Społeczeństwo

Klęska aukcji arabów w Janowie Podlaskim

PAP/Wojciech Jargiło
To była moja trzydziesta aukcja i nie przeżyłam w ciągu tych 30 lat tak strasznej klęski, jaka nas spotkała w dniu wczorajszym - mówiła Alina Sobieszak z magazynu "Araby Magazine".

Podczas wczorajszej aukcji Pride of Poland w Janowie Podlaskim sprzedano zaledwie 6 z 25 wystawionych na aukcję koni, uzyskując za nie 410 tys. euro.

O "klęsce" mówiła Alina Sobieszak z pisma "Araby magazine", która podkreślała przede wszystkim, że zbyt słaba i zbyt spóźniona była promocja wydarzenia, a sprzedane konie były w rzeczywistości dużo więcej warte.

Ekspertka uważa, że jedną z przyczyn była utrata zaufania do sprzedających konie po ubiegłorocznym blamażu podczas aukcji (problem z ustaleniem, kto został nabywcą jednej z klaczy, dlatego wystawiono ją do sprzedaży po raz drugi - red.) i nowi włodarze stadnin niewiele zrobili, by to zaufanie odzyskać.

- Promocje zaczyna się na największej imprezie świata - Salonie Konia w Paryżu, w listopadzie w roku poprzedzającym aukcję. W ubiegłym roku w Paryżu było 5 koni z Michałowa i żadnego dyrektora, nie było żadnej informacji o Pride of Poland, żadnych zwiastunów, żadnej reklamy - mówiła Sobieszak. Zauważyła, że stali klienci pytali o to, czy Janów Podlaski na 200-lecie stadniny na pewno zorganizuje aukcję, ale takich zapewnień nie otrzymywali. - Rynek nie lubi próżni - nie było informacji o aukcji, jej miejsce zajęły inne.

Sobieszak skrytykowała zapewnienia nowych władz stadnin (po zwolnieniu przed dwoma laty dotychczasowych prezesów Janowa i Michałowic, Białoboka i Treli - red.), które oznajmiły, że konie nareszcie  trafią do klientów, a nie będą sprzedawane pośrednikom.

- Koń to nie skrzynka jabłek, którą, jeśli nie sprzeda się jednemu klientowi, sprzeda innemu. Koń, nawet jeśli jest sprzedawany pośrednikowi, to z myślą o konkretnym kliencie - mówiła. - Jeśli się obraża pośredników - to nie przyjechali i nie kupili. Nie przyjechali też bogaci klienci, a ci, którzy przyjechali, mieli za cienkie portfele na te konie.

Sobieszak zarzuciła władzom stadnin, że nie spełniają one kryteriów. Nowi prezesi nie byli sędziami na pokazach, nie jeździli na inne aukcje, nie rozmawiali z potencjalnymi klientami.

- Zarówno pan prezes (Sławomir) Pietrzak i pan prezes (Maciej) Grzechnik, przepraszam za bardzo kolokwialne określenie, są nikim w świecie arabskim - mówiła. - Nie robi się promocji poprzez wydanie katalogu i stanie podczas dekoracji obok konia, który jest w dzierżawie u kogo innego.

Na pytanie, czy obecne władze stadnin są w stanie odzyskać stracone w świecie zaufanie, Sobieszak odpowiedziała: - Chyba nie te władze.

Cała rozmowa na TVN24.

Źródło: tvn24.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL