Społeczeństwo

Zakaz rozmów na zebrze

Nie wiadomo jeszcze, czy karane byłoby prowadzenie tylko rozmów na pasach czy także wysyłanie sms-ów.
shutterstock
Korzystasz z telefonu podczas przechodzenia przez jezdnię? Wkrótce możesz dostać mandat.

Młody tata przechadza się ulicą, w jednej ręce trzymając właśnie zakupionego misia, a w drugiej telefon przy uchu. Rozkojarzony wchodzi na czerwonym świetle wprost pod pędzący samochód. Miś wylatuje w górę i upada obok zwłok mężczyzny – tak wyglądał spot w ramach kampanii „nie odchodź, żyj!", którą prowadziła przed kilkoma miesiącami Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Władze od kilku lat starają się uwrażliwiać pieszych na zagrożenia, jakie niesie rozmowa przez telefon. Wkrótce może się to jednak stać karalne. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", MSWiA pracuje nad zakazem korzystania z telefonu komórkowego podczas przekraczania jezdni.

Jaka groziłaby za to kara? Czy w różny sposób karane byłoby prowadzenie na przejściu dla pieszych rozmów i korzystanie z funkcji telefonu angażujących też wzrok? Spytaliśmy o to MSWiA, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

W biurze prasowym resortu usłyszeliśmy, że „do realizacji tego bardzo wstępnego pomysłu jeszcze daleka droga". Jednak o tym, że ministerstwo traktuje propozycję poważnie, świadczy fakt, że – jak informuje biuro prasowe – została zgłoszona jako temat „dyskusji w trakcie planowanych w 2017 r. posiedzeń podzespołu ds. służb mundurowych Rady Dialogu Społecznego".

Cel? Uporanie się z coraz częstszym zjawiskiem, gdy przechodnie, głównie młodzi, przekraczają jezdnię zapatrzeni w ekran telefonu. W anglojęzycznych publikacjach określa się ich jako „smartphone zombies". Na całym świecie eksperci ruchu drogowego zastanawiają się, jak zapewnić im bezpieczeństwo.

Głośną kampanię podobną do realizowanej w Polsce przeprowadziła w 2015 r. policja w szwajcarskiej Lozannie. „Jonas ma 24 lata. Lubi muzykę i czatować z przyjaciółmi. Nie ma magicznych mocy, mimo to pokaże wam sztuczkę ze znikaniem" – mówił lektor. Po chwili Jonas „zniknął", wpadając pod auto.

Przed rokiem w holenderskim mieście Bodegraven założono specjalną instalację świetlną dla użytkowników smartfonów. To pasek LED wmontowany w chodnik, który świeci na zielono lub czerwono dla tych, którzy „nie podnoszą głowy". Podobne rozwiązanie funkcjonuje też m.in. w niemieckich Augsburgu. – Takie rozwiązania mają nie tylko pomagać na tych konkretnych przejściach, ale ich celem jest też zwrócenie uwagi na problem – mówi Łukasz Zboralski z portalu o bezpieczeństwie ruchu drogowego BRD24.pl.

W kilku miastach świata, m.in. w USA, Chinach i Belgii, wytyczono z kolei specjalne pasy ruchu dla użytkowników telefonów. Ale niemal nigdzie nie pojawiają się pomysły karania takich osób. W światowych mediach informowano jedynie o takiej propozycji w amerykańskim stanie New Jersey.

Dlatego eksperci do tych propozycji podchodzą z rezerwą. – Dobrze by było, gdyby osoby przechodzące przez jezdnię zachowywały reguły bezpieczeństwa. Jednak nakładanie na nich dodatkowych sankcji wydaje się sprzeczne z widoczną w prawie filozofią ochrony pieszych. Prawo jazdy to nie tylko przywilej, ale też obowiązki, które dotyczą m.in zachowania szczególnej ostrożności – mówi psycholog transportu prof. Adam Tarnowski.

Pomysł krytykuje też Łukasz Zboralski. – Wprowadzenie nowych regulacji prawnych powinno być dobrze umotywowane – mówi. Zauważa, że brakuje statystyk, które pomogłyby oszacować problem.

Z jednej strony z badań gdańskiej Fundacji „Dbam o mój z@sięg", która walczy z uzależnieniem od smartfonów, wynika, że 27 proc. młodzieży dopuszcza możliwość korzystania z telefonu komórkowego w ruchu drogowym. O tym, że piesi stanowią aż 38,7 proc. ofiar wypadków drogowych, mówią z kolei policyjne statystyki za 2016 r.

Ale z tych samych statystyk wynika, że najechanie na pieszego aż w 66,1 proc. było z winy kierowcy. W dodatku wśród pieszych, którzy zginęli na drogach, największą grupę stanowiły osoby starsze, rzadziej korzystające ze smartfonów. O tym, jak często powodem wypadku było używanie przez pieszego telefonu, statystyki policyjne milczą.

– Obawiam się, że nowy przepisy stałyby się dla policji doskonałym narzędziem do poprawy statystyk mandatowych. Chciałbym zobaczyć uzasadnienie przygotowane przez MSWiA, z którego wynikałoby, że jest inaczej – mówi Łukasz Zboralski.

Na pytanie o uzasadnienie nowych regulacji MSWiA nie odpowiedziało „Rzeczpospolitej". Zastrzegło, że ewentualny zakaz korzystania z telefonu podczas przechodzenia przez jezdnię to tylko jedna z propozycji służących poprawie bezpieczeństwa, które trafią do Rady Dialogu Społecznego.

Źródło: Rzeczpospolita
UKRYJ KOMENTARZE KOMENTARZE RP.PL KOMENTARZE FACEBOOK

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL