Społeczeństwo

"Wojna o chleb" w Wenezueli

Pixabay
Socjalistyczny rząd Wenezueli ogłosił, że 90 procent pszenicy w piekarniach musi być przeznaczone na wypiek chleba. W tym tygodniu, prezydent Nicolas Maduro nasłał inspektorów oraz żołnierzy na ponad 700 piekarni w stolicy i zagroził przejmowaniem piekarni, które nie będą stosować się do tych przepisów.

 

Rząd zagroził także, że piekarze będą płacić kary finansowe, jeśli niedobory podstawowych towarów spowodują, że obywatele będą musieli stać godzinami w kolejkach, aby kupić niezbędny do życia towar.

Wenezuela jest krajem, który nie produkuje pszenicy, a opiera się na imporcie kontrolowanym przez rząd.

Podczas kontroli aresztowanych zostało czterech piekarzy - dwóch, którzy przy użyciu zbyt dużej ilości pszenicy produkowali słodki chleb, rogaliki wypełnione szynką oraz inne, droższe produkty oraz dwóch, którzy piekli czekoladowe ciasteczka z pszenicy, której termin przydatności do spożycia minął. Jedna z piekarni, w których pracowali zatrzymani mężczyźni, została przejęta przez władze Wenezueli na 90 dni.

- Ci, którzy stoją za "wojną o chleb", zapłacą za to. Nie pozwólcie im mówić, że jest to prześladowanie polityczne - ostrzegał Maduro na początku tygodnia.

W Wenezueli od trzech lat trwa głęboki kryzys. Brakuje podstawowych dóbr, a przed sklepami ustawiają się długie kolejki. Rządząca Partia Socjalistyczna twierdzi, że sprzyjający opozycji biznes sabotuje krajową gospodarkę ukrywając towary i podnosząc ich ceny. Reprezentująca piekarzy grupa Fevipan, poprosiła natomiast o spotkanie z Maduro, twierdząc, że większość zakładów nie jest w stanie utrzymywać się bez sprzedaży droższych produktów. Twierdzą oni, że to rząd doprowadził do niedoborów pszenicy. 

 

Źródło: The Guardian

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL