Sędziowie i sądy

Wielka Rada Sędziów ma być ogólnopolską reprezentacją sędziów

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Wielka Rada Sędziów ma zabierać głos w imieniu całego środowiska.

Nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich zdecydował: trzeba powołać ogólnopolski organ samorządu sędziowskiego. Ma reprezentować wszystkich sędziów i wypowiadać się w imieniu całego środowiska. To zupełnie nowa inicjatywa.

Sędziowie uważają, że ich głos nie jest słyszany. Ani Krajowa Rada Sądownictwa, ani sędziowskie stowarzyszenia nie wystarczą. Potrzebny jest nowy, centralny organ. Żeby go powołać, trzeba jednak zmienić prawo o ustroju sądów powszechnych i rozszerzyć sędziowski samorząd.

Centralny głos

Sędzia Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia i współautor pomysłu, mówi, że w jego skład wchodziliby reprezentanci wszystkich sądów w Polsce. Bez względu na szczebel sądu – rejon, okręg czy apelacja – po jednym przedstawicielu.

– To byłby organ rzeczywiście reprezentatywny dla środowiska. Jego członkowie spotykaliby się raz, dwa, a w gorących czasach nawet kilka razy w roku i zajmowali głos w sprawach najważniejszych dla środowiska. Byliby też partnerem do rozmów na temat zmian. A co z gorącymi tematami, jakie każdego dnia pojawiają się w mediach?

– Od szybkiej reakcji na bieżące sprawy jest KRS i sędziowskie stowarzyszenia. Nowe, centralne, miałoby inne zadanie – wyjaśnia sędzia Markiewicz.

Sędzia Bartłomiej Przymusiński, choć przyznaje, że nazwy jeszcze nie ustalono, mówi, że organ mógłby się nazywać np. Wielka Rada Sędziów. W wyborach miałaby być stosowana zasada: jeden sędzia, jeden głos.

Stanowisko na zjeździe

Jak liczna miałaby być Rada?

– Nie jestem przekonany. Z jednej strony im więcej sędziów, tym lepsza reprezentacja, z drugiej to jednak mniejsza sprawność działania – zauważa sędzia Przymusiński. Jego zdaniem taki centralny głos jest bardzo potrzebny.

– Rada nie musiałaby działać ciągle, ale np. w formie zjazdów czy spotkań. Najważniejsze jest to, że po każdym spotkaniu zajmowałaby stanowisko, które byłoby głosem sędziów, wszystkich sędziów.

Pomysł wzmocnienia samorządu podoba się większości sędziów.

– Potrzebne jest gremium, które zadba o nasze interesy. Nie możemy liczyć na sędziów w Ministerstwie Sprawiedliwości, musimy sobie radzić sami. Czas staje się coraz bardziej gorący, a nikt z nami nie rozmawia, nie pyta o zdanie – mówi nam sędzia rejonowy z Wrocławia.

Walczą o wizerunek

Postulat rozszerzenia uprawnień samorządu sędziowskiego pojawia się od kilku lat. Bezskutecznie. Rok temu sędziowie postanowili więc inaczej zadbać o swój wizerunek. W Ministerstwie Sprawiedliwości powstał zespół, który miał pracować nad relacjami sędziów ze społeczeństwem, w tym mediami. Obok profesjonalnych biur prasowych i rzeczników w sądach planowano powołać rzecznika sądów jako instytucję. Miał koordynować pracę rzeczników i zabierać głos w imieniu sędziów w ważnych dla nich sprawach. Chodziło nie tylko o reakcję na głośny proces czy wyrok w medialnej sprawie, ale też o informowanie o sprawności postępowania czy zaległościach.

Ten pomysł miał wielu zwolenników. Po zmianie rządu inicjatywa upadła. A szkoda. W 2015 r. w Sądzie Najwyższym zaprezentowano badania nad nieświadomością prawną Polaków. Ich wynik nie był najlepszy dla sędziów. Ponad 80 proc. respondentów zgodziło się, że w sądach panuje nadmierna biurokracja. Także 80 proc. oceniło, że sądy są opieszałe. 15 proc. badanych jest zdania, iż sądy dbają głównie o własne interesy. 10 proc. z kolei zdecydowanie zgodziło się z oceną, iż sądy są przekupne; kolejne 47 proc. na takie stwierdzenie odpowiedziało: „raczej tak".

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL