Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Społeczeństwo

Chcieli ślubu, a będzie deportacja

Pani Agnieszka i jej marokański narzeczony
Facebook
Agnieszka Wiœniewska chce wzišć œlub cywilny z narzeczonym, który jest Marokańczykiem, ale napotyka na ogromne przeszkody.

Mężczyzna został zatrzymany przez Straż Granicznš i trafił do Strzeżonego Oœrodka dla Cudzoziemców w Białymstoku. Grozi mu deportacja. Urzędnicy z USC zwlekajš z udzieleniem œlubu. Polka oskarża ich o rasizm. Urzędnicy zapowiadajš pozwy o zniesławienie.

Zamiast przysięgi, oœrodek dla cudzoziemców

Pani Agnieszka i jej narzeczony poznali się dwa lata temu w Norwegii. Ona przyjechała tam z małego miasteczka w Polsce, a jej chłopak urodził się w Maroku.

- To była miłoœć od pierwszego wejrzenia, spędzaliœmy ze sobš całe dnie, po kilku tygodniach postanowiliœmy ze sobš zamieszkać –opowiada kobieta.

Znajomi mówili im, że taki stan zakochania trwa kilka miesięcy, im jednak nic nie mijało i z każdym dniem utwierdzali się w tym, że chcš razem spędzić życie.

Para postanowiła wzišć œlub, a właœciwie dwa œluby, by podkreœlić swoje równe prawa w zwišzku. Najpierw pobrali się w Norwegii w meczecie.

- Œlub był jak z bajki wœród przyjaciół i znajomych Norwegów, Polaków, Marokańczyków – opowiada Polka.

Potem postanowili pojechać do Polski, by zawrzeć tu œlub cywilny. - Po przyjeŸdzie zamieszkaliœmy w moim domu rodzinnym. Bouamar został życzliwie przyjęty przez rodzinę. Jest pogodnym, otwartym człowiekiem – opowiada pani Agnieszka.

Dodaje, że jej narzeczony stara się zawsze pomagać ludziom niezależnie od ich wyznania czy narodowoœci. Agnieszka i jej mšż przygotowywali się do zawarcia œlub cywilnego w Polsce.

Jednak przygotowania przerwała straż graniczna, która wyprowadzili Marokańczyka z mieszkania kobiety Kwidzynie i wywieŸli do Strzeżonego Oœrodka dla Cudzoziemców w Białymstoku.

Jak informuje Oœrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, który sprawę nagłoœnił, któryœ z sšsiadów powiadomił urzędników, że niedaleko ukrywa się „uchodŸca".

Straż graniczna tłumaczyła, że Marokańczyk został zatrzymany za nielegalne przekroczenie granicy, nie posiadał żadnych dokumentów uprawniajšcych go do pobytu w naszym kraju. W oœrodku mężczyzna czeka na deportację.

Kłody pod nogi narzeczonym

Jedynym ratunkiem dla mężczyzny jest przyœpieszenie daty œlubu i zawarcie go w białostockim oœrodku Straży Granicznej.

Pani Agnieszka skompletowała dokumenty, wsiadła do pocišgu i pojechała do tamtejszego urzędu stanu cywilnego.

- Urzędnik, gdy dowiedział się że biorę œlub z wyznawcš islamu zaczšł traktować mnie protekcjonalnie, mówić na "ty". Ze złoœliwym uœmieszkiem zapytał: "to którš ty żonš będziesz, co ?" – opowiada Polka.

Starała się wytłumaczyć urzędnikowi, że w Maroku nie ma wielożeństwa i zignorować jego zachowanie, ale ten stwierdził, że papiery mu się nie podobajš, trzeba w nich dużo uzupełnić. Kobieta wróciła do Białegostoku po tygodniu.

Okazało się, że w dokumentach jest jakaœ literówka w tłumaczeniu, więc zaraz szybko dosłała następny dokument, potem znowu coœ im nie odpowiadało wiec znowu dosłałam.

- W końcu zażšdali bym załatwiła i przesłała dokument z ambasady wyjaœniajšcy dlaczego na akcie urodzenia jest inne miejsce urodzenia niż w paszporcie i dowodzie. Stanęłam na głowie pojechałam do ambasady, załatwiłam sprawę, dosłałam i ten dokument – opowiada pani Agnieszka.

Tłumaczy, że nazwa miejsca urodzenia różni się w dokumentach, bo wieœ, w której przyszedł na œwiat jej narzeczony została wchłonięta przez sšsiednie miasto. W stolicy Pola załatwiła dokument w ambasadzie i dostarczyła go do białostockiego urzędu.

Podczas kolejnego kontaktu z białostockim USC zażšdano od Polki, by narzeczony wymienił paszport i dowodu, na taki, aby miejsce urodzenia zgadzało się z miejscem urodzenia na akcie urodzenia.

- Tłumaczyłam, że konsulat wyjaœnił, że obie nazwy oznaczajš tę samš miejscowoœć, że dostarczyłam dokumenty, że przecież mój mšż nie może wymienić paszportu, bo jest przetrzymywany przez Straż Granicznš w zamkniętym oœrodku przypominajšcym więzienie – relacjonuje pani Agnieszka.

Urzędnicy: Będš dokumenty, będzie œlub

Urzędnicy powiedzieli, jej że może sobie e pojechać do Maroka i zmienić akt urodzenia męża na taki, który im będzie odpowiadał. Uznali, ze na tym sprawa w ich urzędzie się skończyła.

- Pan kierownik powiedział, że udzielajšc mi œlubu, on daje zezwolenie na pobyt cudzoziemca w Polsce, a nie zamierza wpuszczać tutaj ludzi z krajów podwyższonego ryzyka. Poczułam się bezradna, zniszczona i upokorzona podkreœlam że urzędnik zwracał się do mnie per "ty", "pokaż co tutaj masz", "którš żonš będziesz" ,"podaj mi te papiery" – mówi kobieta.

Pani Agnieszka szukała innego urzędu stanu cywilnego, który przysłałby urzędnika do Białegostoku i udzielił im œlubu, jednak wszystkie odmawiajš.

Urzędnicy z białostockiego USC nie majš sobie nic do zarzucenia. - Nie jestem żadnym rasistš, a moje pytanie nie było nie ma miejscu. W Maroku nie ma wielożeństwa? Możliwe. Wiem że z krajów muzułmańskich w Tunezji można mieć jednš żonę. O innych państwach nie słyszałem – tłumaczył jeden z nich lokalnemu Kurierowi Porannemu, który sprawę nagłoœnił.

Szef USC Mieczysław Mejsak też nie widzi w całej sprawie uchybień. – Mam stuprocentowš pewnoœć, że pracownik potraktował tę paniš w sposób właœciwy – tłumaczył Mejsak.

Dodał, że w sprawie jedynym problemem jest brak tłumaczenia z języka arabskiego. – Dokumenty były tłumaczone przez tłumacza języka francuskiego, ale językiem urzędowym w Królestwie Maroka jest język arabski – podkreœla.

Zapewnił, że jeœli pani Agnieszka dostarczy odpowiednie tłumaczenie, nie będzie żadnych przeszkód, żeby pojechał do oœrodka straży granicznej i przyjšł zapewnienie od partnera kobiety o braku przeszkód zawarcia małżeństwa w obecnoœci tłumacza. Wtedy będzie można wyznaczyć datę œlubu, ale na to trzeba poczekać co najmniej miesišc.

Narzeczony do deportacji. Ona pojedzie za nim

Tymczasem narzeczony pani Agnieszki lada dzień może być deportowany, bez prawa powrotu do Unii Europejskiej. Dostał już decyzję zobowišzujšcš go do powrotu, od której odwołał się do Urzędu do Spraw Cudzoziemców i czeka na rozpatrzenie odwołania.

Deportacja oznacza z kolei zakaz wjazdu do całej strefy Schengen na trzy lata. Pani Agnieszka zapowiada, że jeœli Boumar zostanie deportowany ona wyjedzie razem z nim.

Po nagłoœnieniu sprawy przez lokalnš prasę Polka dostaje codziennie kilkadziesišt wiadomoœci od "prawdziwych Polaków". Wyzywajš jš m.in. od „islamskich kur*". Większoœć życzy jej œmierci za zdradę białej rasy.

Oœrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych zapowiedział, że skieruje zawiadomienia przeciwko 40 najaktywniejszym osobom, które publicznie groziły pani Agnieszce i jš znieważały.

Kierownik USC, jak ujawnia Oœrodek, zapowiedział, że pozwie paniš Agnieszkę za to że nazwała go rasistš.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL