wyjaśniania. Siłą rzeczy nasze kontakty podlegają pewnym ograniczeniom. Wyjaśnienie tej sprawy mogłoby przywrócić pełne zaufanie w relacjach pomiędzy ministerstwem a ośrodkiem prezydenckim – uważa Paweł Soloch. Zaznacza, że kontakty robocze są utrzymywane. „Bo państwo musi funkcjonować" – dodaje szef BBN.

Od marca jednak nie doszło do spotkania pomiędzy szefem resortu obrony a prezydentem.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL