Służba zdrowia

Urodziła bliźniaki. Szpital nasłał na nią sąd

Wikimedia Commons
Centrum Medyczne „Żelazna" w Warszawie wystąpiło do sądu o ograniczenie praw rodzicielskich parze, którym urodziło się nie jedno dziecko, a... bliźniaki.

Wcześniejsze badania wykazywały, że na świat przyjdzie tylko jeden noworodek. Szpital zarzucił też rodzicom, że nie zgodzili się na dożylne podanie dzieciom witaminy K.

O tej bulwersującej sprawie poinformowała fundacja „Rzecznik Praw Rodziców" na swojej stronie internetowej.

- Szpital św. Zofii w Warszawie ponownie wystąpił do sądu rodzinnego o ograniczenie praw rodzicielskich. Tym razem rodzicom nowonarodzonych bliźniaków. Sytuacja miała miejsce 19 stycznia 2018 roku – informuje fundacja. O sprawie informuje, bo dopiero teraz zwrócili się do niej rodzice.

Według relacji „Rzecznika Praw Rodziców" powodem zgłoszenia rodziny do sądu był brak zgody na dożylnie podanie witaminy K oraz przyjście na świat bliźniaków, a nie jak oczekiwali rodzice i lekarze jednego dziecka.

- Szpital dopatrzył się winy rodziców mimo, że na USG w 20 tygodniu ciąży lekarz nie zauważył drugiego dziecka, a przy przyjęciu do szpitala na badaniach nie wykryto bliźniaczej ciąży. Potraktowano ten fakt jako zaniedbanie ze strony rodziców – twierdzą przedstawiciele fundacji.

Jej zdaniem nie było podstaw do ograniczenia władzy rodzicielskiej, bo rodzice wyrazili zgodę na zalecane procedury medyczne, w tym podanie witaminy K, doustnie w jednej dawce, diagnostykę zakażenia i na profilaktyczną antybiotykoterapię.

- Wystąpienie szpitala do sądu rodzinnego powinno następować tylko w sytuacji kiedy zastosowanie zabiegu medycznego jest niezbędne do usunięcia zagrożenia życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – twierdzi „Rzecznik Praw Rodziców".

Według jego relacji w przypadku rodziców bliźniaków sąd zadziałał błyskawicznie, bo po otrzymaniu informacji od lekarzy do matki, która była nadal w szpitalu, wysłano dwóch kuratorów na wywiad środowiskowy.

W tym samym czasie pracownik socjalny z OPS-u odwiedził ojca i starszą córeczkę pary w mieszkaniu. Tam również przeprowadzono wywiad środowiskowy.

Kurator sądowy odwiedził też matkę po jej powrocie z bliźniakami do domu.- Przez trzy godziny obserwował zachowanie rodziców i przeprowadzał wywiad – relacjonuje „Rzecznik Praw Rodziców".

Z informacji fundacji wynika, że kuratorzy ocenili rodziców bliźniaków jako osoby bardzo troskliwe i opiekuńcze.

- „Dzieci mają zapewnioną troskliwą opiekę. Dzieci są karmione na żądanie. Ojciec cały czas pomaga matce w opiece nad dziećmi. Noworodki otwierają oczy sprawiają wrażenie zdrowych. Są zadbane, nie mają odparzeń. Rodzice z dużą czułością trzymają dzieci na rękach. W mieszkaniu jest bardzo czysto i ciepło. Dzieci mają swoje łóżko przystosowane dla bliźniąt." –opisali kuratorzy w swoim sprawozdaniu.

Neonatolog-biegły sądowy napisał, że „nie widzi podstaw do ograniczenia praw rodzicielskich".

W swojej opinii zaznaczył, że rodzice mają prawo odroczyć szczepienia lub nie zgodzić się na zabiegi medyczne poza ratującymi życie, a lekarz powinien udokumentować ten fakt odmowy, informując o zagrożeniach wynikających z nie wykonania określonej procedury.

- Rodzice niedawno wrócili z Anglii i bardzo dobrze wspominają tam poród pierwszego dziecka, gdzie każda ich decyzja była przyjęta w warunkach poszanowania. Położna z wielką empatią towarzyszyła przy porodzie stwarzając poczucie bezpieczeństwa. W Polsce natomiast wciąż byli zastraszani, szantażowani i wręcz zmuszani do podejmowania decyzji. Już dwie minuty po porodzie rodzice straszeni byli sądem, chwilę potem śmiercią dzieci – twierdzi fundacja.

Wystosowała ona do sądu opinię Amicus Curiae (przyjaciela sądu) w obronie rodziców. - Szpital św. Zofii szczyci się na swojej stronie internetowej: "dajemy serce, wiedzę i doświadczenie". W imieniu kolejnych już rodziców zastraszanych przez pracowników szpitala sugerujemy zweryfikowanie tych górnolotnych haseł – napisał „Rzecznik Praw Rodziców".

Lecznica przy ul. Żelaznej nie odniosła się do tej sprawy. To nie pierwszy przypadek w tym roku, kiedy to, ta lecznica wystąpiła do sądu rodzinnego o ograniczenie władzy rodzicielskiej wobec rodziców noworodka.

W połowie stycznia dyrekcja zrobiła to wobec rodziców chłopca, którzy nie zgodzili się na okołoporodowe zabiegi medyczne, szczepienia i testy przesiewowe oraz zażądali wypisu ze szpitala.

Placówka zawiadomiła sąd rodzinny. - Nie wyrazili zgody na profilaktyczne procedury okołoporodowe: podaż witaminy K, szczepienia ochronne (przeciw WZW typu B oraz gruźlicy), pobranie obowiązkowych testów przesiewowych w kierunku wrodzonych chorób metabolicznych – napisał w zawiadomieniu dr Wojciech Puzyna, dyrektor szpitala.

Podanie witaminy K. chroni przed chorobą krwotoczną. Zabieg Credego, czyli zakroplenie oczu roztworem azotanu srebra - przed rzeżączkowym zapaleniem spojówek. Badania przesiewowe pozwalają wykryć m.in. mukowiscydozę i fenyloketonurię.

Dyrektor dodał, że rodzice nie wyrazili również zgody na pobyt dziecka w szpitalu, odmówili podania adresu przychodni, która później miała opiekować się dzieckiem.

- Proszę o ocenę prawną sytuacji i wytyczne dla szpitala co do dalszego trybu postępowania –napisał dyr. Puzyna

Rodzice przestraszeni, że odbiorą im dzieci, wrócili do szpitala, gdzie wręczono im postanowienie sądu - relacjonowała Socha. Według ujawnionej przez STOP-NOP decyzji

Sąd zbadał sprawę na posiedzeniu niejawnym. Z urzędu postanowił wszcząć postępowanie z art. 190 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Ten przepis mówi, że jeśli dobro dziecka jest zagrożone, sąd opiekuńczy może np. zobowiązać rodziców do określonego postępowania albo ustanowić kuratora.

- W trybie zabezpieczenia sąd postanawia zezwolić na zatrzymanie dziecka w szpitalu bez zgody rodziców do czasu wykonania niezbędnych czynności medycznych oraz podania witaminy K, szczepień ochronnych, przeprowadzenia zabiegu Credego oraz pobrania obowiązkowych testów przesiewowych – napisał sędzia.

Rodzice wrócili do szpitala. W lecznicy zostały wykonane niechciane przez nich procedury: podanie witaminy K i zabieg Credego.

Antyszczepionkowcy ze STOP-NOP poinformowali o złożeniu zażalenia na decyzję sądu. Organizacja zapowiedziała też, że zawiadomi prokuraturę o wymuszaniu zgody na procedury okołoporodowe przez personel szpitala i przez sąd.

Sam szpital tłumaczył, że działał zgodnie z obowiązującymi procedurami medycznymi i standardami postępowania wobec noworodka, o których rodzice byli na bieżąco informowani, a dalsze postępowanie wynikało z decyzji sądu.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL