Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sędziowie i sšdy

A jednak Premier nie miała racji – polemika z Mariuszem Muszyńskim

Monika Florczak-Wštor, Piotr Mikuli
materiały prasowe
Z kompetencji do ogłaszania orzeczeń Trybunału nie można wywodzić prawa do ich nieogłaszania i samodzielnego decydowania o ich prawidłowoœci. To by nas cofało do PRL, gdy o skutkach orzeczeń decydował organ polityczny – piszš konstytucjonaliœci z UJ.

Z zainteresowaniem przeczytaliœmy artykuł prof. Mariusza Muszyńskiego, który ukazał się na łamach Rzeczpospolitej 21 grudnia 2017 r. To niewštpliwie wyjštkowa sytuacja, by osoba, której bezpoœrednio dotyczš skutki orzeczenia, kwestionowała je w formie artykułu prasowego. Tak jak nie odmawiamy osobie, która przegrała sprawę przed sšdem prawa do opublikowania glosy do niekorzystnego dla niej orzeczenia, tak również nie kwestionujemy prawa M. Muszyńskiego do polemizowania z ostatecznym, powszechnie obowišzujšcym i należycie ogłoszonym wyrokiem TK z 3 grudnia 2015 r., K 34/15. Aby jednak artykuł jego autorstwa potraktować poważnie, musimy założyć, że M. Muszyński wypowiada się w nim jako przedstawiciel polskiej doktryny prawa, a nie jako sędzia i wiceprezes TK. Jako osoba wybrana na miejsce zajęte M. Muszyński nie jest bowiem sędziš TK, co jest bezsporne nie tylko w œwietle powołanego wyżej wyroku TK, ale nade wszystko w œwietle art. 194 ust. 1 Konstytucji. Zgodnie z tym przepisem Sejm nie ma kompetencji do wyboru dowolnej liczby sędziów TK. Może ich wybrać tylko 15, niezależnie od tego, czy Prezydent przyjmie od nich œlubowanie, czy nie. Wybór sędziów TK i przyjęcie od nich œlubowania to dwie różne kompetencje przysługujšce dwóm różnym organom, a legalnoœć działania tych organów wymaga oceny odrębnej i niezależnej. Każda osoba wybrana przez Sejm ponad liczbę sędziów TK wskazanš w Konstytucji nie jest sędziš TK, bo Sejm nie ma kompetencji do jej wyboru, jeœli kadencja wczeœniej wybranego sędziego TK nie dobiega końca lub nie doszło do wygaœnięcia jego mandatu przed upływem kadencji.

Jako naukowiec, nie sędzia

Traktujšc zatem M. Muszyńskiego tylko jako przedstawiciela polskiej doktryny prawa, a artykuł jako głos w dyskusji naukowej, pragniemy odnieœć się do jego krytyki kilku orzeczeń TK. Krytyka orzeczeń TK przez akademię jest zjawiskiem wręcz pożšdanym, zwłaszcza jeœli ma charakter konstruktywny. To różni nas, przedstawicieli polskiej doktryny prawa, od sędziów, w tym również sędziów TK, którzy wypowiadajš się przez swoje orzeczenia, a nie w opozycji do nich. W demokratycznym państwie prawnym nie do pomyœlenia jest sytuacja, by urzędujšcy sędzia TK na łamach prasy kwestionował ostatecznoœć i moc powszechnie obowišzujšcš niekorzystnych dla niego osobiœcie orzeczeń TK, by otwarcie aprobował pozbawionš podstaw prawnych praktykę weryfikowania orzeczeń TK przez rzšd, by popierał nieogłaszanie orzeczeń TK wbrew jednoznacznemu nakazowi wynikajšcemu z Konstytucji. Autorowi artykułu takich zarzutów postawić nie można, bo sędziš TK nie jest.

Artykuł M. Muszyńskiego, jak sam wskazuje, jest „medialnym komentarzem" do „Informacji o istotnych problemach wynikajšcych z działalnoœci i orzecznictwa TK w 2016 r." Autor już nie wspomina, że rzetelnoœć tej Informacji została zakwestionowana przez niemal połowę sędziów TK, którzy w stanowisku z 11 grudnia 2017 r. wskazali m.in., że „niedopuszczenie do orzekania trzech osób wybranych przez Sejm VIII kadencji [w tym M. Muszyńskiego], miało swojš podstawę prawnš w wyroku TK" oraz że „organy władzy wykonawczej nie majš kompetencji do dokonywania oceny wyroków TK i decydowania o tym, które z nich zasługujš na publikację".

Spoœród licznych orzeczeń TK przedstawionych we wspomnianej Informacji rocznej M. Muszyński wybrał do skomentowania trzy, które łšczy to, że nie zostały opublikowane w Dzienniku Ustaw. Zdaniem autora, „Premier miała rację, nie publikujšc wyroków Trybunału". Co ciekawe, swe rozważania rozpoczyna od wyroku K 34/15, który z racji jego wydania w 2015 r. nie był objęty Informacjš za 2016 r.; wyrok ten opublikowano w Dzienniku Ustaw. Autor oburza się na kłamliwe – w jego ocenie – przedstawienie opinii publicznej skutków tego orzeczenia, piszšc: „w zamierzeniach manipulantów fragment [sentencji] miał (i ma nadal) stanowić podstawę dla uzasadniania rzekomego nielegalnego wyboru sędziów TK przez Sejm obecnej kadencji". Daje do zrozumienia, że podejœcie do tego wyroku w dyskursie publicznym jest wybiórcze i by to udowodnić czyni analogię do wyroku z 20 czerwca 2017 r., K5/17, w którym Trybunał stwierdził niekonstytucyjnoœć przepisów o wyborze częœci członków KRS. M. Muszyński pyta: „dlaczego Krajowa Rada Sšdownictwa cišgle działa skoro 20 czerwca 2017 r. Trybunał orzekł o sprzecznoœci z konstytucjš przepisów o wyborze częœci członków KRS?" Paralela ta w kontekœcie wywodów autora jest oczywiœcie chybiona, niezależnie od odrębnej kwestii, zwišzanej z faktem, że to ostatnie orzeczenie zapadło z udziałem dwóch osób niebędšcych sędziami TK, w tym M. Muszyńskiego, przez co jego prawna wadliwoœć jest oczywista.

Wyrok objšł wszystkich

Odnoœnie do zarzutu rzekomej manipulacji, należy przypomnieć, że w sprawie K 34/15 Trybunał m. in. stwierdził zgodnoœć z Konstytucjš art. 137 ustawy o TK z 2015 r. w zakresie, w jakim dotyczy sędziów Trybunału, których kadencja upływała 6 listopada 2015 r., oraz niekonstytucyjnoœć tego przepisu w zakresie, w jakim dotyczy sędziów Trybunału, których kadencja upływała odpowiednio 2 i 8 grudnia 2015 r. Wspomniany art. 137 stwierdzał, że „W przypadku sędziów Trybunału, których kadencja upływa w roku 2015, termin na złożenie wniosku [o powołanie ich następców] wynosi 30 dni od dnia wejœcia w życie ustawy". Przepis ten w sposób oczywisty odnosił się do procedury wyboru nowych sędziów TK, co potwierdza również analiza uzasadnienia wspomnianego wyroku, więc trudno zaakceptować absurdalne twierdzenie autora, że dotyczył on sędziów TK, którzy jesieniš 2015 r. kończyli swojš kadencję. Taka interpretacja tego przepisu jest sprzeczna z art. 194 ust. 1 Konstytucji, zgodnie z którym ponowny wybór do składu TK sędziów, którzy skończyli swojš kadencję jest niedopuszczalny.

Wyrok w sprawie K 34/15 w częœci majšcej znaczenie dla oceny decyzji Sejmu poprzedniej kadencji o wyborze trzech sędziów TK (R. Hausera, A. Jakubeckiego i K. Œlebzaka) na miejsce sędziów, który kadencja upłynęła 6 listopada 2015 r. miał zatem afirmatywny charakter. Innymi słowy, TK orzekł, że przepis na podstawie którego dokonano ich wyboru, tj. art. 137, w zakresie dotyczšcym ich wyboru, był zgodny z Konstytucjš. Wybór tych trzech sędziów był zatem prawidłowy, skoro przez tę czynnoœć został skonsumowany przepis zgodny z Konstytucjš. Trybunał nie oceniał więc, jako sšd prawa, samego aktu wyboru. Skoro jednak uznał, że podstawa prawna tego wyboru nie budzi wštpliwoœci konstytucyjnych, to logiczne jest, że również wybór dokonany na tej podstawie prawnej żadnych wštpliwoœci z tego powodu budzić nie może. Taka konstatacja umożliwia stosunkowo prostš ocenę legalnoœci wyboru przez Sejm następnej kadencji kolejnych trzech osób na miejsca już obsadzone (M. Muszyńskiego, L. Morawskiego i H. Ciocha). Ocena ta zaœ prowadzi do wniosku, że skoro wybór trzech sędziów przez poprzedni Sejm został dokonany prawidłowo, w oparciu o art. 137 ustawy uznany w tym zakresie za zgodny z Konstytucjš, a jednoczeœnie sędziowie ci nie mogli zostać przez Sejm odwołani przed upływem ich 9-letniej kadencji, to wybór następnych trzech osób na te same stanowiska przez Sejm kolejnej kadencji nie może wywołać skutku prawnego, o którym mowa w art. 194 ust. 1 Konstytucji. Ten ostatni wniosek wynika nie tyle z samego wyroku K 34/15, ile z analizy jego skutków w œwietle przepisów konstytucyjnych. Nie jest zatem prawdš, jak pisze M. Muszyński, że „Usiłowano wmówić społeczeństwu, że TK dokonał w ten sposób zbadania samego faktu wyboru sędziów 2 grudnia 2015 r." Nie trzeba było społeczeństwu „wmawiać", że wybór kolejnych osób na miejsca już obsadzone jest wadliwy, a tym bardziej wykazywać, że fakt ten był badany przez TK. Wadliwoœć wyboru kolejnych trzech sędziów TK jest okolicznoœciš obiektywnie istniejšcš, którš społeczeństwo widzi i samodzielnie potrafi ocenić. Jest ona bezpoœredniš konsekwencjš potwierdzenia przez TK, że podstawa prawna wyboru trzech sędziów TK przez Sejm poprzedniej kadencji była zgodna z Konstytucjš. Dobrze tę myœl oddaje stwierdzenie zawarte w zdaniu odrębnym sędziego TK Piotra Tulei do postanowienia TK z 11 paŸdziernika 2017 r., K 14/16, że choć wyrok z 3 grudnia 2015 r. nie rozstrzygał w sposób wišżšcy o prawidłowoœci bšdŸ nieprawidłowoœci powołania sędziów TK, to „jednak orzeczenie o zakresowej niekonstytucyjnoœci art. 137 ustawy z 2015 r. powoduje bezpoœredni skutek w postaci wskazania, w stosunku do kogo podstawa wyboru była prawidłowa, a w stosunku do kogo była wadliwa".

Sugerowanie przez autora tożsamoœci skutków wyroku z 3 grudnia 2015 r. stwierdzajšcego zgodnoœć z Konstytucjš podstawy prawnej wyboru trzech sędziów TK przez Sejm poprzedniej kadencji oraz wyroku z 20 czerwca 2017 r. stwierdzajšcego niekonstytucyjnoœć podstawy prawnej wyboru sędziów do KRS jest zupełnym nieporozumieniem. Z pierwszego wyroku wynika bowiem, że podstawa prawna wyboru trzech sędziów TK przez Sejm poprzedniej kadencji była prawidłowa, a domniemanie jej konstytucyjnoœci zostało potwierdzone. W konsekwencji, wybór kolejnych osób na miejsca sędziów już raz wybranych będzie zawsze wyborem nieprawidłowym, gdyż dokonanym przez Sejm działajšcy poza granicami prawa, a dokładniej – normami obowišzujšcej Konstytucji. Z drugiego wyroku wynika tylko tyle, że podstawa prawna wyboru sędziów do KRS jest niekonstytucyjna. Nie oznacza to jednak, że sam wybór tych osób jest wadliwy. Po pierwsze, w momencie wyboru przepisy cieszyły się domniemaniem konstytucyjnoœci, a po drugie, TK jest sšdem prawa, a nie faktów. Jego orzeczenie o przepisach nie może zatem unieważniać wyboru sędziów do KRS. Może być natomiast podstawš do wzruszenia rozstrzygnięć wydanych w oparciu o przepis uznany za niekonstytucyjny (art. 190 ust. 4 Konstytucji).

Trybunał może więcej niż premier

Jeœli zaœ chodzi o komentarz M. Muszyńskiego do trzech pozostałych powołanych w artykule wyroków TK wydanych w 2016 r. - i do dzisiaj nieogłoszonych - to naszš polemikę ograniczymy do dwóch kwestii. Pierwszš z nich jest dopuszczalnoœć procedowania przez TK w oparciu o Konstytucję, a drugš – niedopuszczalnoœć wybiórczego ogłaszania orzeczeń TK.

W tej pierwszej kwestii M. Muszyński dowodzi, że sędziowie TK zwišzani sš ustawš oraz zasadš domniemania jej konstytucyjnoœci i z oburzeniem konstatuje, że badajšc konstytucyjnoœć noweli do ustawy o TK ws. K47/15 „uznali nagle, że będš procedować z pominięciem ustawy o Trybunale, sięgajšc bezpoœrednio do konstytucji". Po pierwsze, zarzut ten jest nieprawdziwy, bo w sprawie K 47/15 Trybunał orzekał na podstawie ustawy o TK, a pominšł tylko kilka jej przepisów znowelizowanych, które zostały zaskarżone i których konstytucyjnoœć w tej sprawie miał zbadać. Po drugie, oburzenie M. Muszyńskiego wydaje się niezrozumiałe w œwietle art. 195 ust. 1 Konstytucji. Przepis ten wszak stanowi: „Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego (...) podlegajš tylko Konstytucji". Jednoczeœnie ów przepis znaczšco różni się od art. 178 ust. 1 Konstytucji, zgodnie z którym sędziowie SN, sšdów powszechnych, administracyjnych i wojskowych „podlegajš tylko Konstytucji i ustawie". Zestawienie obu tych przepisów prowadzi do wniosku, że o ile ci ostatni sędziowie sš zwišzani zarówno Konstytucjš, jak i ustawš zgodnš z Konstytucjš, o tyle sędziów TK wišże jedynie Konstytucja. Ta okolicznoœć nie powinna dziwić. Wszak sędzia TK zwišzany ustawš nie mógłby wišżšco orzekać o jej niekonstytucyjnoœci i to w sposób skutkujšcy jej usunięciem z systemu prawa obowišzujšcego. M. Muszyński nie tylko podważa te fundamentalne zasady leżšce u podstaw kontroli konstytucyjnoœci prawa, ale nawet stara się wykazać, że orzekajšc na podstawie niekonstytucyjnych ustaw TK może w sposób zgodny z Konstytucjš stwierdzić ich niekonstytucyjnoœć. To przecież tautologia, że procedowanie w oparciu o niekonstytucyjne przepisy nie może być uznane za zgodne Konstytucjš. Czyż nie brzmi absurdalnie wewnętrznie sprzeczne zdanie: „Zgodnie z Konstytucjš, proceduję wedle niekonstytucyjnych przepisów"? Właœnie dlatego Konstytucja słusznie pomija zwišzanie sędziów TK ustawami.

Dziwi również oburzenie M. Muszyńskiego, że sędziowie TK postanowili procedować „sięgajšc bezpoœrednio do Konstytucji". Wszak zgodnie z art. 8 ust. 2 Konstytucji, stosuje się jš bezpoœrednio, a nakaz ten niewštpliwie wprost dotyczy sędziów TK, którzy podlegajš tylko Konstytucji. Oczywiœcie nie oznacza to, że sędziowie TK orzekajš zawsze z pominięciem ustawy, a w szczególnoœci ustawy o TK. Jest to sytuacja wyjštkowa, będšca konsekwencjš stwierdzenia, że przepisy ustawowe, na podstawie których TK miałby procedować, sš niezgodne z Konstytucjš. Co więcej, nie jest to sytuacja niemożliwa do wyobrażenia – od wielu lat przecież sędziowie mogš pomijać w procesie orzekania przepisy rozporzšdzenia, które uważajš za niezgodne z Konstytucjš lub ustawš, właœnie dlatego, że „podlegajš tylko Konstytucji i ustawie" (art. 178 ust. 1 Konstytucji). Nie powinno zatem dziwić, że sędziowie TK mogš pomijać w procesie orzekania przepisy ustawy, które uważajš za potencjalnie niezgodne z Konstytucjš, właœnie dlatego, że „podlegajš tylko Konstytucji" (art. 195 ust. 1 Konstytucji). Obowišzek stosowania niekonstytucyjnych ustaw przez sędziów TK nie może być również wywodzony z art. 197 Konstytucji, zgodnie z którym „Organizację TK oraz tryb postępowania przed Trybunałem okreœla ustawa". Przepis ten nie jest adresowany do sędziów TK, lecz do parlamentu, który takš ustawę – naturalnie, zgodnš z Konstytucjš – ma obowišzek uchwalić. W żaden sposób nie ogranicza on zatem, a tym bardziej nie wyłšcza stosowania zasady podległoœci sędziów TK „tylko Konstytucji".

Ogłosić trzeba wszystko

Niedopuszczalnoœć wybiórczego ogłaszania orzeczeń TK w Dzienniku Ustaw wymaga komentarza nie tyle z uwagi na kontrowersyjnoœć tej kwestii, lecz jej znaczenie w demokratycznym państwie prawnym. W œwietle art. 190 ust. 2 Konstytucji nie budzi bowiem wštpliwoœci, że orzeczenia TK „podlegajš niezwłocznemu ogłoszeniu w organie urzędowym, w którym akt normatywny był ogłoszony". Ani ten, ani żaden inny przepis nie przyznajš premierowi kompetencji do oceny treœci ani procedury wydania orzeczenia TK. Kompetencja taka nie wynika – wbrew temu o czym pisze autor – z zasad „naczelnych konstytucji (praworzšdnoœci i podziału i równowagi władzy)". W œwietle tych zasad władza wykonawcza nie ma uprawnienia do „skorygowania" – jak to okreœla M. Muszyński – działań władzy sšdowniczej. Ta ostatnia jest bowiem władzš odrębnš i niezależnš od innych władz, o czym wyraŸnie stanowi art. 173 Konstytucji. Nie ma możliwoœci zrekonstruowania istoty zasady podziału władzy, o której mowa w art. 10 Konstytucji, bez uwzględnia specyfiki władzy sšdowniczej wyznaczonej przez art. 173. O tym ostatnim przepisie M. Muszyński nawet nie wspomniał, dochodzšc do błędnego wniosku, że działania władzy sšdowniczej, której Konstytucja gwarantuje niezależnoœć od władzy wykonawczej, właœnie przez władzę wykonawczš powinny być korygowane. W oderwaniu od prawidłowo rozumianej zasady podziału władzy nie można interpretować kompetencji premiera do ogłaszania orzeczeń TK w Dzienniku Ustaw. Owa ustanowiona w ustawie kompetencja jest instrumentem realizacji obowišzku niezwłocznego ogłoszenia orzeczenia TK w Dzienniku Ustaw. Obowišzek ten wynika zaœ z aktu nadrzędnego nad ustawš, czyli z Konstytucji. Z kompetencji do ogłaszania orzeczeń TK nie może być wywodzone prawo do ich nieogłaszania i samodzielnego decydowania o ich prawidłowoœci. To naruszałoby zasadę ostatecznoœci i mocy powszechnie obowišzujšcej orzeczeń TK i cofałaby nas do okresu PRL, gdy o skutkach orzeczeń TK decydował organ polityczny (wówczas: Sejm).

Co ciekawe, M. Muszyńskiego nie dziwi to, że premier ogłasza w Dzienniku Ustaw ustawy, które sš oczywiœcie niekonstytucyjne, a nawet takie, o których niekonstytucyjnoœci sam „orzekał" zasiadajšc w składzie TK. Co więcej, nie domaga się od premiera odmowy ogłoszenia tych ustaw mimo ich wydania z naruszeniem Konstytucji. I słusznie, bo premier tak daleko idšcej kompetencji do orzekania o niekonstytucyjnoœci lub nieistnieniu ustaw nie posiada, podobnie jak nie posiada kompetencji do orzekania o niekonstytucyjnoœci lub nieistnieniu orzeczeń TK. Należałoby zatem powtórzyć tezę Komisji Europejskiej zawartš w jej Zaleceniu z 27 lipca 2016 ws. praworzšdnoœci w Polsce, że odmowa ogłoszenia przez rzšd orzeczenia TK „budzi poważne obawy co do poszanowania zasady praworzšdnoœci, gdyż przestrzeganie ostatecznych wyroków jest zasadniczym i nieodłšcznym obowišzkiem państwa prawnego". Dodajmy, że w przeciwnym razie grozi nam wszystkim popadnięcie w anarchię i nihilizm prawny, na czym żadnemu przedstawicielowi polskiej doktryny prawa, w tym również prof. M. Muszyńskiemu, miejmy nadzieję, nie zależy?

Dr hab. Monika Florczak-Wštor, adiunkt w Katedrze Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Rady Programowej Archiwum Osiatyńskiego

Dr hab. Piotr Mikuli, prof. UJ, kierownik Katedry Prawa Ustrojowego Porównawczego Uniwersytetu Jagiellońskiego

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL