Społeczeństwo

USA: Konserwatysta oddaje karabin. "Nikt go nie potrzebuje"

Facebook
Ben Dickmann, mieszkaniec Florydy, mieszkający w pobliżu liceum im. Marjory Stonemana Douglasa, w którym w ubiegły czwartek doszło do masakry dokonanej przez byłego ucznia (19-latek zastrzelił 17 osób), postanowił oddać policji posiadany przez siebie karabin AR-57 ponieważ - jak napisał na Facebooku - "chce zapoczątkować zmianę w świecie".

Karabin AR-57 jest wersją karabinu AR-15, którego 19-letni Nikolas Cruz użył w czasie ataku w liceum. Ten typ karabina należy do najpopularniejszych wśród posiadaczy broni w USA - to właśnie karabinu AR-15 użył Stephen Paddock, który otworzył ogień do uczestników festiwalu muzycznego w Las Vegas (w ataku zginęło 58 osób).

"Skoro nasi prawodawcy zamykają oczy (na problem łatwego dostępu do broni - red.) a otwierają portfele (na pieniądze od producentów broni - red.), postanowiłem dać przykład" - napisał Dickmann.

Dickmann podkreślił, że posiada kilka sztuk broni, ale najbardziej niepokoi go fakt, że mógł wejść w posiadanie karabinu AR-57. "Nie potrzebuję tego karabinu. Nikt, bez odznaki funkcjonariusza policji nie potrzebuje tego karabinu. Oddałem karabin szeryfowi na posterunku w Tamarac. Mógłbym go sprzedać, ale nikt nie potrzebuje takiego karabinu" - podkreślił.

Amerykanin podkreślił, że nie może już dłużej ograniczać się do "łączenia się w myślach i w modlitwie" z ofiarami kolejnych strzelanin. "Muszę się przeciwstawić i powiedzieć 'TO MUSI SIĘ SKOŃCZYĆ'. Nie mogę dłużej mówić 'To tylko działania szaleńca'. Czas coś zrobić" - dodał.

Dickmann wezwał też do przerwania produkcji i importu półautomatycznej broni, która trafia na rynek cywilny.

Mężczyzna - określający się jako konserwatywny, biały zwolennik dostępu do broni - wezwał inne osoby należące do tej grupy do podjęcia podobnych do niego działań.

"Jestem w stanie poświęcić część moich 'praw' i uczynić je 'przywilejami' na rzecz dobra wspólnego" - podkreślił.

 

Źródło: The Independent

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL