Społeczeństwo

Protest rodziców: Bez przełomu w Sejmie

Protestujący zapowiedzieli, że zostaną w Sejmie do skutku
EAST NEWS, Andrzej Kulpita
Protestujący rodzice zapowiadają, że nie wyjdą z parlamentu bez ustawy.

Gdy przed południem w środę rozpoczynało się zamknięte dla mediów spotkanie protestujących w Sejmie rodziców osób niepełnosprawnych z minister Elżbietą Rafalską, wydawało się, że możliwy jest przełom. Ale w chwili zamykania tego wydania „Rzeczpospolitej" nic nie wskazuje na to, by do opanowania kryzysu miało szybko dojść.

Rząd rozpoczął co prawda prace nad ustawą podwyższającą rentę socjalną – jeden z postulatów protestujących – ale nie wygląda na to, by władze były chętne do porozumienia w drugiej sprawie. W czwartek zbiera się Komitet Polityczny PiS. Oficjalnie, by zatwierdzić kandydatów w wyborach samorządowych – mają być w czwartek zaprezentowani – ale zapewne pojawią się też tematy bieżące i sprawa trwającego już od tygodnia kryzysu.

Dodatek za drogi?

Podczas kolejnej konferencji prasowej w środę protestujący wyświetlili na tablecie obietnice PiS z 2014 roku. I zapowiedzieli protest aż do skutku. – Mamy propozycję dla polityków PiS, niech sobie jadą na majówkę, a my będziemy walczyć o nasze dzieci – mówili protestujący.

Wcześniej, podczas spotkania z minister pracy, została przedstawiona propozycja dotycząca postulatu przyznania dodatku w wysokości 500 zł. Miałby on rosnąć stopniowo. Jednak na konferencji prasowej minister Rafalska przyznała, że nie da się tej propozycji zrealizować. – Dodatek dla wszystkich osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności kosztowałby ok. 9–10 mld złotych. Nie jesteśmy w stanie tego sfinansować - oświadczyła Rafalska. Jak dodała, wszystkie grupy mają prawo nabyte, co sprawia, że sfinansowanie rozwiązania w całości nie jest możliwe.

W wykazie prac RCL (Rządowe Centrum Legislacji) znalazł się już projekt podnoszący rentę socjalną. Rząd zbiera się już w czwartek, ale Sejm ma posiedzenie w planach dopiero pod długim majowym weekendzie. W środę politycy PiS wykluczyli wcześniejsze jego zwołanie.

– Dziwię się, że można tak bardzo nie mieć serca, żeby ich tu tyle trzymać – powiedział w Sejmie wicemarszałek Ryszard Terlecki. To nowe polityczne przesłanie wobec protestujących. Wcześniej politycy PiS raczej unikali tego typu deklaracji. – Wcale to nie jest prawda, że jesteśmy tu z przymusu. Tak nie jest. Chcemy walczyć o lepszy byt, my chcemy być samodzielni – odpowiedział na konferencji w Sejmie Adrian, jeden z niepełnosprawnych. Sytuacji nie poprawia fakt, że od środy obowiązuje ograniczenie wstępu osób do Sejmu. Zawieszono bowiem wydawanie przepustek jednorazowych, w tym dla dziennikarzy. O zmianę tej decyzji zaapelowała w środę opozycja. Ale nie wiadomo, kiedy to się może stać. Przed Sejmem w środę odbyła się też demonstracja poparcia dla protestujących w środku rodziców.

Opozycja ma plan

Grzegorz Schetyna przypomniał, że Platforma pozostawiła w budżecie na 2015 rok duże środki na pomoc niepełnosprawnym. – To było 656 mln złotych. Nie wiadomo, co się z tymi pieniędzmi stało – powiedział lider Platformy.

W czwartek ma się odbyć posiedzenie podkomisji stałej ds. niepełnosprawnych. Podkomisja ma się zająć projektem ustawy autorstwa Nowoczesnej złożonym w 2016 roku. Projekt zakłada m.in. podniesienie zasiłków. Platforma zapowiada złożenie poprawek, które zdaniem Schetyny sprawią, że możliwe będzie wyjście z impasu.

Jednak w tej chwili – co wynika też rozmów „Rzeczpospolitej" z politykami PiS – wszystko wskazuje na to, że protest potrwa aż do następnego posiedzenia Sejmu.

Otwarte pozostaje pytanie, czy po ewentualnym przyjęciu przez parlament ustawy spełniającej jeden z postulatów protestujących będą oni chcieli zakończyć ich protest. Ale w najlepszym razie cały kryzys potrwa i tak wiele dni.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL