Społeczeństwo

Sondaż: Polacy chcą wolnej Wigilii

Polacy uważają, że bardziej przyda im się wolna Wigilia niż Wielki Piątek czy Zielone Świątki.
shutterstock
Wolimy mniej pracować przed Bożym Narodzeniem niż przed Wielkanocą.

Gdyby politycy mieli ustanowić kolejny dzień wolny od pracy, Polacy najchętniej zgodziliby się na Wigilię. Taką odpowiedź wskazało 58 proc. ankietowanych – wynika z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej". Na kolejnych miejscach są Wielki Piątek (25 proc.) i drugi dzień Zielonych Świątek (5 proc.).

Psycholog społeczny prof. Zbigniew Nęcki nie jest zaskoczony wynikami sondażu. – Wbrew Kościołowi, który Wielki Piątek i Wielkanoc uważa za najważniejsze dni w kalendarzu liturgicznym, Wigilia cieszy się większą sympatią. A Zielone Świątki w mniemaniu społecznym straciły swoją rangę – dodaje.

Pomysły na takie uczczenie każdego z tych dni pojawiły się już w Sejmie.

Najmłodszy jest ten dotyczący drugiego dnia Zielonych Świątek. Petycję w tej sprawie skierowała do Senatu Fundacja Naukowa Katolików Eschaton. „Czas najwyższy powrócić do polskiej, chrześcijańskiej tradycji narodowej i zmyć hańbę komunizmu z polskiego kalendarza" – czytamy w uzasadnieniu.

Dlaczego wolne powinno być akurat w Zielone Świątki? Eschaton argumentuje, że ze świętem wiąże się bogata obrzędowość, głównie na wsi, tj. majenie domostw tatarakiem i gałązkami brzozy.

Drugi dzień Zielonych Świątek w sondażu wypadł jednak słabo, również wśród ankietowanych ze wsi. Wśród takich badanych ten dzień wskazało tylko 4 proc., a najwięcej wskazań Zielone Świątki miały u mieszkańców dużych miast (13 proc.). – Piękny kiedyś podział na miasto i wieś odchodzi do historii. Wieś jest świetnie skomunikowana z miastem, jest często miejscem zamieszkania mieszczuchów i nie ma już Reymontowskich smaków – mówi prof. Nęcki.

Z badań wynika za to inny ciekawy podział. Wolne w Wielki Piątek woleliby wyborcy prawicy. Ten dzień wskazało 51 proc. wyborców PiS, 43 proc. PSL, 22 proc. Kukiz'15, a 16 proc. sympatyków PO i 6 proc. Nowoczesnej. U wyborców centrowych i liberalnych wyraźnie preferowana jest Wigilia.

Mimo to pomysł na wolne w Wielki Piątek wyszedł od byłego ministra zdrowia prof. Mariana Zembali z PO. „Dla chrześcijan Wielki Piątek jest kulminacją Bożej miłości do człowieka" – napisał w interpelacji do premiera, dodając, że ten dzień jest wolny w wielu krajach europejskich. Z dezyderatem w podobnej sprawie wystąpiła sejmowa Komisja ds. Petycji.

PSL postanowiło zadowolić z kolei zwolenników obu opcji, składając projekt o skróceniu czasu pracy do czterech godzin w Wigilię i Wielki Piątek. Rzecznik ludowców Jakub Stefaniak mówi, że chodzi o skończenie z pewną fikcją. – Wiele osób i tak w te dni pracuje krócej, a gdyby to sformalizować, zyskałyby komfort psychiczny – uzasadnia.

Jakie szanse realizacji mają te postulaty? Prof. Zembala i Komisja ds. Petycji dostali taką samą odpowiedź z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Resort pisze w niej, że uczynienie z Wielkiego Piątku dnia wolnego mogłoby prowadzić do zmniejszenia wzrostu gospodarczego i oznaczałoby koszty dla pracodawców.

Propozycję PSL Sejm już odrzucił. Wniosek w tej sprawie złożyły PO i Nowoczesna. Do rozpatrzenia zostaje jeszcze petycja w sprawie Zielonych Świątek. – Wątpię, by parlament się na to zdecydował, skoro niedawno uchwalił ustawę o zakazie handlu w niedzielę – mówi Robert Mamątow z PiS, szef senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji

Prof. Zbigniew Nęcki podejrzewa, że mimo niepowodzeń politycy opozycji wciąż będą składać obietnice kolejnych dni wolnych. – Są one mile widziane wśród wyborców. A obietnicom rzadko towarzyszy rzetelny rachunek ekonomiczny – wyjaśnia ekspert.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: w.ferfecki@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL