29 lat temu w Polsce wykonano ostatni wyrok śmierci

aktualizacja: 21.04.2017, 16:41
Foto: Fotorzepa, Piotr Guzik

Od dwóch tysięcy lat Kościół katolicki popiera karę śmierci, choć obecnie tylko w przypadku najpoważniejszych zbrodni. A Benedykt XVI i Jan Paweł II w tej sprawie wyrażali jedynie osobiste opinie – mówi twórca amerykańskiej organizacji Justice Matters Dudley Sharp. Rozmowę przypominamy w rocznicę ostatniej egzekucji w Polsce wykonanej w Krakowie 21 kwietnia 1988 roku na Stanisławie Czabańskim.

REDAKCJA POLECA
15.06.2017
USA: Niewinny spędził w celi 41 lat?
kariera
Millenialsi - czego oczekują od pracodawcy?

Rz: Główna partia opozycyjna w Polsce chciałaby przywrócić karę śmierci dla sprawców wyjątkowo brutalnych przestępstw. Z kolei partia rządząca uważa, że cofnęłoby to nasz kraj do średniowiecza...

Nie tylko do średniowiecza, do początków ludzkiej cywilizacji... Ludzie od zarania dziejów poszukują bowiem sprawiedliwości. Popierają karę śmierci, bo uważają, iż jest ona słuszna w przypadku niektórych zbrodni. Ten pogląd był aktualny dwa tysiące lat przed naszą erą i jest aktualny teraz.

Wielu członków elit – nie tylko europejskich – uważa jednak, że w XXI wieku kara śmierci powinna być zakazana. Amerykański profesor Hugo Adam Bedau przekonuje, że egzekucja jest pełnym przemocy publicznym spektaklem urzędowego zabójstwa i podkreśla, że społeczeństwo, które szanuje życie, nie może celowo zabijać ludzi.

To kiepski argument. Wszystko można nazwać spektaklem. To kwestia poglądów, a nie faktów. Ja sam byłem kiedyś przeciwnikiem kary śmierci. Stałem się jej orędownikiem, gdy przekonałem się, że twierdzenia jej przeciwników zarówno moralnie, jak i faktycznie są albo fałszywe, albo słabsze od argumentów jej zwolenników.

Wśród jej przeciwników jest jednak papież Benedykt XVI, który poparł w środę prowadzone na całym świecie działania dążące do wyeliminowania kary śmierci. Również Jan Paweł II był jej przeciwnikiem. Jak więc można przekonywać, że to moralnie akceptowalna kara?

Znam słowa Benedykta XVI. I nawet on nie mówi, że kara śmierci jest moralnie zła. Nie może tego powiedzieć, bo przez dwa tysiące lat Kościół katolicki popierał tę karę i uznawał, że zabijanie morderców nie jest niemoralne. Przed Janem Pawłem II żaden z papieży nie wypowiadał się przeciw karze śmierci, a niektórzy, np. Grzegorz IX, uważali nawet, iż w konkretnych wypadkach jej zastosowanie powinno być obowiązkowe. Benedykt XVI i Jan Paweł II wyrażali swoje osobiste opinie. To nie było oficjalne nauczanie Kościoła katolickiego. Ono bowiem nadal dopuszcza karę śmierci, choć tylko w przypadku najpoważniejszych zbrodni. Większość państw, które obecnie wykonują tę karę, już i tak bardzo zawężyła jednak liczbę przypadków, w których może ona zostać orzeczona.

A więc spór w tej sprawie dotyczy obecnie bardziej poglądów politycznych niż moralności?

Dotyczy i moralności, i poglądów politycznych. Podobnie jest choćby z wojną czy tym, jak rząd radzi sobie z problemem przestępczości, biedy czy pomocy dla niepełnosprawnych. Oczywiście są w Stanach Zjednoczonych, gdzie kara śmierci jest od lat stosowana, politycy, którzy próbują zbić kapitał, sprzeciwiając się jej. Są też i tacy, którzy z tego samego powodu ją popierają.

W Europie zdecydowana większość politycznych liderów opowiada się jednak przeciw karze śmierci. Skąd tak duża różnica w podejściu do tej sprawy między Europejczykami a Amerykanami?

Trudno powiedzieć, bo wielu Europejczyków ma w tej sprawie bardzo podobne zdanie co zwolennicy kary śmierci w USA. Wysokie poparcie dla niej deklarują nie tylko mieszkańcy Polski czy krajów Europy Wschodniej. W każdym z przebadanych państw Europy Zachodniej, poza Włochami, większość pytanych popierała na przykład egzekucję Saddama Husajna. Dlaczego? Bo uważano, że to sprawiedliwa kara za zbrodnie, które popełnił.

Opinia publiczna lubi radykalne rozwiązania. Czy jednak członkowie rządów nie powinni przeciwstawiać się stosowaniu tak okrutnej kary?

Jestem ciekaw, jak próbowaliby przekonywać, że jest ona niewłaściwa w przypadku zbrodniarza, który zgwałcił i zamordował dziecko... Moim zdaniem w Europie problem nie tkwi w braku argumentów za przywróceniem kary śmierci, ale w tym, że wstępując do Unii Europejskiej kraje członkowskie musiały się zobowiązać, że tej kary nie przywrócą. I teraz politykom po prostu nie chce się walczyć. Najpierw musieliby bowiem doprowadzić do zmiany kodeksu karnego, a potem stawić czoła oburzeniu w Unii Europejskiej.

A może chodzi o malejącą wiarę w niezawodność systemu sprawiedliwości? To ponoć przyczyna wyników najnowszego sondażu Gallupa, według którego ponad jedna trzecia Amerykanów jest już przeciwna karze śmierci. Tak wielu przeciwników nie było w USA od niemal 40 lat.

Po pierwsze, większość Amerykanów nadal popiera karę śmierci. Po drugie, z tego samego sondażu wynika, że 70 proc. wierzy, iż kara śmierci jest moralna. Po trzecie, gdy w innych badaniach pyta się ludzi, czy popierają tę karę w przypadku konkretnych przestępstw, to konsekwentnie około 80 procent odpowiada „tak".

Nie ma dowodów na to, że od 1973 roku w USA stracono choć jednego niewinnego człowieka

Ale nawet jeśli przyjmiemy, że popiera ją tylko 65 procent, to z perspektywy demokracji wciąż właściwe jest jej dalsze stosowanie.

Mimo że – według jej przeciwników – niemal 140 osób, które były skazane na śmierć, zostało ułaskawionych albo uniewinnionych podczas apelacji. Naprawdę chce pan ryzykować zabijanie niewinnych ludzi, z których wielu nie stać po prostu na dobrego adwokata?

We wszystkich krajach wśród więźniów dominują ludzie ubodzy. Ten argument jest więc tak samo dobry w stosunku do kary śmierci, jak i do wszystkich innych wyroków wszędzie na świecie.

A wracając do USA. Na podstawie badań DNA uwolniono u nas tylko dziewięciu skazanych. 25 ze wspomnianych 140 mogło być rzeczywiście niewinnych. W pozostałych sprawach wcale nie było takiej pewności.

Ale po co ryzykować zabicie choć jednej niewinnej osoby?

Od 2000 roku przeprowadzono 28 badań, które potwierdziły, że kara śmierci ma w Stanach Zjednoczonych działanie odstraszające. To nie powinno być dla nikogo zaskakujące: jeśli ludzie się czegoś boją, to ich to odstrasza. Jeśli ktoś się boi śmierci, to taka kara może odstraszyć go od popełnienia zbrodni. Ponadto – i żaden przeciwnik kary śmierci nie zdoła zbić tego argumentu – niewinni ludzie są bardziej narażeni na niebezpieczeństwo w tych miejscach, gdzie kara śmierci nie obowiązuje. W Stanach Zjednoczonych nie ma bowiem żadnych dowodów na to, że od 1973 roku została stracona choć jedna niewinna osoba. W tym samym czasie tysiące zupełnie niewinnych osób zginęły z rąk recydywistów. Gdyby wcześniej zbrodniarzy skazano na śmierć, to ich ofiary nadal by żyły. Pamiętajmy też, że przy żadnej

innej karze w USA procedury prawne nie są tak bardzo wyśrubowane jak w przypadku kary śmierci. A to oznacza, że istnieje dużo większe ryzyko, iż zupełnie niewinna osoba umrze w więzieniu, bo zostanie skazana na dożywocie, niż że zostanie stracona.

A co z kosztami? Wiadomo, że wbrew obiegowej opinii kara śmierci – między innymi z powodu skomplikowanych procedur prawnych – jest często droższa niż dożywocie.

Rzeczywiście są badania, które pokazują, że w niektórych stanach USA kara śmierci kosztuje o wiele więcej niż kara dożywotniego więzienia bez możliwości wcześniejszego zwolnienia.

Są jednak stany, w których kara śmierci wcale nie jest droższa, a także takie, w których jest tańsza niż dożywocie. Poza tym w tych stanach, w których jest ona tak potwornie droga, wcale nie powinna tyle kosztować. To, że władze marnują ogromne kwoty pieniędzy, nie jest argumentem przeciw tej karze. Świetnym przykładem jest tu stan Wirginia. Egzekucje przeprowadzane są tam w ciągu pięciu, siedmiu lat od wyroku i dzięki temu kara śmierci jest tańsza niż dożywocie.

Dudley Sharp jest znanym w USA zwolennikiem kary śmierci, założycielem organizacji Justice Matters (www.jfa.net). Jego opinie wykorzystywały m.in. FOX, BBC, ABC, CBS, CNN, NBC, PBS, NPR, „USA Today" czy „Los Angeles Times"

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE